Do zdarzenia doszło w piątek. Niewielki pożar wybuchł w mieszkaniu w bloku przy ulicy Szafera 128. W poście, który pojawił się na forum mieszkańców Osiedla Zawadzkiego-Klonowica czytamy, że było krok od tragedii, bo straż pożarna nie mogła podjechać przed budynek. – Znowu oszukaliśmy przeznaczenie, bo jakby był rozwinięty pożar, to nie wiem, co by się stało. Od miesięcy mówimy, że straż pożarna nie ma do nas jak podjechać i nic – mówi nam mieszkanka bloku, dodając: – Szybko poczuliśmy brzydki zapach, że coś się pali, i w sumie ten pożar to opanowali sami mieszkańcy.

Zapłonęła firanka. Mieszkańcy żyją w strachu

Przedweekendowe zdarzenie jest szeroko komentowane przez mieszkańców ulicy Szafera, którzy mówią głośno, że boją się o swoje bezpieczeństwo.

Pożar przywrócił dyskusję o zasadności ostatniej przebudowy w tej okolicy. Mowa o drodze dojazdowej i nowym parkingu. 

„Na szczęście niewielki pożar w bloku Szafera 128, ale sytuacja, w której straż pożarna nie mogła dojechać do pożaru, pod klatkę – skrajnie niebezpieczna. Temat poruszany i zgłaszany wiele już razy. To tam, gdzie zostały wstawione słupki na wyjeździe z parkingu. Ponadto wóz strażacki nie miał możliwości przejechania z powodu nieprawidłowo zaparkowanych samochodów blokujących drogę pożarową. Co będzie kolejnym razem?” – pyta w mediach społecznościowych jedna z mieszkanek.

Straż pożarna potwierdza zdarzenie, ale zaprzecza, by akcja wozu strażackiego była niemożliwa do realizacji z powodu utrudnionego przejazdu.

– Doszło do pożaru zasłonki w jednym z mieszkań. Nie posiadam informacji o problemie z dojazdem – mówi rzecznik prasowy Komendanta Miejskiego PSP Franciszek Goliński.

W grudniu spółdzielnia informowała, że „kilka dni i sprawa będzie zakończona”

O sprawie pisaliśmy na portalu wSzczecinie.pl kilka miesięcy temu, gdy temat poruszyli politycy Konfederacji. 

– Postawiono słupki i nie zadbano o to, żeby śmieciarka bądź straż pożarna w ogóle mogły dojechać do prawie dwustu mieszkań. To są naprawdę wysokie budynki i setki mieszkańców. Wystosowaliśmy pismo do Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie, w którym zapytaliśmy o faktyczną możliwość dojazdu tutaj wozu strażackiego w przypadku pożaru i odpowiedź straży nas przeraziła – mówił w grudniu Rafał Kubowicz.

– Ta sprawa jest załatwiona, a panowie nie mają wiedzy – ripostowała wówczas Grażyna Przygocka, członek rady nadzorczej Szczecińskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. – Załatwiamy to i za kilka dni będzie już wszystko jasne – mówiła w grudniu.

Co się wydarzyło do tego czasu?

– Zgoda gminy jest. Wydana z końcem roku 2025. Teraz piłka jest po stronie spółdzielni – komentuje krótko Andrzej Radziwinowicz z Zielonych, radny Szczecina.

– Mieszkańcy nadal żyją na bombie zegarowej. Po tym, co się stało ostatnio, nie można już tylko patrzeć na populizm radnego Radziwinowicza, tylko na całość instytucji miejskich i państwowych. Mieliśmy informację, że PSP wszczęła postępowanie administracyjne. Czemu to tyle trwa? – dodaje Rafał Kubowicz z Konfederacji.

Do tematu będziemy wracać, gdy otrzymamy odpowiedź spółdzielni mieszkaniowej.