Do sobotniego spotkania King Szczecin przystępował jako lider rozgrywek. Drużyna gości natomiast jest ostatnią drużyną Orlen Basket Ligi. Początek meczu był totalną dominacją Wilków. W pewnym momencie King prowadził już kilkunastoma punktami przewagi. Obraz gry zmienił się w drugiej kwarcie, w której goście zaczęli odrabiać straty. Przede wszystkim poprawili swoją skuteczność rzutów. Co więcej, to drużyna Kinga Szczecin zaczęła popełniać więcej błedów. Podopieczni trenera Macieja Majcherka często tracili piłkę. Koszykarze z Krosna wygrywali więcej pojedynków “jeden na jednego”. Znacząco poprawili swoją skuteczność w akcjach pod koszem. Pierwsza połowa spotkania zakończyła się wynikiem 45 do 38.
Druga połowa meczu nie rozpoczęła się optymistycznie dla gospodarzy. Nadal oglądaliśmy błędy w rozegraniu i wysoką skuteczność rzutów gości, która w drugiej kwarcie osiągnęła aż 57%. Gra obronna Kinga pozostawiała w sobotę wiele do życzenia. Druga i trzecia kwarta spotkania były bardzo wyrównane. Można nawet rzec, że ze wskazaniem na drużynę z Krosna.
Wyrównany, fizyczny i zacięty - taki był to mecz w wykonaniu obu drużyn. Znalazło to swoje odzwierciedlenie także w ostatniej kwarcie, w której drużyna Wilków Morskich znacząco zbliżyła się do swoich rywali. Kluczowymi postaciami w drużynie Kinga byli Jeremy Roach oraz Anthony Roberts. W ostatniej kwarcie ciężar zdobywania punktów wziął na siebie także rozgrywający Jovan Novak. Ważnym ogniwem, jak przez cały sezon, w drużynie ze Szczecina był środkowy Nemanja Popović. Zawodnicy Wilków Morskich pokazali dużo charakteru i determinacji, żeby wygrać z zespołem, który walczy o utrzymanie w Orlen Basket Lidze. Ostatni mecz fazy zasadniczej dla koszykarzy ze Szczecina to wyjazdowe spotkanie z Legią Warszawa. Zespoły zajmują dwa, czołowe miejsca w ligowej tabeli.
Komentarze