W ciągu niespełna dwóch dekad klub przeszedł imponującą drogę od ambitnej inicjatywy do absolutnego dominatora na polskim ringu. Jednymi z filarów powstania Skorpiona są Marcin Stankiewicz oraz Karol Chabros.
– Jak ze wszystkim na początku jest trudno. Przez wiele lat pracowaliśmy na wolontariacie. Wykorzystywaliśmy pieniądze swoje oraz swoich przyjaciół. 20 lat minęło jak jeden dzień – szybko i z sukcesami. Dzięki temu, że aktualnie jest wsparcie z Miasta Szczecina, jesteśmy nauczycielami w szkole. Udaje nam się to powiązać i połączyć z dużymi sukcesami – tłumaczy Chabros, który jest między innymi byłym trenerem kadry narodowej.
Drugą osobą, z którą rozmawiamy, jest Marcin Stankiewicz. To medalista mistrzostw Polski w różnych grupach wiekowych, a obecnie wiceprezes Skorpiona i utytułowany szkoleniowiec z uprawnieniami klasy mistrzowskiej.
– Początki były bardzo ciężkie. Zaczynaliśmy w szkole przy ulicy Mazurskiej 40. Teraz jest to Centrum Mistrzostwa Sportowego. Inwestowaliśmy swoje środki w halę, w sprzęt, w rękawice i worki. Ważne były też wyjazdy, bo to dzięki nim zawodnicy się rozwijają i osiągają wyniki, a to podnosi poziom sportowy. Były to duże wyrzeczenia – wspomina Stankiewicz.
Mistrzowie sportów walki i adepci trenują ramię w ramię
W murach Szczecińskiego Domu Sportu można spotkać zarówno legendy sportów walki, takie jak Michał Materla, jak i obiecujących zawodników pokroju Mateusza Bereźnickiego. To zawodowcy. Natomiast tuż obok nich szkolą się dzieci i młodzież oraz amatorzy.
– Przecinają się i to ich motywuje do pracy. Michał jest tutaj takim dobrym duchem. Jest świetnym motywatorem. Daje tym młodym ludziom wzór do naśladowania. On pokazuje, że można osiągać sukcesy. Wiele lat poświęceń i treningów. Mało tego, cały czas walczy. Dla zawodników Skorpiona to jest dodatkowy kop motywacyjny – mówi Karol Chabros.
Dla wielu zawodników przygoda ze Skorpionem oznaczała zmianę trybu życia. Były osoby, które dzięki wejściu do ringu i sportowemu przygotowaniu, zaczęły mierzyć wyżej w swoim życiu. Byli zawodnicy klubu kończą studia. Często wracają na sale treningowe – mówią nasi rozmówcy.
– Troszeczkę tych osób było. Sport jest głównym napędowym do tego, żeby pomagać. My, jako trenerzy i wychowawcy szczególnie. Chcemy pokazywać ludziom drogę poprzez sport. Zdarzały się różne rzeczy i przypadki. Trzeba pomagać dzieciom w różnych sytuacjach. W każdej dyscyplinie i w każdym środowisku są różne osoby – rozpoczął Stankiewicz, a Chabros poszedł o krok dalej: – Wielokrotnie przychodzą. Nawet teraz na sali są tacy zawodnicy. Mieli różne przygody życiowe. Kiedy rozmawiamy, to podkreślają, że żałują, że nie poszli inną drogą. Każdy jest kowalem swojego losu. Dużej rzeszy ludzi też pomogliśmy. Różnie się do tego podchodzi – inaczej jak ma się 17, a inaczej jak 30 lat. Później, kiedy spotykamy tych swoich podopiecznych, to w zdecydowanej większości wspominają nasze zajęcia z nostalgią. Miło się słyszy takie komplementy. Dzięki klubowi, czy dzięki dyscyplinie, weszli na dobrą drogę.
Intensywna historia Skorpiona to pasmo sukcesów. Na przestrzeni kilkunastu lat działalności, klub aż szesnastokrotnie sięgał po prestiżowy tytuł najlepszego klubu bokserskiego w Polsce. Do najważniejszych drużynowych osiągnięć w historii szczecińskiej ekipy należy bez wątpienia wywalczenie tytułów Drużynowego Mistrza Polski w 2018 i 2019 roku.
BKS Skorpion to jednak przede wszystkim wychowankowie, którzy z orzełkiem na piersi regularnie przywożą laury z najważniejszych imprez na globie. Klub wychował zawodników mogących pochwalić się medalami mistrzostw świata i Europy we wszystkich kategoriach wiekowych – od młodzików i kadetów, przez juniorów, aż po kategorię U-22 i seniorów.
Swoją potęgę klub budował głównie w oparciu o salę bokserską w Szczecińskim Domu Sportu, który stał się jego główną bazą. Dziś nie tylko trenuje wyczynowych sportowców, ale też dba o rozwój dzieci i młodzieży, udowadniając, że na Pomorzu Zachodnim bije prawdziwe serce polskiego boksu.
Komentarze