To było pierwsze tego typu spotkanie włodarza Szczecina z przedstawicielami tzw. trzeciego sektora. W czerwonej sali Kina Pionier chciał porozmawiać o tym, „co dzieje się w przestrzeni kulturalnej miasta”.
„To problem, który trwa od lat”
Wśród poruszonych tematów znalazł się m.in. ten związany z niewystarczającą liczbą lokali dla pracowni artystycznych oraz organizacji pozarządowych działających w sferze kultury.
– Działam w Szczecinie już od kilku lat i nieustający jest problem lokalowy dla organizacji pozarządowych. Nie zarabiamy, nie chcemy też biletować swoich wydarzeń, a poza grantami nie mamy zbyt wielu źródeł finansowania. Do głowy przychodzi mi tylko jeden program, w którym organizacje mogą sobie zapewnić pieniądze na rachunki. To punkty sąsiedzkie. Muszę to powiedzieć, ale tych pieniędzy z roku na rok jest coraz mniej. Jak kilka lat temu to było 120 tysięcy złotych, tak teraz jest 50 tysięcy złotych – poruszył Marcin Chruśliński ze Stowarzyszenia „Oswajanie miasta”.
Prezydent Piotr Krzystek zapewnił, że „widzi problem” i ma na niego pomysł.
– Dopiero nabiera kształtów, ale mam nadzieję, że do wakacji podamy pewną długofalową propozycję. Musimy ją tylko zbadać, sprawdzić na ile to realny pomysł oraz ile nas będzie kosztować. Rozwiąże kwestię pracowni artystycznych i miejsca, które może być wykorzystywane pod różnego rodzaju aktywności w sferze kultury – poinformował.
Na razie nie chciał jednak zdradzić, co dokładnie szykuje magistrat oraz jak ma to wpłynąć na poprawę sytuacji związanej z pracowniami artystycznymi i organizacjami pozarządowymi.
Temat lokali dla szczecińskich twórców i organizacji pozarządowych zostanie poruszony 5 marca br. podczas „Archiwolty” współprowadzonej przez wSzczecinie.pl.
Budżet miasta rośnie, ale na organizacje rządowe jest mniejszy niż w 2018 roku
Ze strony organizacji pojawiło się również pytanie o finansowanie kultury w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W tegorocznym budżecie zaplanowano 90 mln złotych, co daje 235 złotych na jednego Szczecinianina. Jak podaje Fundacja Generator Sztuki, w Bydgoszczy na mieszkańca mają 460 zł, w Lublinie – 250 złotych, w Rzeszowie – 240 złotych, a w Gdańsku – 420 złotych.
„Ze wszystkich miast o porównywalnej wielkości, na kulturę wydajemy najmniej w przeliczeniu na mieszkańca” – informują przedstawiciele instytucji.
Jeśli chodzi o finansowanie trzeciego sektora, to te w 2026 roku zostało wyznaczone na poziomie 2 mln zł, co daje 5,26 zł na jednego mieszkańca.
– Jeśli budżet miasta rośnie, to według jakiegoś schematu. Standardem jest wzrost o tyle, ile wynosi przychód miasta. Jeżeli w strategii założymy, że każda z dziedzin będzie miała wzrost wyższy niż przychód Szczecina, to matematyka tego nie zniesie – mówił Piotr Krzystek.
W porównaniu z 2018 rokiem (2,228 mld), to wzrost o 88 procent (2026 rok to 4,6 mld zł). Natomiast tegoroczne finansowanie trzeciego sektora (2,025 mln zł) jest na niższym poziomie niż w 2018 roku (2,240 mln zł).
„W 2026 roku zwiększono budżet Otwartego Konkursu Ofert, ale jednocześnie zwiększono obszar kultury objęty wsparciem (m.in. architektura). Tymczasem są w Szczecinie inicjatywy, współorganizowane choćby przez SAA, których finansowanie w ostatnim roku wzrosło o prawie 100 procent” – czytamy w wyliczeniach Generatora Sztuki.
„Dla mnie w tym mieście wszystko gra na swój sposób”
– Nie mogę zgodzić się z narzekaniem, że nic się u nas nie dzieje. Dla mnie w tym mieście wszystko gra na swój sposób. Kultura jest tak szerokim pojęciem, że trudno znaleźć złoty środek. Gdy ktoś mówi, że coś się dzieje źle, to najbardziej mnie boli – mówił Krzysztof Kuźnicki ze Stowarzyszenia Kamera.
– Wychodzi, że Quistorp nie zrobił tyle co Pan – dodał. To nawiązanie do wypowiedzi Piotra Krzystka, gdy wymienił, co zadziało się przez ostatnie 20 lat w szczecińskiej kulturze. Mowa była m.in. o budowie nowej siedziby Pleciugi, budowie Filharmonii, powstaniu Trafostacji, Willi Lentza, remoncie Słowianina, przejęciu Pioniera.
„Są pomysły, pewne domniemania, ale brak wypracowanych rozwiązań”
Jak organizacje pozarządowe oceniają pierwsze spotkanie z prezydentem Piotrem Krzystkiem?
– To dobrze, że jest próba rozmowy. Takich spotkań musi być jednak więcej. Są pomysły, pewne domniemania, ale brak wypracowanych rozwiązań. Na to spotkanie nie przyszedłem koniunkturalnie, chciałem zobaczyć, jaka jest otwartość władz. Wychodzi na to, że jest chęć rozmowy. Teraz ważne, aby to nie było działanie doraźne, którego celem jest złagodzenie jakiś emocji – komentuje Rafał Bajena, organizator Otwartych Pracowni, laureat Nagrody Artystycznej Miasta Szczecin za nowatorskie i skuteczne metody upowszechniania kultury.
– Mam nadzieję, że to spotkanie będzie jednym z wielu i okaże się, że to wszystko ma sens. Dzisiaj mieliśmy trudne zadanie, ponieważ w godzinę i 45 minut musieliśmy poruszyć wszystkie tematy, które bolą kulturę w mieście, przełamać blokadę w rozmowie – ocenia Kinga Rabińska ze Stowarzyszenia „Oswajanie miasta”.
– Mam mieszane uczucia, padło dużo deklaracji i jeśli zostaną spełnione, to środowisko może uznać je za satysfakcjonujące. Te sieciowanie, o którym była mowa, już dawno robimy, bo chcemy ze sobą współpracować – dodaje Paulina Romanowicz ze Stowarzyszenia Przyjaciół Stołczyna „Forum”.
Komentarze