„Szczecinowi co roku ubywa mieszkańców, niezależnie od współczynnika przyrostu naturalnego. Nawet w latach, w których był / jest on dodatni, liczba mieszkańców spada(ła). Niemal 30 lat temu liczba mieszkańców naszego miasta wynosiła ok. 420 tysięcy. Od tego czasu jest nas systematycznie coraz mniej. Wynika to przede wszystkim z migracji szczecinian do gmin ościennych” – pisze Piotr Czypicki ze Szczecińskiego Ruchu Miejskiego w liście otwartym do władz miasta.

 

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego z połowy 2020 r., w Szczecinie mieszka 400 990 mieszkańców. Ta liczba sukcesywnie spada, a tymczasem rośnie liczba mieszkańców sąsiednich gmin, do których szczecinianie chętnie się przeprowadzają.

W obszernym liście otwartym do władz miasta, Szczeciński Ruch Miejski tłumaczy, dlaczego jest to bardzo negatywne zjawisko i proponuje działania, które pozwolą odwrócić tę tendencję.

 

„APEL w formie listu otwartego do Władz Szczecina

Szczecin miastem 500 tys.!

2.04.2021 Prezydent Szczecina w wywiadzie, udzielonym na łamach Gazety Wyborczej stwierdził, jakoby Szczecin celował, by być miastem z liczbą ludności 380-450 tysięcy. Taka zapowiedź brzmi w kontekście wyzwań dla Szczecina na najbliższe dekady co najmniej niepokojąco – niejako sankcjonuje ona bowiem bardzo niebezpieczne w skutkach zjawisko wyludniania się miasta i nadaje mu wręcz kategorię celowości. W tym miejscu należy zaapelować do wszystkich, którym leży na sercu dobro miasta – nie przechodźmy obok takich założeń oraz deklaracji władz obojętnie. Szczecin ma dużo większe możliwości, przeogromny potencjał i nie dajmy się wplątać w obecną narrację, według której nie mamy wpływu na zjawiska, które dotykają nas w negatywny sposób. To oczywiście wygodna retoryka z perspektywy władzy, która pierwsza przypisuje sobie zasługi za każdy sukces miasta i jego mieszkańców, natomiast w przypadku porażek winą obarcza ogólnoświatowe trendy, tendencje, kryzysy, rządy itp. Powiedzmy wreszcie temu dość i zacznijmy domagać się realizacji wizji miasta na skalę NASZYCH (mieszkańców) możliwości, a nie możliwości obecnej władzy.

Dlaczego spadek ludności miasta jest tak negatywnym zjawiskiem?

Tu nie chodzi o manię wielkości ani leczenie kompleksów. Mniej mieszkańców to:

- mniejsza baza podatkowa (mniej mieszkańców płacących podatki w mieście) – to bardzo istotny punkt, który wpływa bezpośrednio na jakość życia i rozwój miasta. W budżecie gminy to kluczowa, największa pozycja, której uszczuplenie wpływa w sposób proporcjonalny także na wielkość pozyskiwanego dofinansowania (zarówno unijnego jak ministerialnego);

- proporcjonalnie większe koszty utrzymania (w przeliczeniu na mieszkańca) – koszty funkcjonowania miasta w jego obrębie pozostają na tym samym poziomie (choć w rzeczywistości są wyższe), jednak składa się na nie mniej podatników;

- negatywny wpływ na wizerunek (prestiż miasta) – większe ośrodki częściej przyciągają większe inwestycje oraz ludzi o globalnym zasięgu działania. Spadek liczby mieszkańców jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym, świadczącym o wielopłaszczyznowych problemach miasta;

Dlaczego Szczecin traci mieszkańców?

Szczecinowi co roku ubywa mieszkańców, niezależnie od współczynnika przyrostu naturalnego. Nawet w latach, w których był / jest on dodatni, liczba mieszkańców spada(ła). Niemal 30 lat temu liczba mieszkańców naszego miasta wynosiła ok. 420 tysięcy. Od tego czasu jest nas systematycznie coraz mniej. Wynika to przede wszystkim z migracji szczecinian do gmin ościennych.

W ciągu ostatnich 15 lat, czyli w okresie prezydentury Piotra Krzystka, Szczecin stracił ponad 10 tysięcy mieszkańców, a w samych tylko trzech podmiejskich gminach – Kołbaskowie, Dobrej oraz Kobylance – osiedliło się ok. 20 tysięcy osób. W tym samym czasie tylko z 4 śródmiejskich osiedli – Turzynu, Centrum, Śródmieście-Zachód oraz Śródmieście-Północ – „ubyło” niemal tyle samo, mianowicie prawie 20 tys. mieszkańców.

Wnioski są dość klarowne – centralne osiedla są od lat zupełnie nieatrakcyjne jako miejsce zamieszkania. Ludzie, w szczególności ci młodzi, wybierają lokalizacje na obrzeżach miasta. To generuje popyt na jeszcze więcej mieszkań na przedmieściach i rodzi kolejne problemy. Im więcej mieszkańców ma takie osiedle, tym silniejszy głos domagający się uzupełnienia brakującej infrastruktury – kanalizacji, oświetlenia, szkoły, dróg, parkingów, transportu publicznego itd. Cierpi na tym „stara” tkanka miasta, dla której w związku z kosztochłonnymi inwestycjami w „nowe” osiedla coraz mniej pieniędzy pozostaje w budżecie. I tu koło się zamyka, ponieważ jeszcze bardziej intensyfikuje to odpływ ludności z centrum na rzecz suburbiów. Cały ten proces jest „wspierany” przez władze, która niestety nie kwapi się, by objąć cały obszar miasta miejscowymi planami, co zwiększa chaos nowej zabudowy i ułatwia deweloperom budowanie gdzie popadnie, całą odpowiedzialność za dalsze losy rodzin, które w danym miejscu zamieszkają, spychając na samych zainteresowanych oraz właśnie na miasto. Proces, który w krótkiej perspektywie daje szybkie korzyści (np. sprzedaż majątku gminy, zwiększająca dochody majątkowe w danych roku), w dłuższej staje się niekończącym pasmem problemów i kosztownych konsekwencji.

Czego powinniśmy oczekiwać od władzy?

Cała aglomeracja szczecińska liczy ponad 700 tys. mieszkańców. Liczba powoli, ale stale rośnie. To dla Szczecina bardzo korzystny trend i duża szansa na wzrost liczby mieszkańców samego miasta. To bowiem od polityki, czyli wypadkowej wielu pojedynczych decyzji, które zapadają każdego roku, zależy, czy negatywny trend stolicy naszego województwa uda się odwrócić, czy wręcz go przyspieszyć.

Aby liczba mieszkańców Szczecina rosła należy:

- objąć miejscowymi planami zagospodarowania 100% powierzchni miasta i skończyć z „szarpaną”, chaotyczną zabudową pod dyktando deweloperów i różnych grup interesów – co do zasady, uporządkowana sytuacja planistyczna obniża ryzyko inwestycyjne, co sprzyja rozwojowi miasta i hamuje jego niekontrolowane rozlewanie się;

- ze Śródmieścia uczynić miejsce o wysokim standardzie życia, dużej ilości zieleni, a przede wszystkim odejść od funkcji dojazdowo-parkingowej, która dominuje na tym obszarze;

- powyższe wiąże się ze zmianą struktury wydatków i priorytetowym traktowaniem obszarów o ukonstytuowanej miejskiej tkance, zamieszkałej przez wielu mieszkańców, aby zahamować ich dalszy odpływ na obrzeża i zapoczątkować trend odwrotny;

- poważnie potraktować temat rewitalizacji i zahamować proces degradacji dobrze skomunikowanych, zamieszkałych obszarów miasta (jak chociażby wspomniane Śródmieście, nadodrzańskie osiedla na północy, Niebuszewo, Podjuchy, czy Dąbie);

- co wynika z powyższego zająć się remontami i przestać wyburzać starą, historyczną tkankę miasta;

- zmienić proporcje wydatków i rozwijać transport publiczny kosztem rozbudowy dróg i parkingów – zadbać o odpowiednią częstotliwość, punktualność i niezawodność (buspasy);

- rozwinąć siatkę dróg rowerowych i pieszych, aby w obrębie miasta korzystanie z tych rodzajów mobilności było wygodne i stało się naturalnym wyborem podnoszącym komfort życia wszystkich mieszkańców;

- zadbać o porządek publiczny, czystość, poziom hałasu i bezpieczeństwo - brak dbałości o te elementy jest bezpośrednią przyczyną wielu decyzji o „ucieczce” na przedmieścia;

- na serio podejść do tematu akademickości Szczecina – przykładową, znaczącą luką w tym miejscu jest nowoczesny kampus, o którym kolejne pokolenia studentów naszego miasta mogą jedynie pomarzyć – a on sam się nie zbuduje.

Realizacja powyższych kroków przyczyniłaby się z pewnością do poprawy sytuacji demograficznej miasta. Obecne tendencje należy jak najszybciej odwrócić. Obecna polityka miasta jest powielaniem tych samych schematów, które doprowadzą Szczecin do dalszego wyludniania się, jeśli nie przestaniemy myśleć o rozwoju wciąż w ten sam sposób.

Szczecin potrzebuje panelu obywatelskiego!

To bardzo dobry moment, aby wykorzystać narzędzie, z którego Szczecin nie skorzystał jeszcze ani razu. W Polsce z takiej formy demokracji lokalnej skorzystały m.in. Gdańsk oraz Lublin.

Celem panelu obywatelskiego jest wypracowanie wiążących rekomendacji dla władz w ramach interesującego nas zagadnienia. Podczas kilku-kilkanastu spotkań uczestnicy zapoznają się z tematem, poznają stanowisko ekspertów, a następnie wypracowują rekomendacje, które poddawane są głosowaniu. W ten sposób tworzy się wiążącą mapę dla urzędu, jak postępować w danym temacie.

Problemu demografii Szczecina nie powinniśmy zamiatać pod dywan. Zmiana negatywnych trendów to jedno z kluczowych, a zarazem wielopłaszczyznowych wyzwań, wymagających współpracy, konsekwencji i zmiany sposobu myślenia o mieście.

A Szczecin nie tylko zasługuje – jest wręcz stworzony, by być półmilionowym, dumnym miastem z perspektywami rozwoju. Nic nie stoi na przeszkodzie, by tak się stało. Należy jednak zacząć działać w tym kierunku. Zróbmy więc coś przełomowego – zorganizujmy panel obywatelski i zaprośmy do Szczecina ekspertów z najwyższej półki i znajdźmy drogę Szczecina dla 500 tys. mieszkańców!

Piotr Czypicki

Szczeciński Ruch Miejski”