Influencerzy z Berlina zachwyceni kiełbasą z Niebuszewa i bigosem z „Turysty”. „Mega, mega, mega”
W sumie „FastFoodBoss” odwiedzili Żabkę, Biedronkę przy granicy, a także dwa lokale w Szczecinie. Jednym z nich był właśnie Bar Turysta.
– Ogromny wybór, duże menu. Bigos można zjeść za 9 złotych, czyli za 2 euro. Wybieramy surówki, przystawki i absolutną klasykę, czyli kompot. Ja wybieram dzisiaj schabowego i bigos, a kolega zupę pomidorową. Zapłaciliśmy razem siedem euro. Kotlet bardzo smaczny, ale bigos to jest prawdziwy przebój. Jest tutaj trochę jak w kantynie, ale to żaden problem – mówi jeden z influencerów. Drugi w tym czasie zachwyca się zupą pomidorową.
Czy Bar Turysta często odwiedzają goście z Niemiec?
– Codziennie – mówi Mariusz Siwak. – Oczywiście nie wszyscy goście są influencerami, choć takich też mamy i z Polski, i z Niemiec – dodaje. – Dla ludzi z zagranicy ceny w barze mlecznym wydają się być niskie. Od lat staramy się utrzymywać je na rozsądnym poziomie, to jest nasz sposób na sukces. Jakość jest wysoka, a cena dostępna dla wszystkich – przyznaje Siwak.
„FastFoodBoss” dotarli również na Niebuszewo, gdzie spróbowali kiełbasy z grilla od słynnego „Kowala”
– Idealne, jak nasze bratwursty, huśtają się na grillu. Mają tylko tutaj za małe stoliki – słyszymy. Niemcy byli także w szoku, że za darmo mogą poczęstować się „U Kowala” wodą lub oranżadą. – U nas to nie do pomyślenia. Na takich napojach się zarabia – słyszymy. Za kiełbasę zapłacili niecałe 5 euro, co również ocenili jako dobrą cenę za smaczny produkt.
– Jestem w szoku, że to jest takie tanie i takie pyszne – mówią.
„Zagraniczny turysta docenia polską kuchnię”
W opinii Adriana Nijaka, influencera i recenzenta kulinarnego ze Szczecina, prowadzącego kanał „Podróże ze smakiem”, szczecińska gastronomia ma wielu wielbicieli z Niemiec. Coraz częściej szukają oni mniej oczywistych miejsc niż tylko popularne restauracje.
– Zagraniczny turysta docenia polską kuchnię. Nasze jedzenie jest naprawdę smaczne i jedyne w swoim rodzaju. Mamy ogrom zup niespotykanych nigdzie indziej na świecie, klasyki jak uwielbiane pierogi, schabowy czy bigos. Dla zagranicznych smakoszy to dania rzadko spotykane w ich krajach, stąd duże zainteresowanie – komentuje Adrian Nijak. – A skąd pozytywne zaskoczenie cenami? Szczerze mówiąc, nie wiem. Espresso w Polsce kosztuje nawet kilkanaście złotych, a w Rzymie można je wypić za 1,5 euro. Berlińskie kebaby czy burgery potrafią być tańsze niż ich polskie odpowiedniki. Oczywiście pojedyncze miejsca mogą zaskakiwać cenami, ale to już nie te czasy co kiedyś, że dla turystów z zagranicy było tu eldorado, bo często sami o tym mówią. Mamy drogo i będzie jeszcze drożej. Pytanie, czy gastronomia sobie z tym poradzi – dodaje.
Kanał „FastFoodBoss” obserwuje na TikToku blisko 60 tysięcy użytkowników.
Komentarze