Nie będzie dymisji, a kierownik Biura Partycypacji Społecznej w wolnym czasie ma prawo do promocji swoich pomysłów oraz projektów, które wspiera – tak w skrócie można opisać dyskusję, którą wywołało zdjęcie opublikowane w social mediach przez radnego Stanisława Kaupa z Koalicji Obywatelskiej. Widać na nim grupę aktywistów, radnego i właśnie kierownika Biura Partycypacji Społecznej Jakuba Baranowskiego. Stowarzyszenie Wspólnie dla Szczecina w piątek zorganizowało konferencję prasową, na której skrytykowało działania kierownika i zarzuciło mu konflikt interesów. Według aktywistów to nieetyczne, by być koordynatorem SBO i jednocześnie promować konkretne projekty.

„Nie doszło do naruszenia prawa”

W piątek dyskutowano nawet, czy sprawa nie zakończy się dymisją dotychczas pozytywnie ocenianego w magistracie Kierownika Biura Partycypacji Społecznej. Teraz wiadomo, że konsekwencji nie będzie.

– W podnoszonej sytuacji Kierownik Biura Partycypacji Społecznej zaangażował się w promocję projektu Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego jako osoba prywatna, a nie przedstawiciel jednostki miejskiej. Był to projekt lokalny, dotyczący osiedla, na terenie którego mieszka, a aktywność ta odbywała się poza godzinami pracy i nieodpłatnie. Co ważne, nie wykorzystywano w jej ramach stanowiska służbowego, żadnych zasobów Urzędu Miasta ani na przykład miejskich kanałów komunikacji – informuje Marta Kufel z Urzędu Miasta w Szczecinie.

Jak dodaje, regulamin SBO zakazuje jednostkom miejskim promowania konkretnych projektów, nakładając na nie obowiązek bezstronności w działaniach informacyjnych. Nie oznacza to jednak automatycznego pozbawienia pracowników samorządowych prawa do prywatnego angażowania się w sprawy lokalnej społeczności, po godzinach pracy.

– Przedstawiona sytuacja została poddana szczegółowej analizie prawnej. W świetle przyjętych w niej ustaleń nie stwierdzono podstaw do uznania, że doszło do naruszenia Regulaminu SBO lub obowiązków wynikających z ustawy o pracownikach samorządowych – dodaje Marta Kufel.

SBO to folwark? Jeden z radnych o tym, że radni nie zgłaszają już projektów, ale robią to członkowie młodzieżówek i członkowie rodzin

W Koalicji Obywatelskiej w piątek temat był dyskutowany dość szeroko. Cześć radnych w nieoficjalnych rozmowach sytuację nazywa „absurdem”, ponieważ jak mówią, logiczne jest, że kierownik biura nie powinien angażować się w takie tematy i narażać na posądzenie o brak etyki.

Nasz rozmówca dodaje, że SBO „stało się folwarkiem”. – Radni już nie zgłaszają swoich projektów, więc zgłaszają je masowo asystenci, członkowie młodzieżówek, a nawet rodziny radnych. W jednej z dzielnic członek młodzieżówki KO jest chyba autorem wszystkich lokalnych projektów – słyszymy. – Baranowski i Kadłubowski bardzo się starają promować SBO, ale wśród mieszkańców jakoś ta idea się nie przebija. 

Sytuacji z kierownikiem Baranowskim broni radny Stanisław Kaup.

– To, co ja zrobiłem razem z całą ekipą, która zapraszała do głosowania tego dnia, nie stoi w sprzeczności z żadnym prawem czy regulaminem. A jeżeli chodzi o wszystkich aktywistów ze stowarzyszenia Wspólnie dla Szczecina to rekomenduję zaangażować się w Szczeciński Budżet Obywatelski i działać na rzecz dobra wspólnego, a nie szukać problemów tam, gdzie ich nie ma – komentuje radny KO.

Głosowanie w tegorocznej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego potrwa do 19 listopada do godziny 15:30.