„Danton” czy „Brzezina”?
Podczas festiwalu odbyły się już m.in. spotkanie z Dorotą Masłowską, która opowiadała o swojej ostatniej książce „Magiczna rana” i zapowiadanej na ten rok nowej płycie, nagranej z Wacławem Zimplem, a także rozmowa o Jerzym Pilchu, w której wzięli udział m.in. Artur Baron-Więcek i Witold Bereś. Poniedziałkowe spotkanie pod hasłem „Andrzej Wajda w 100-lecie urodzin” poprowadził profesor Andrzej Skrendo i zaczął je nietypowo, bo od… quizu, który zaproponował obojgu rozmówcom.
Wajda po transformacji
Zadanie polegało na wskazaniu, który film Andrzeja Wajdy jest ważniejszy, wybierając jeden z dwóch wymienionych tytułów. Rozmówcy argumentowali zatem, czy lepszy jest „Danton” czy też „Brzezina”, wykazywali wyższość „Człowieka z marmuru” nad „Człowiekiem z żelaza”. Oczywiście przy okazji wspominano, jak te filmy powstawały. Robert Więckiewicz opowiadał m.in. o tym, jak trudnym dla Wajdy czasem był moment transformacji ustrojowej, kiedy w Polsce zaczęli zyskiwać popularność nowi reżyserzy, tacy jak np. Pasikowski, którzy wprowadzali nowe myślenie o polskim kinie. Wajda był twórcą wszechstronnym i odważnym zarazem, więc potrafił odnaleźć się także w nowej rzeczywistości. Dowodem na to było obsadzenie w roli księdza Robaka w „Panu Tadeuszu” Bogusława Lindy, czyli odtwórcy postaci Franza Maurera w „Psach”…
Trudna praca nad „Wałęsą”
Najwięcej czasu podczas tej rozmowy poświęcono oczywiście filmowi „Wałęsa: Człowiek z nadziei”, w którym Robert Więckiewicz kreował rolę tytułową. Aktor przypomniał, że ten obraz miał kilkanaście wersji montażowych, a dodatkowe zdjęcia do niego trwały aż sześć dni. Była też mowa o scenariuszu Janusza Głowackiego, który był przez Wajdę wciąż odrzucany i poprawiany. W efekcie aktorzy mieli bardzo utrudnione zadanie, ponieważ wiele dużych scen powstawało w ostatniej chwili, a oni musieli je szybko przećwiczyć. Więckiewicz, opowiadając o tym, imitował głos reżysera, czym rozbawił publiczność, a szczególnie żywe reakcje wzbudziły dwie anegdoty przytoczone pod koniec spotkania.
Pierwsza dotyczyła spotkania obu panów, kiedy nastąpiła decyzja o przyspieszeniu prac nad filmem. Początkowo start produkcji zaplanowano na maj. Kiedy Więckiewicz dostał informację, że będzie to jednak pół roku wcześniej, spotkał się z Wajdą i tłumaczył mu, że ma już inne plany zawodowe, z których nie może zrezygnować. Reżyser był jednak nieugięty i forsował nowy termin, by w końcu powiedzieć: „Musimy zrobić ten film teraz, bo ja mogę umrzeć”…
W „Zemście” zagrał kto inny
Co ciekawe, to była jedyna rola Więckiewicza w filmach Wajdy, ale aktor opowiedział też o tym, jak to się stało, że ominęła go rola Wacława w „Zemście”. Uczestniczył już w zdjęciach próbnych do tej roli i wydawało się, że bardzo dobrze wypadł… Jednak tydzień po tym poinformowano go, że jednak nie zagra. Dopiero po dwóch latach producent filmu w prywatnej rozmowie zdradził mu, że zaważyło na tym dość drobne „przewinienie”. Otóż aktor był tak zdenerwowany, że żuł gumę, przesuwając ją umiejętnie w ustach, kiedy wypowiadał słowa dialogu. Na nagraniu z próby było to niestety widoczne i Wajda stwierdził, że to jest niedopuszczalne. Wybrano zatem innego aktora.
Wajda w Szczecinie
Podczas rozmowy Anda Rottenberg opowiadała także o malarskiej pasji Wajdy, który przez pewien czas studiował na Akademii Sztuk Pięknych i podczas wyjazdu studenckiego na Ziemie Odzyskane w 1948 roku dotarł do Szczecina (stworzył kilkadziesiąt grafik z architekturą miejską). Dużo czasu dyskutowano także o „Popiele i diamencie”, zwłaszcza w kontekście przełożenia pierwowzoru literackiego na produkcję filmową. Projekcja tego filmu odbyła się tuż po spotkaniu, w sali kameralnej.
Komentarze