To była bardzo gorąca dyskusja. Na komisję sportu radni zaprosili przedstawicieli dwóch stowarzyszeń, które złożyły wniosek do ZBiLK o nieodpłatne użyczenie toru motocrossowego, wytyczonego trzy lata temu w pobliżu węzła autostrady A6 i drogi S3. Głos zabrali też mieszkańcy osiedla Żydowce-Klucz, którzy od początku protestują przeciwko generującym hałas motocyklom.
Spór dawnych kolegów z jednego klubu. Czy tor jeszcze istnieje?
Tor przygotował Klub Motorowy Szczecin, który zabiegał, aby znaleźć odpowiednie miejsce na taki obiekt od 2009 roku. Udało się 14 lat później, gdy ZBiLK nieodpłatnie użyczył im działkę w Kluczu.
– Teren został zagospodarowany zgodnie z wnioskiem. Realizowane są tam zadania szkoleniowe i treningowe. Postępy prac przy rozwijaniu obiektu idą swoim trybem. Utrzymujemy się z własnych środków. Wszelkie inwestycje finansują nasi sympatycy i członkowie klubu. Nie korzystamy z dofinansowań. Ostatnio przygotowaliśmy nową trasę „flat tack” – tłumaczył Andrzej Gaszewski.
Inaczej sytuację opisuje Sebastian Janik. Były członek Klubu Motorowego Szczecin, który pracował przy budowie toru, a później odszedł ze stowarzyszenia.
– Trzy lata temu teren był fajnie przygotowany. Trasa z przeszkodami miała szerokość 6 metrów. Po tym, gdy odszedłem z Klubu Motorowego, nie prowadzono tam jednak żadnych prac. Dziś teren jest zarośnięty i zaśmiecony. Nie wyobrażam sobie takiego marnotrawstwa obiektu, dlatego dzisiaj tutaj jestem – mówił, pokazując zdjęcia ze spalonymi oponami.
– To była prowokacja, żeby zdyskredytować klub. Stan faktyczny jest inny – odpowiadał prezes Gaszewski, który kilkukrotnie posunął się do personalnych wycieczek w stronę swojego dawnego klubowego kolegi, za co upominali go radni.
ZBiLK zbiera opinie, zdecydują radni
Jak jest w rzeczywistości? ZBiLK otrzymywał w tej sprawie niepokojące sygnały, więc 14 maja przeprowadzono wizję lokalną.
– Akurat w tym dniu nie potwierdziliśmy zanieczyszczeń. Tor jest natomiast zarośnięty. Nie wiemy, czy w ogóle funkcjonuje. W czasie naszej wizji terenowej nikogo tam nie było – relacjonuje Katarzyna Chober ze ZBiLK-u.
Ponad dwa miesiące temu (4 kwietnia) wygasła poprzednia umowa użyczenie terenu. Wnioski o nową złożyły stowarzyszenia Sebastiana Janika i Andrzeja Gaszewskiego. ZBiLK zbiera opinie, a ostateczna decyzja zostanie podjęta na komisji ds. budownictwa.
Jaka będzie decyzja radnych? Podczas czwartkowej dyskusji krytycznie oceniali dotychczasowe zarządzanie torem.
– Gdy zgadzaliśmy się na użyczenie terenu, słyszeliśmy, że będzie to tor treningowy z możliwością organizowania zawodów. Liczyliśmy, że będzie przyjeżdżać młodzież z całej Polski, żeby pojeździć na fajnym torze i poznać genialne miasto. To dlatego Klub Motorowy dostał rekomendację. Nie po to, żeby po czterech latach oglądać tam chaszcze i słuchać, że zostawiono je po to, by wzmocnić teren – komentował radny Marek Kolbowicz z prezydenckiego klubu OK Polska, przewodniczący komisji ds. sportu.
„Bardzo dokuczliwy dźwięk, który odbija się od lasu”
Mniej zainteresowani sporem byli przedstawiciele mieszkańców osiedla Żydowce-Klucz. Oni w ogóle nie chcą toru motocrossowego w swojej okolicy. Wcześniej przygotowali petycję, którą podpisało kilkaset osób. Nie zgadzają się, że lokalizacja toru tuż przy drodze S3, kilkaset metrów od najbliższej zabudowy, niweluje wszelkie uciążliwości.
– Proszę mi wierzyć, ze nawet jak jeździ tam jeden motocykl, to wszystko słychać. Jest to bardzo dokuczliwy dźwięk, który odbija się od lasu i ten hałas jest ukierunkowany w stronę osiedla – mówił pan Krzysztof.
Radny Krzysztof Romianowski z Prawa i Sprawiedliwości poprosił ZBiLK o przygotowanie listy ewentualnych lokalizacji, na które mógłby zostać przeniesiony tor, aby nikomu nie przeszkadzał.
– Miasto tworzą mieszkańcy i w sprawie toru w Kluczu powinni mieć najważniejszy głos. Zwłaszcza, że zrzeszyli się w dużej grupie 700 osób. Ten czynnik społeczny jest w całej sprawie niesamowicie istotny, a problem poruszany od wielu lat. Myślę, że żaden radny nie chciałby mieć pod domem motocrossu – mówił.
„Żeby Puszcza Bukowa nie była rozjeżdżana przez quady i motocykle”
Wszyscy zabierający głos byli natomiast zgodni, że tor motocrossowy jest w Szczecinie potrzebny. Chodzi nie tylko o rozwój sportu motorowego oraz możliwość spełniania pasji przez młodzież i dorosłych, ale też alternatywę dla rajdów po leśnych ścieżkach.
– Takie miejsce jest bezwzględnie potrzebna, żeby Puszcza Bukowa nie była rozjeżdżana przez quady i motocykle – podkreślał radny Henryk Jerzyk z klubu OK Polska.
Jeszcze nie wiadomo, kiedy wnioski o użyczenie terenu motocrossu trafią na obrady komisji ds. budownictwa i mieszkalnictwa.
Komentarze