Chodzi o jedyny skrót bezpośrednio łączący duże osiedla mieszkaniowe na Warszewie i Arkońskim. Przebiega między spokojną ul. Wieczorowskiego a garażowiskiem na końcu ul. Wiosny Ludów.
– Nie jest to jakieś przyjemne miejsce, po obu stronach przejścia są chaszcze i jeżyny. Ale mimo niedogodności, codziennie korzystają z niego setki osób, młodszych i starszych. Jeśli bowiem wybrać inną trasę, przez Krasińskiego i Wszystkich Świętych lub Dzierżonia i Wiśniowy Sad, czas przejścia wydłuża się co najmniej dwukrotnie – mówi pan Maciej.
Dlatego nasz czytelnik zaniepokoił się, gdy zobaczył kartki informujące o planowanym zamknięciu przejścia. To finał zakończonych fiaskiem negocjacji, które trwały od wielu miesięcy.
Poszło o to, kto sfinansuje budowę chodnika
Zaczęło się od inicjatywy radnych osiedlowych, którzy od dawna apelowali, by w dużej mierze „dziki” skrót zamienić w wygodny, równy chodnik. Tyle tylko, że przejście przebiega po prywatnej działce, więc miasto musiało porozumieć się z jej właścicielem.
Rozwiązania satysfakcjonujące obie strony miał przynieść miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego „Warszewo – Na Stoku”, nad którym prace ruszyły w 2022 roku. Po czterech latach są właśnie finalizowane.
Właściciel działki chciał mieć możliwość inwestycji, proponował podzielenie nieruchomości i przekazanie miastu tej części, po której przebiega przejście. Wydawało się, że rozmowy zmierzają do pozytywnego finału, ale wszystko zmieniło się w ostatnich tygodniach.
– W dniu 6 marca otrzymałem treść porozumienia, w którym dołożono w jednym z punktów, że to ja, mam sfinansować budowę przejścia pieszego. Wykonać je w 12 miesięcy, wydzielić działkę, a następnie przekazać ją miastu nieodpłatnie. Dodatkowo, jeżeli będę chciał sprzedać pozostały teren, miasto zastosowało maksymalną, 30-procentową stawkę opłaty od wzrostu wartości mojej nieruchomości – mówi Grzegorz Kuderski.
Nasz rozmówca tłumaczy, że na takie rozwiązanie nie mógł się zgodzić. Chodzi przede wszystkim o koszty, które musiałby ponieść.
– Wartość inwestycji związanej z zaprojektowaniem, budową przejścia, oświetleniem, przebudową sieci kanalizacji sanitarnej i deszczowej szacuję skromnie na 600 tys. zł. Nie dysponując taką kwotą, byłbym zmuszony do zaciągnięcia kredytu, zaprojektowania i wybudowania przejścia, a następnie jak najszybszej odsprzedaży pozostałej działki i liczenia, że uda się odzyskać zainwestowaną kwotę, pamiętając, że to znowu miasto, uzyska 30 procent od wzrostu wartości – słyszymy.
„Oczekiwania właściciela były zbyt daleko idące, a już na pewno nie proporcjonalne ekonomicznie”
Zupełnie inaczej przebieg negocjacji opisują urzędnicy. Przyczyn braku porozumienia upatrują w postawie właściciela działki.
– Podjęliśmy próby, aby z właścicielem porozumieć się w zakresie wzajemnych korzyści, wynikających z przekazania tego terenu lub realizacji przez niego części ciągu komunikacyjnego. Rozmowy wyglądały na początku obiecująco, natomiast nie zakończyły się sukcesem. Oczekiwania właściciela były zbyt daleko idące, a już na pewno nie proporcjonalne ekonomicznie – ocenia Anna Szotkowska, zastępca prezydenta Szczecina.
Przypomnijmy, że w 2020 roku właściciel starał się o pozwolenie na budowę 4-kondygnacyjnego budynku mieszkalnego z lokalami usługowymi i garażem podziemnym. Wtedy miasto zablokowało taką możliwość, gdyż koncepcja była niezgodna ze Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego, w którym zapisano funkcje związane z rekreacją i sportem.
Miasto chce nabyć część działki, właściciel jest gotów sprzedać całość
Co dalej stanie się z przejściem, z którego często korzystają mieszkańcy? – Naszym kolejnym krokiem będzie nabycie, wraz z wypłatą odszkodowania tej części, którą w planie przeznaczyliśmy na ciąg komunikacyjny i realizacja prac – zapowiada prezydent Szotkowska. – Pozostawiamy otwarte drzwi, gdyby właściciel działki chciał wejść w negocjacje dotyczące pozostałej części terenu w zamian za realizację ciągu pieszego.
Grzegorz Kuderski też deklaruje gotowość do wznowienia rozmów. Jeśli jednak nie uda się znaleźć kompromisu, będzie chciał pozbyć się całej działki.
– Na negocjacjach odszkodowawczych zaproponuję odkup lub wymianę całej działki, nie tylko samego przejścia. Wtedy miasto, poza budową przejścia, będzie mogło zagospodarować ten teren w sposób bardzo korzystny dla mieszkańców, na przykład tworząc mały park czy projektując urządzenia sportowe – mówi.
Co istotne, wspomniany wcześniej miejscowy plan objął tylko skrajną część działki, na której ma powstać chodnik w ramach inwestycji celu publicznego. Pozostała część terenu prywatnego została wyłączona z planu.
– Uchwalony zostanie plan pomijający moją działkę, nie aktualizując zapisów do obowiązującego Studium. Stosując to rozwiązanie, miasto zaniża wartość mojej nieruchomości, co będzie miało wpływ na wypłacone odszkodowanie za wywłaszczenie – twierdzi Grzegorz Kuderski.
Przejścia ma zostać zagrodzone już 18 maja
Najwięcej emocji budzi jednak jego decyzja o zamknięciu przejścia. – W związku z tym, że straciłem zaufanie do miasta Szczecin jako partnera rozmów, przejście będzie zamknięte do czasu odkupu działki lub wymiany na inną nieruchomość – zapowiada.
– Zamknięcie przejścia jest kompletną złośliwością wobec ludzi, ponieważ to naturalny ciąg komunikacyjny. Właściciel może postawić tam ścianę, zasieki, ale znając mieszkańców – poradzą sobie, choć oczywiście do niczego nie zachęcam – mówi radny Andrzej Radziwinowicz.
Komisja ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa, której przewodniczy, pozytywnie zaopiniowała projekt miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Warszewo – Na Stoku”. We wtorek zajmie się nim cała rada miasta.
Komentarze