Zakaz prowadzenia pojazdów, utrata niektórych licencji i pozwoleń, wysokie kary finansowe, przepadek mienia, a nawet kara pozbawienia wolności. To nie jest odkrywcza teza – wsiadanie za kółko pod wpływem alkoholu to skrajna nieodpowiedzialność, a kary majątkowe są teoretycznie jednymi z najłagodniejszych, gdy dojdzie do kolizji lub wypadku. Prawnicy przyznają, że od nowelizacji przepisów w 2023 roku, przepadek majątku staje się realnym straszakiem dla kierowców. Niestety nieodpowiedzialnych wciąż nie brakuje.

Kilkanaście dni temu w całym Szczecinie dyskutowano o pijanym kierowcy, który Astonem Martinem rozbijał się po ulicach miasta. Na szczęście jedyne straty, które  spowodował, to rozbite na poboczu samochody w centrum miasta. Niemniej, kierowcy grozi przepadek majątku. 

W Polsce już widać pierwsze egzotyczne radiowozy, jak np. Ford Mustang

 - Od nowelizacji przepisów w 2023 roku przepadek pojazdu stał się realnym i coraz częściej stosowanym środkiem karnym, a nie tylko teoretyczną możliwością. Przy stężeniu powyżej 1,5 promila lub w przypadku recydywy sąd orzeka przepadek obligatoryjnie. W przypadku mniejszego stężenia, przepadek pojazdu orzekany jest fakultatywnie (opcjonalnie - red.) – mówi adwokat Michał Gajda. 

Przy tego typu sytuacjach, ekspert bardzo często spotyka się z pytaniem: "Co z samochodem, który należy do kogoś innego? Żony, kolegi, rodziny czy banku". 

 - Przepisy przewidują, że w takich sytuacjach orzeka się nawiązkę w kwocie od 5 do 50 tysięcy złotych, która zastąpiła dotychczasowy przepadek równowartości pojazdu. Dla wielu osób to dolegliwość znacznie poważniejsza finansowo niż sama grzywna. Leasingodawca jest chroniony jako właściciel pojazdu, ale sprawca i tak nie wychodzi z tej sytuacji bez szwanku – przyznaje ekspert.

Michał Gajda dodaje, że w środowisku prawniczym wiele mówi się o głośnej szarży kierowcy Astona Martina w Szczecinie.

- To chyba najbardziej medialna historia związana z przepadkiem pojazdu w Polsce. Zatrzymany samochód, wart ponad milion złotych, w przypadku skazania  najprawdopodobniej przejdzie na własność Skarbu Państwa. O ile oczywiście stanowił własność kierowcy. Ta historia dobrze ilustruje, że przepadek nie jest medialnym straszakiem, tylko realnie stosowanym narzędziem represji karnej - wyjaśnia mecenas Michał Gajda.

Co dalej dzieje się z zatrzymanymi pojazdami? Idą na sprzedaż albo są przeznaczane na cele publiczne, na przykład do Policji. Jak dodaje mecenas Gajda, na polskich drogach już można spotkać pierwsze, egzotyczne radiowozy. Wśród nich znajduje się m.in. Ford Mustang.

Kolejne pytanie, które pojawia się wśród kierujących, to czy można odzyskać pojazd?  - W toku postępowania tak, ale tylko jeśli sąd ostatecznie nie orzeknie przepadku. Gdy taki środek zostanie natomiast orzeczony, to nie ma już możliwości. Dlatego tak istotne jest działanie już na etapie postępowania przygotowawczego, zanim kwestia przepadku zostanie rozstrzygnięta przez sąd - zwraca uwagę Michał Gajda.

 Trudne lekcje od życia i ważne refleksje

Jakie są warunki odzyskania prawa jazdy po złapaniu pod wpływem alkoholu?

 - To jedno z najczęściej zadawanych pytań przez klientów w tego rodzaju sprawach i jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń, bo zakaz prowadzenia pojazdów potrafi trwać znacznie dłużej, niż ktokolwiek się spodziewa – przyznaje mecenas Gajda. - Zgodnie z przepisami, gdy kierowca ma orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów na okres powyżej roku, zobligowany jest (oprócz przejścia testów psychologicznych) do zdobycia na nowo wszystkich uprawnień. Rozumiem przez to zrealizowanie kursów i zdanie egzaminów. Dobrą wiadomością jest natomiast tak zwana "blokada alkoholowa". Po upływie co najmniej połowy orzeczonego zakazu, sprawca może ubiegać się o jego „skrócenie”, a dokładniej zmianę sposobu jego wykonywania poprzez zezwolenie sprawy na prowadzenia pojazdów wyposażonych we wspomnianą blokadę alkoholową. Należy przy tym jednak pamiętać, że wówczas sprawca i tak musi odbyć całą opisaną przeze mnie drogę do odzyskania uprawnień – dodaje ekspert. 

Niestety, prawnicy przyznają, że spraw związanych z prowadzeniem aut pod wpływem alkoholu jest wciąż za dużo. 

- Ostatnia porada, zdecydowanie najważniejsza, od której w zasadzie powinniśmy zacząć. Jeżeli spożywaliśmy alkohol, skorzystajmy z taksówki. Nawet jeśli wydaje nam się, że możemy już kierować (a tak wydaje się niemal każdemu), po prostu skorzystajmy z taksówki. To zdecydowanie najtańszy środek prawny, z jakiego można skorzystać w tej sytuacji. I jedyny, który nie wymaga adwokata – dodaje mecenas Michał Gajda.