Ponad sto osób wzięło udział w niedzielnej manifestacji na Placu Adamowicza w Szczecinie. Wydarzenie było wyrazem solidarności Szczecina z narodem ukraińskim, który w ostatnim czasie znajduje się coraz częściej w kursie kolizyjnym z polskim społeczeństwem. Wzajemnych aktów niechęci jest coraz więcej, a sytuacje podgrzewają politycy. – Gdzie jest nasza gościnność sprzed czterech lat? – pytał jeden z organizatorów niedzielnej pikiety.

- Spotkaliśmy się tutaj, by pokazać solidarność naszym braciom i siostrom z Ukrainy. Ostatni dni to nagonka na nich ze strony Polaków. Gdzie nasza gościnność sprzed czterech lat? Na wypominaniu krzywd sprzed lat korzysta tylko Putin – mówi Łukasz Olejnik, jeden z organizatorów protestu.

Kolejna przemawiająca nieco szerzej zarysowała trudne relacje polsko-ukraińskie. Gdy powiedziała o 100 tysiacach zmarłych wskutek brutalnej Rzezi Wołyńskiej część gości Placu Adamowicza nieco się wzburzyła. – A skąd Pani ma takie dane? 20, 30 czy 50 tysięcy? Ja też mam takie dane – mówiła jedna z kobiet.

Następnie głos zabrała prof. Inga Iwasiów z Uniwersytetu Szczecińskiego. Pisarka i humanistka wiele mówiła o polskiej gościnności.

- Staropolskie przysłowie mówi: „Gość w dom, Bóg w dom”, a wczoraj usłyszałam kolejną historię o napaści na Ukrainkę pracującą w sklepie Żabka. Czym zawiniła? Jest ofiarą propagandy. Szowinizm narodowy i ekonomia ludowa wywierają presję społeczną, mówię to z wstydem. Głos spod Żabek jest taki: „Niech wracają skąd przyszli”, „Zabierają nam pracę”. Nic nam nie zabierają. Ich podatki przekraczają wypłacane świadczenia, które są obecnie ograniczane – mówiła prof. Inga Iwasiów.

- Do mnie samej argument wdzięczności jest trudny etycznie. Użyteczność nie jest najważniejszym elementem relacji społecznych – mówiła dalej profesorka, mówiąc, że osoby z Ukrainy pracują w sklepach, szpitalach, a także na placach budowy. – Pomyślmy o tym, że łatwo możemy znaleźć się w położeniu obywateli i obywatelek Ukrainy. Nie myślimy o tym, mamy nadzieję, że to nie nastąpi, że będziemy migrantami lub migrantkami – dodawała prof. Iwasiów.

W wydarzeniu uczestniczyli także m.in. prof. Ewa Kołodziejek, prof. Michał Paziewski czy prof. Maciej Kowalewski i dr Dorota Kowalewska. Nie brakowało aktywistów i społeczników, ale reprezentacja polityków była bardzo skromna. Głos zabrał były radny Bazyli Baran, a w tłumie była także przewodnicząca zachodniopomorskiego sejmiku Teresa Kalina.

Pikieta zbiegła się w czasie z ostatnimi postulatami polityków PiS, którzy rozważają – jeżeli przejmą władzę – możliwość deportacji niepracujących mężczyzn z Ukrainy. Pomysł jako populistyczny ocenili nawet politycy Konfederacji.

[1/11]
[2/11]
[3/11]
[4/11]
[5/11]
[6/11]
[7/11]
[8/11]
[9/11]
[10/11]
[11/11]