„Jeżeli ktoś ma ochotę się z tego pośmiać, też super”
W ramach programu śniadaniowego „Hej Szczecin! Jest piątek” Katarzyna Ernest przygląda się modzie po szczecińsku. W jednym z ostatnich odcinków na tapet wzięła Filipa Cembalę. Mieszkańcy miasta mogą kojarzyć go m.in. z monodramu „My Love” w Teatrze Polskim, w którym na początku występuje w kreacji drag queen. A jak wygląda prywatna szafa aktora? Na pewno nie brakuje w niej blasku.
– Jak wchodzę do sklepów sieciowych, to dopada mnie smutek. Ciuchy damskie to jeszcze są kreatywne, fikuśne, ale na dziale męskim to same beże, szarości, bardzo zachowawcze fasony – przyznaje Cembala. – Bardzo lubię cekiny, styl nawet ocierający się o Las Vegas, kicz, tandetę. Ja jestem trochę z takich cekinów po wierzchu, oczywiście w podszewce z lęków. Ale lubię to i za długo się tego bałem, wstydziłem. A teraz nie wiem, ile pobędę na tej planecie i ja chcę być sobą po prostu. Jeśli ktoś się dzięki temu może odważy na wyrażanie siebie, super. Jeżeli ktoś ma ochotę się z tego pośmiać, też super.
„To, że się różnimy, to nasz zasób”
– Wydaje mi się, że jeżeli chodzi o taką narrację, która wyśmiewa, to najczęściej będą to ludzie, którzy też by chcieli, ale nie mają odwagi, bo jesteśmy tak powsadzani w normy społeczne. Rozumiem, że nie każdy ma odwagę wychylić się ze swoim stylem, ale jeżeli jej nie ma, to myślę, że fajnie byłoby, gdyby pozwolił tym, którzy ją mają, na to, by robili swoje – dodaje Cembala. – Proszę się wyrażać ubraniami, bo to fajna opcja. Różnorodność jest fajna. Kiedy skumamy, że to, że się różnimy, to nasz zasób, a nie powód, żeby się wykluczać, to będziemy najszczęśliwsi.
Komentarze