– Zajmujemy się tym tematem od ubiegłego tygodnia. Wystosowaliśmy już trzy pisma i czekamy na odpowiedzi. Zażądaliśmy natychmiastowego wyłączenia odcinkowego pomiaru prędkości na odcinku Węzeł Rzęśnica – Szczecin Dąbie. Mamy już sygnały od kilkudziesięciu kierowców, że system zawyża prędkość o średnio 7-8 kilometrów na godzinę, co w przypadku samochodów ciężarowych robi gigantyczną różnicę – mówi w rozmowie z portalem wSzczecinie.pl Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.

System zawyża prędkość? „86, a nie 92 km/h”

Sprawa jest poważna, a jej skala jeszcze trudna do oszacowania. Mówimy o odcinkowym pomiarze prędkości, który jest ulokowany na drodze A6 między Węzłem Rzęśnica a Węzłem Szczecin Dąbie. Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych wystosowało pisma m.in. do Głównego Urzędu Miar oraz Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego.

W dokumentach czytamy, że problem został zasygnalizowany przez kilkudziesięciu kierowców oraz firmy transportowe. Może to być zamieszanie na skalę ogólnopolską, ponieważ trasa analizowana przez odcinkowy pomiar prędkości prowadzi ze Świnoujścia w głąb Polski. Być może mowa jest więc o tysiącach rozpoczętych postępowań mandatowych.

W jednym z pism ZSPD czytamy, że „istnieje uzasadnione podejrzenie niespełnienia wymagań metrologicznych” oraz że „stwierdzono seryjną anomalię pomiarową”. Błąd miał występować we wszystkich analizowanych przypadkach. W jednym prędkość średnia kierowcy według tachografu wyniosła 89 kilometrów na godzinę, a nie 97, jak podawał system pomiaru prędkości. Z kolei w drugim wynosiła niespełna 86 kilometrów na godzinę, a system podawał 92 km/h. Jak zaznaczają przewoźnicy, wada ma mieć charakter „seryjny, powtarzalny, systemowy i niemożliwy do korekty bez pomiaru metrologicznego”.

Jak mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, sprawa musi zostać natychmiast wyjaśniona.

– Nasi przewoźnicy zauważyli, że przekroczeń być nie powinno, a otrzymali wezwania do wskazania kierującego samochodem. Wystąpiliśmy do GITD i Urzędu Miar w Szczecinie, by urządzenie zostało zweryfikowane. Naszym zdaniem urządzenie jest uszkodzone – mówi Matulewicz. – Nas zastanawia sposób postępowania GITD. Trudno jest się domyślić, jak te mandaty są skonstruowane, wielu kierowców dopiero po czasie jest w stanie zorientować się, że kara jest nielegalna. Mówimy o poważnym problemie o skali ogólnopolskiej – dodaje.

Pismo ZSPD wyszło do GITD 14 maja. Do dzisiaj stowarzyszenie nie otrzymało żadnej odpowiedzi, co jeszcze mocniej irytuje kierowców.

– Każdy samochód ciężarowy, który jechał tą drogą, będzie objęty analizą i postępowaniem. To są tysiące samochodów – dodaje Matulewicz.

Kubowicz: „Nadwyrężono zaufanie”

Sprawę w mediach społecznościowych nagłośnił szczeciński lider Konfederacji Rafał Kubowicz.

– Dziwi fakt, że nikt nie zwrócił uwagi na wzmożoną liczbę wykroczeń przez tak długi czas. Olbrzymia próba oszustwa i to w skali międzynarodowej, bo tak to trzeba nazwać, powinna skończyć się zwolnieniami osób odpowiedzialnych oraz masą listów z przeprosinami i anulacjami mandatów do wszystkich, do których zostały wysłane. Pamiętajmy, że tym odcinkiem dziennie przejeżdżają tysiące ciężarówek, nie tylko polskich. Nadwyrężono zaufanie do całego systemu odcinkowych pomiarów prędkości i należy zadbać o to, aby podobne nadużycia nie powtórzyły się nigdy w przyszłości – komentuje Kubowicz.

Sprawę skomentował m.in. doradca Prezydenta RP Karola Nawrockiego Alvin Gajadhur, który napisał w serwisie X, że oczekuje pilnego wyjaśnienia.

Wysłaliśmy pytania do GITD. Do tematu będziemy wracać.