Od dawna mówi się o możliwym połączeniu Centrum Solidarności «Stocznia», które zarządza historyczną świetlicą, z Muzeum Narodowym - Centrum Dialogu Przełomy. W poniedziałek (14 września) odbyło się pierwsze tak szerokie spotkanie, w którym uczestniczyli przedstawiciele obu instytucji, a także dyrektor jednego z departamentów Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz samorządowcy z województwa i miasta. „Spotkanie nie przyniosło ostatecznych rozstrzygnięć, a dyskusja o przyszłości tego historycznego miejsca jest otwarta” - czytamy w komunikacie urzędu marszałkowskiego.

Stanowiska obu instytucji są znane od dawna. „Stocznia” chciałaby pozostać odrębną instytucją kultury, niezależną od władzy samorządowej. Ma poparcie części PRL-owskich opozycjonistów, historyków i przedstawicieli środowiska społecznego, którzy podpisali się pod listem do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Czy potrzebna jest jedna instytucja, która stworzy wspólną narrację?

Samorząd województwa uważa jednak, że lepszym rozwiązaniem będzie połączenie „Stoczni” i „Przełomów”.

„Jest wiele argumentów przemawiających za połączeniem instytucji. To przede wszystkim możliwość stworzenia spójnej i wyrazistej opowieści o przeszłości miasta i regionu” – pisze urząd marszałkowski. „Połączenie to szansa na opowiedzenie tej historii w dwóch wyjątkowych budynkach – symbolach historii i nowoczesności”.

Sebastian Ligarski, dyrektor Centrum Solidarności „Stocznia”, zwraca jednak uwagę, że choć obie instytucje zajmują się historią najnowszą, to ich zakresy tematyczne są różne. Prowadzona przez niego instytucja skupia się na historii NSZZ „Solidarność” i przemysłu stoczniowego, a „Przełomy” opowiadają o historii Szczecina zdecydowanie szerzej.

– Uważamy, że te wizje nie muszą się wzajemnie wykluczać. Mogą się uzupełniać i tworzyć dla mieszkańców oraz odwiedzających Szczecin znacznie pełniejszą opowieść o historii miasta i regionu. Nie jest więc potrzebne tworzenie jednej instytucji po to, aby uzyskać wspólną narrację. Wspólna narracja może powstawać również poprzez współpracę, wspólne projekty, wystawy, programy edukacyjne czy działania badawcze, przy jednoczesnym zachowaniu tożsamości i specjalizacji obu instytucji. Naszym zdaniem właśnie taki model daje możliwość wykorzystania potencjału obu miejsc bez rezygnowania z ich odrębnego charakteru – podkreśla dr hab. Sebastian Ligarski.

Jak dotychczas spożytkowano blisko 10 milionów…

Drugim ważnym wątkiem, który pojawia się w dyskusji, jest kwestia pieniędzy – zarówno dotychczasowy sposób ich wydatkowania na zagospodarowanie świetlicy stoczniowej, jak i środki potrzebne na kapitalny remont zabytkowego budynku.

„Z wielkim rozczarowaniem przyjęliśmy fakt, że pomimo trzyletniej działalności instytucji i przeznaczenia na jej funkcjonowanie już około 9,5 mln zł, CSS wykonała jedynie program inwestycyjny, by uzyskać finansowanie ze środków budżetu państwa. Wygląda, że pieniądze te zostały przeznaczone na wynagrodzenia pracowników instytucji i działalność bieżącą, której profil trudno jest lokalnie określić” – piszą przedstawiciele urzędu marszałkowskiego.

– Trudno mi zgodzić się z takim opisem. Dla całego zespołu Centrum jest on krzywdzący i obraźliwy. Przez trzy lata nie tylko utrzymywaliśmy budynek, ale przede wszystkim przywracaliśmy go do życia – odpowiada dyrektor Sebastian Ligarski i wylicza: – Środki zostały przeznaczone m.in. na zabezpieczenie budynku przed dalszym niszczeniem, prace remontowe i naprawcze, ekspertyzy, dokumentację, instalacje, zabezpieczenia techniczne i systemy monitoringu, a także na przygotowanie obiektu do prowadzenia działalności kulturalnej i przyjmowania publiczności.

W świetlicy powstała przestrzeń wystawowa. Odbywają się tam spotkania, debaty, projekcje filmowe, wydarzenia artystyczne i działania edukacyjne. Część z nich jest realizowana przez podmioty zewnętrzne.

… i jak zdobyć setki milionów na remont

Świetlica wciąż jednak czeka na kosztowny remont, który będzie możliwy wyłącznie przy współfinansowaniu przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zdaniem marszałka Olgierda Geblewicza większe szanse na powodzenie tego zadania daje proponowane przez niego połączenie „Stoczni” z „Przełomami”.

„Zintegrowanie instytucji daje realną perspektywę uratowania przed degradacją budynku stoczni z legendarną salą świetlicy stoczniowej. Przy tym procesie nieocenione jest doświadczenie MNS-CDP w zakresie inwestycji oraz przygotowywania wystaw stałych i czasowych, budowania kolekcji od podstaw i opieki nad zbiorami, a także prowadzenia projektów obywatelskich i edukacyjnych” – czytamy w komunikacie urzędu marszałkowskiego.

O optymalizacji wydatków i konsekwencjach merytorycznych

Samorządowcy przytaczają też słowa przedstawiciela Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który miał powiedzieć na spotkaniu, że „należy łączyć instytucje kultury o podobnym profilu działania, głównie ze względu na optymalizację wydatków”.

Z takim podejściem nie zgadza się dyrektor Ligarski. – Sama możliwość ograniczenia kosztów administracyjnych nie powinna być jedynym kryterium podejmowania decyzji o łączeniu instytucji kultury. Równie istotne są ich cele statutowe, profil działalności, zgromadzone zasoby, specyfika miejsca oraz możliwości dalszego rozwoju. W naszej ocenie ewentualne oszczędności organizacyjne powinny być analizowane łącznie z konsekwencjami merytorycznymi – mówi.

O przebieg rozmów zapytaliśmy również Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Przedstawiciele resortu nie chcą jednak mówić o szczegółach.

– Rozmowy będą kontynuowane, o decyzjach będziemy informowali po ich zakończeniu – zakomunikował Piotr Jędrzejowski, rzecznik prasowy ministerstwa.