„Zakazy nie rozwiązują problemów”
Jeżeli nowelizacja ustawy zostanie podpisana przez prezydenta Karola Nawrockiego, to zmiany wejdą w życie 1 stycznia 2027 roku.
Kontrowersje wokół ustawy były omawiane w eksperckim gronie w ostatnim wydaniu naszego programu „Studio wSzczecinie.pl”.
– Chciałbym podkreślić, że nie jesteśmy przedsiębiorcami, którym nie zależy na zdrowiu Polaków. Uważamy jednak, że do tej ustawy i wprowadzenia ograniczeń należy podejść szerzej. Martwi nas to, że zostaliśmy wrzuceni do jednego worka z dużymi koncernami. Jako mali przedsiębiorcy opieramy komunikację przede wszystkim na mediach społecznościowych, dlatego ten zakaz jest dla nas szczególnie krzywdzący – mówi Krzysztof Pronobis z Browaru Gryfus.
Przedstawiciele różnych branż regularnie wyrażają obawy, że proponowane rozwiązania nie przyniosą oczekiwanych rezultatów, a ich konsekwencje odczują przede wszystkim przedsiębiorcy. Wskazują również na ryzyko zmian w układzie sił na rynku.
– W państwach demokratycznych problemem bywa tworzenie systemowych rozwiązań bez odpowiedniego przygotowania do ich wdrożenia. W tym przypadku należy przede wszystkim chronić osoby szczególnie narażone, czyli dzieci oraz osoby podatne na uzależnienia. Sam zakaz nabywania alkoholu w określonych godzinach nie rozwiąże jednak problemu – uważa Sylwester Kasprzewski, radca prawny.
Co ciekawe, wątpliwości odnośnie do skuteczności zmian mają także eksperci związani z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz promocji zdrowego stylu życia.
– Moje podstawowe pytanie brzmi: czy ta ustawa ma ograniczyć spożycie alkoholu czy zwiększyć bezpieczeństwo na ulicach? Przyznajmy szczerze, że same zakazy i nakazy nie zawsze zmieniają ludzkie zachowania i nawyki. Dlatego trudno oczekiwać, że w tym przypadku przyniosą spodziewany efekt – mówi Agnieszka Zalewska z Polskiej Fundacji Przeciwdziałania Uzależnieniom.
Koniec z reklamami, social mediami, ale także... kubkami z logotypami czy kolorowymi parasolami
Proponowane przepisy koncentrują się przede wszystkim na zakazach i nakazach, nie przewidując jednocześnie rozwiązań, które zwiększałyby dostępność systemowego wsparcia dla osób z problemami.
– Warto rozważyć rozwiązania, które ułatwią osobom uzależnionym skorzystanie z profesjonalnego wsparcia. W Polsce na wizytę u psychoterapeuty na NFZ trzeba niekiedy czekać miesiącami, a koszty prywatnego leczenia są bardzo wysokie – mówi Kasprzewski.
– Wciąż podkreślam, że brakuje działań służących budowaniu świadomości społecznej. Pojawiają się projekty samorządowe, które mają na celu edukację i profilaktykę, ale jest ich zdecydowanie za mało. Same zakazy i nakazy nie wystarczą, jeśli nie będą im towarzyszyć odpowiednia edukacja oraz działania profilaktyczne – dodaje Agnieszka Zalewska.
Jednymi z najbardziej kontrowersyjnych elementów proponowanych zmian są zakazy dotyczące reklamy i promocji alkoholu. Za naruszenie nowych przepisów będzie można otrzymać grzywnę w wysokości od 30 tys. zł do nawet 1 mln zł. Ustawa przewiduje również możliwość orzeczenia kary ograniczenia wolności.
– Ustawa zawiera zapisy dotyczące zakazu reklamy i promocji, które mogą okazać się szczególnie dotkliwe dla małych, rzemieślniczych przedsiębiorców. Może im być bardzo trudno konkurować z dużymi koncernami. Dodatkowe koszty mogą ponieść również puby i restauracje, które będą musiały wymienić wyposażenie opatrzone znakami producentów, takie jak szklanki czy parasole. W mojej ocenie ta ustawa przykrywa problem, zamiast go rozwiązywać – mówi mecenas Kasprzewski.
– Reprezentuję niszowy segment rynku, jakim jest piwo rzemieślnicze. Próbowaliśmy działać na własną rękę, wysyłaliśmy petycje i apelowaliśmy o bardziej rozważne podejście do projektu ustawy. Nie wiemy, gdzie przebiega granica między reklamą a edukacją. Brakuje katalogu czynów zabronionych, a ostateczna interpretacja przepisów może należeć do sądu. Drugą kwestią jest wysokość kar. Duże koncerny będą w stanie sobie z nimi poradzić, ale dla małych przedsiębiorców mogą one oznaczać bankructwo – dodał KrzysztoF Pronobis.
Radny Przemysław Słowik w dyskusji zwracał uwagę na „pewne niesprawiedliwości”, które np. faworyzują jeden sektor rzemieślniczy.
– Uważam, że zrównanie uprawnień winiarni i browarów kraftowych byłoby zasadne. Niestety, na etapie prac legislacyjnych zabrakło silnej reprezentacji browarów, która zadbałaby o interesy tej branży. Ograniczenie sprzedaży alkoholu może zmniejszać jego spożycie, a zakaz reklamowania go w mediach społecznościowych można uznać za jeden z elementów profilaktyki – mówi Przemysław Słowik.
Ważnym elementem dyskusji nad nowelizacją są produkty bezalkoholowe, czyli napoje oznaczane jako 0%. One również zostały objęte zakazem reklamy i promocji, jeśli ich etykiety lub marki nawiązują w jakikolwiek sposób do alkoholu.
– Obserwujemy odchodzenie od alkoholu na rzecz napojów bezalkoholowych. Nie zawsze jednak zmiana ta idzie w parze z budowaniem zdrowych nawyków. Przykładem może być obecność napojów typu piccolo na urodzinach czterolatków. W ten sposób dzieci mogą od najmłodszych lat budować nawyki, że świętowaniu powinien towarzyszyć szampan – mówi Krzysztof Pronobis.
Przemysław Słowik również zwrócił uwagę na zmieniające się podejście społeczeństwa do alkoholu. Wskazał na spadek jego spożycia i rolę, jaką mogły odegrać w tym procesie ograniczenia nocnej sprzedaży.
W programie „Studio wSzczecinie.pl” Krzysztof Pronobis apelował do prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowanie ustawy.
Komentarze