– Chcę pokazać, że mgła w Szczecinie nie musi oznaczać mroku i tajemnicy, które często widzimy w takich serialach jak „Odwilż” czy „Heweliusz”. Obawiałem się, że nasze miasto dostanie łatkę smutnego i tajemniczego miasta, tak jak Sandomierz otrzymał miasta zbrodni przez „Ojca Mateusza” – mówi zdobywca nagrody National Geographic Adrian Stejka. Fotograf wydał album poświęcony mglistym odsłonom Szczecina.

„Szczecin – miasto we mgle” to ponad 50 zdjęć z lat 2021–2026, których autorem jest Adrian Stejka.

„Czasami jest ledwo zauważalna, a innym razem potrafi przykryć całe miasto”

– Myślę, że wiele osób odnajdzie tu znane sobie miejsca, ale pokazane w niecodzienny sposób. Udowadniam, że mgła może być piękna, radosna i kolorowa. Często wracam też w okolice Odry, bo to właśnie tam najłatwiej o gęste, rozlewające się mgły, które budują klimat tych zdjęć. Zależało mi jednak na tym, żeby nie ograniczać się tylko do najbardziej oczywistych punktów – opowiada fotograf.

Album został podzielony na kilka rozdziałów. Dwa z nich opisują konkretne wyjścia na zdjęcia i związane z nimi historie.

– To dla mnie ważne momenty, do których często wracam. W kolejnych częściach pojawiają się bardziej osobiste refleksje o samej mgle, bo na przestrzeni lat spotkałem się z jej różnymi odsłonami. Czasami jest ledwo zauważalna, a innym razem potrafi przykryć całe miasto – opowiada fotograf.

„Z myślą o oglądaniu zdjęć, a nie szybkim przekartkowaniu”

Przedsprzedaż już wystartowała i potrwa do 7 kwietnia. Album można zamawiać przez stronę fotografa – https://sklep.pixelovenia.pl/. Pierwsze wysyłki zaplanowano na 27 kwietnia.

– Przede wszystkim nie kojarzę drugiego takiego albumu o Szczecinie. Oczywiście pojawiają się wydawnictwa z fotografiami miasta, często z ujęciami z lotu ptaka albo archiwalnymi kadrami, ale nie spotkałem się z publikacją skupioną w całości na tym jednym, bardzo charakterystycznym motywie – dodaje nasz rozmówca.

Jak podkreśla, równie ważna jest dla niego sama forma wydania.

– To album przygotowany z myślą o oglądaniu zdjęć, a nie szybkim przekartkowaniu. Twarda oprawa, wyższa gramatura papieru i detale wykończenia sprawią, że te kadry naprawdę „wybrzmią” tak, jak powinny – zapewnia.

Marzenie zrealizowane rzutem na taśmę

Własny album oraz indywidualna wystawa były marzeniem szczecińskiego fotografa.

– Chciałem spełnić je przed trzydziestką. Ostatnie sukcesy, w tym nagrody w konkursie National Geographic oraz rosnąca rozpoznawalność autorskiego sklepu, rzutem na taśmę pozwoliły mi je zrealizować – śmieje się Adrian. – To naturalny krok w rozwijaniu mojej oferty produktów z motywem Szczecina. Szybko jednak okazało się, że temat jest wymagający i czasochłonny. Takie zdjęcia nie powstają przypadkiem, trzeba na nie poczekać i trafić na odpowiednie warunki.