„Podeszłam i zapytałam, co pan robi, a okazało się, że ten ktoś jest z Ukrainy, coś burknął i uciekł”
O tym, że w kilku miejscach na Pomorzanach dochodzi do niebezpiecznych sytuacji, mieszkańcy informowali media i policję już jesienią ubiegłego roku.
W parku przy szpitalu na Pomorzanach, a także na terenach zielonych i przy blokach przy ulicach Budziszyńskiej czy Boryny mieli pojawiać się ludzie, którzy zachowywali się podejrzanie.
– Kręcili się, obserwowali, tak jakby spacerowali, ale trochę niespokojni – mówi nam jedna z mieszkanek. – Najbardziej zaniepokoiło mnie to, gdy ktoś zaczął dosłownie kopać w ziemi. Podeszłam i zapytałam, co pan robi, a okazało się, że ten ktoś jest z Ukrainy, coś burknął i uciekł. Takich gości spotkałam jeszcze kilku i okazało się, że na forum sąsiedzkim na Pomorzanach też zgłaszano ten problem – opowiada.
– Stara jak świat forma handlu oraz dystrybucji. Jedni kopią, drudzy zakopują. Najlepsze jest to, że zaraz przy milicyjnym bloku – czytamy na grupie Pomorzany. – Kilka razy z samego rana i to w zimne dni najpierw kopali przed klatką, w której mieszkałem, blok przy ul. 9 Maja przy zajezdni, a kilka dni później blok dalej. Za każdym razem mieli mnie w dupie, nawet gdy mówiłem, że dzwonię na policję. Dopiero za trzecim razem, gdy zrobiłem to na ostro i zagroziłem czymś innym niż policja, dopiero poskutkowało. Odeszli, zostawiając wszystko tam rozwalone i rozsypane dookoła – czytamy.
Policja interweniuje
Komenda Miejska Policji w Szczecinie wie o sprawie. Policjanci w środę opublikowali komunikat informujący o ich działaniach.
W parku na Pomorzanach miał zostać zatrzymany 33-letni mężczyzna z narkotykami.
– Już wcześniej policjanci otrzymywali sygnały od mieszkańców, że w parku na Pomorzanach dochodzi do niepokojących i nietypowych zachowań. Z przekazywanych informacji wynikało, że w tym miejscu pojawiają się różne osoby, których zachowanie wzbudzało niepokój lokalnej społeczności. Dzielnicowi objęli park obserwacją. Kilka dni temu zauważyli mężczyznę, który przy jednej z ławek wykopywał w ziemi podejrzane przedmioty. Policjanci natychmiast podjęli interwencję. Okazało się, że 33-latek miał przy sobie niewielką ilość środków odurzających – mówi Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie.
Mężczyzna został zatrzymany i usłyszał zarzut posiadania narkotyków.
Park jest dla handlarzy jak… paczkomat. „Jedni zakopują, drudzy odkopują. Umawiają się w Internecie”
Czy zatrzymanie jednego mężczyzny rozwiązuje problem? Nie. Mieszkańcy mówią, że osób wykopujących i zakopujących tajemnicze zawiniątka ma być znacznie więcej.
W rozmowie z portalem wSzczecinie.pl detektyw Małgorzata Marczulewska przyznaje, że metoda takiego rozprowadzania narkotyków jest stara jak świat. Detektyw dodaje jednocześnie, że jeżeli w miejscu zainterweniowała już policja, to na jakiś czas sytuacja powinna się uspokoić, bo miejscówka została „spalona”.
– Sytuacja trochę jak z paczkomatem. Jedne osoby zostawiają przesyłkę, a inni ją odbierają. Jest umówione miejsce np. ławka przy bloku, skwer przy pomniku, trawnik na wysokości konkretnej klatki schodowej i dealerzy narkotyków umawiają się, że tam towar będzie zostawiony i trzeba go szybko odebrać – mówi detektyw Małgorzata Marczulewska. – Tak działają dealerzy pracujący na małą skalę, bo wspomniane zakopywane pakunki są zwykle niedużych rozmiarów. Możliwe więc, że park na Pomorzanach stał się takim małym, narkotykowym supermarketem, gdzie handlujący z całego miasta spotykali się, by odbierać zakopany płytko pod ziemią towar.
– Handlujący umawiają się najczęściej w Internecie, gdzie zostanie zakopana przesyłka. Podziwiam ich determinację, bo kopać w zmrożonej ziemi to nie jest prosta sprawa. Dodam, że w ostatnich tygodniach podobne grupy „handlowców”, zwanych także „kretami”, „górnikami” albo „kopaczami” zostały zatrzymane np. w Krakowie – mówi detektyw ze Szczecina.
Komentarze