Zaskarżenie? Do sądu. I trzy lata bez świadczeń
Matki czują się poszkodowane przez działanie Wojewódzkiej Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności. Jak mówią, zgłoszenie do portalu wSzczecinie.pl jest aktem desperacji, ponieważ komisja „uzdrawia” ich dzieci, a odwołania w sądzie trwają nawet 3 lata. W tym czasie rodzice dzieci i nastolatków z lekkim upośledzeniem, autyzmem, zespołem Aspergera czy innymi przypadłościami pozostają bez wsparcia. Ich dzieci nie są w stanie samodzielnie funkcjonować, mimo to opiekunom nie przysługuje wówczas świadczenie pielęgnacyjne.
W rozmowie z portalem wSzczecinie.pl matki mówią o wielkiej ignorancji orzeczników, dużym tempie badań i braku chęci rozmów z matkami i ojcami przychodzącymi na orzeczenie.
– Jestem samotną matką. Nie dostaję żadnych dodatkowych zasiłków. Moja córka ma ubezpieczenie do 18. roku życia. Natalka ma torbiel w głowie, jest lekko upośledzona, ma zaburzenia snu, problemy z kontaktem. Żyjemy obecnie za zasiłek 250 złotych, 800 plus i alimenty. Jak żyć za 2 tysiące złotych i nie móc iść do pracy, a zasiłek już nam się zaraz nie będzie należeć. Desperacja to jest mało powiedziane, bo dziecko trzeba leczyć. Jak ono ma dalej żyć? – słyszymy.
– Ja przyszłam z segregatorem dokumentacji, moje dziecko ma podawane leki, siedzi w domu, walczymy o jego zdrowie, a lekarz orzecznik po 4 minutach badania stwierdza, że dziecko jest samodzielne. Usłyszałam, że syn jest samodzielny, bo jest w stanie sam zjeść obiad – mówi nam kolejna poszkodowana. – Mam męża, mam wspierającą rodzinę, a są matki, które nie mają prawa do świadczenia, nie mają możliwości podjęcia pracy i często nie mają za co żyć. Ja mam tak wrażenie, że to jest cel komisji, by tych orzeczeń wydawać jak najmniej.
Kobiety, które zgłosiły nam temat, przyznają, że wiele spraw trafia do sądu – większość z nich jest wygrywana, a następnie świadczenia są wyrównywane. Często jest jednak tak, że przez dwa lub trzy lata trwania postępowania sądowego rodziny nie mają z czego żyć.
16-latka z autyzmem i dziecięcym porażeniem mózgowym zdiagnozowana w... 3 minuty
Córka naszej kolejnej rozmówczyni ma dziecięce porażenie mózgowe, autyzm i problemy komunikacyjne. Czy należy jej się świadczenie opiekuńcze? Według komisji – nie.
– Orzecznik uzdrowił moją 16-letnią córkę i stwierdził, że jest całkowicie samodzielna. Mamy aktualne zaświadczenia lekarskie od specjalistów. Każdy stwierdził, że nie będzie poprawy i wymaga stałej opieki, a orzecznik w 3 minuty podważył zaświadczenia od sześciu lekarzy – mówi nam kolejna rozmówczyni. – Miałam wrażenie, że nie zapoznano się z dokumentami mojej córki, padały pytania o leki. Córka musiała zrobić kołowrotek ręką, dotknąć nosa. Potem były pytania o koleżanki, chodzenie do szkoły i tak w parę minut stwierdzono, że córka jest samodzielna – słyszymy.
Anna Szewczyk, szefowa fundacji Pełnoprawni My, przyznaje, że problem jest bardzo poważny w całej Polsce. Szczecin stał się miejscem, gdzie współczynnik „trudnych spraw” przed Wojewódzkim Zespołem do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności jest najwyższy od lat.
– Rodzice drżą, gdy mają jechać na komisję, bo zupełnie nie wiedzą, czego się spodziewać – przyznaje Szewczyk. – Dziecko jest niepełnosprawne, wymaga opieki, a z diagnozy wynika, że jest zdrowe. Przecież to jest absurd. Od wielu miesięcy wspieram te rodziny, bo sytuacje są absurdalne i kuriozalne. Rodzic traci świadczenie pielęgnacyjne i odpowiednie wsparcie, bo nagle okazuje się, że ono się nie należy. Konsekwencji jest mnóstwo.
Wysłaliśmy pytania w tej sprawie do Zachodniopomorskiego Urzędu Wojewódzkiego w Szczecinie. Do tematu będziemy wracać.
Komentarze