Przypomnijmy: tydzień temu dowiedzieliśmy się, że Muzeum Narodowe chce wkrótce przejąć budynek zaplecza Teatru Współczesnego, co powodowałoby likwidację Sceny Nowe Sytuacje, gdzie granych jest kilkadziesiąt spektakli rocznie.
Oburzenia tym faktem nie krył Maciej Litkowski, aktor i przewodniczący związku zawodowego w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, który jednocześnie podkreślił związane z tym złe nastroje w zespole.
Muzeum argumentuje, że potrzebuje przestrzeni na magazyn, ze względu na remonty jego pomieszczeń za pieniądze z funduszy europejskich i konieczność przesuwania zbiorów.
Zaplecze jest problemem. Ale cała reszta też
Jak się jednak okazuje, brak porozumienia w sprawie zaplecza przy Wałach Chrobrego to tylko część problemu. Teatr i muzeum w ogóle nie mają podpisanej umowy na wspólne funkcjonowanie na Wałach Chrobrego od 2027 roku (dotychczasowa umowa najmu przestrzeni teatrowi przez muzeum wygasa z końcem tego roku).
Rozbieżności dotyczą przede wszystkim finansów. Teatr Współczesny wynajmuje obecnie wszystkie pomieszczenia od Muzeum Narodowego za 39 tys. złotych miesięcznie. Muzeum zażądało od nowego roku kwoty 85 tys. zł, a ostatnio, po kolejnym spotkaniu negocjacyjnym – zeszło do 65 tys. złotych miesięcznie. Konsensusu póki co nie osiągnięto.
Czy się dogadają?
Od ponad tygodnia w tej sprawie nie mamy żadnego szerszego komentarza ze strony szczecińskiego magistratu, czyli organizatora szczecińskiej kultury i Teatru Współczesnego. Otrzymaliśmy jedynie zapewnienie, że magistrat zna sprawę i rozmawia z Urzędem Marszałkowskim (organizatorem Muzeum Narodowego) o zaistniałej sytuacji.
Głos zabierają jednak same instytucje.
– Dziwi mnie, że nie istnieje debata publiczna [o tym], w jaki sposób ułożone są relacje między dwoma bardzo istotnymi podmiotami kultury. Nie są to relacje ułożone w sposób cywilizowany i na drodze współpracy, ale zaczynają być układane na drodze konkurencji i wzajemnego podkopywania się – mówi Michał Buszewicz, dyrektor artystyczny Teatru Współczesnego.
– Nigdy między naszymi instytucjami nie było sporów prawnych. Podstawą działania był wzajemny szacunek. Teatr nie sprzeciwia się rozrostowi Muzeum Narodowego, które jest reprezentacyjną i dysponującą największymi przestrzeniami instytucją Pomorza Zachodniego, lecz będzie bez wahania bronił misji, wysokiego poziomu i odpowiedzialności za pracowników i mienie, które zostały mu powierzone – mówi Mirosław Gawęda, dyrektor naczelny TW.
Muzeum Narodowe na razie wypowiada się na ten temat negocjacji oszczędnie.
– Z uwagi na trwający proces negocjacyjny, MNS nie komentuje szczegółowo przebiegu poszczególnych spotkań ani stanowisk przedstawianych przez strony. Informowanie o szczegółach prowadzonych rozmów na etapie, na którym nie został jeszcze osiągnięty konsensus, byłoby przedwczesne i nie służyłoby profesjonalnemu prowadzeniu negocjacji – przekazała nam Magdalena Giętkowska-Gierat, rzecznik prasowa Muzeum Narodowego w Szczecinie, dodając: – MNS pozostaje otwarte na dalsze rozmowy i wypracowanie rozwiązania, które z jednej strony uwzględni potrzeby Teatru, a z drugiej zabezpieczy interes Muzeum oraz pozwoli na racjonalne i zgodne z zasadami gospodarowania mieniem publicznym ustalenie warunków dalszego udostępniania zajmowanych powierzchni.
„Jeżeli lekceważy się kontekst sytuacji, to udowadnia się jedynie, że nie rozumie się historii szczecińskiej kultury”
Dodatkowy kontekst sporu pomiędzy Muzeum Narodowym a Teatrem Współczesnym postanowił przedstawić ze swojej strony Mirosław Gawęda. Podkreśla on, że dotychczasowe wspólne funkcjonowanie miejskiej i marszałkowskiej instytucji na Wałach Chrobrego pozwoliło przeznaczać władzom pieniądze na inne przedsięwzięcia.
– Instytucjonalnie kultura szczecińska to system naczyń połączonych. Fakt, że od 1950 roku w jednym gmachu na Wałach Chrobrego działają zgodnie dwie znaczące dla Szczecina i województwa zachodniopomorskiego instytucje, to podstawowy element tego systemu. To dzięki bezkolizyjnej współpracy tych instytucji nowy Teatr Lalek Pleciuga mógł powstać na działce przeznaczonej w planie zagospodarowania przestrzennego na budynek nowego teatru, Teatr Polski mógł się rozbudować, powstała nowa filharmonia. Nawet Fabryka Wody powstała między innymi dlatego, że Teatr i Muzeum nie generowały konfliktu o wzajemne usuwanie się czy po prostu nie przeszkadzały sobie w działalności – mówi Gawęda.
Dyrektor Współczesnego o nowej siedzibie: „Nadal nie wiadomo, jakie będzie finansowanie tej inwestycji”
Z perspektywy dyrektora teatru finansowanie nowej siedziby Współczesnego jest niepewne. Przypomnijmy – miasto zamierza przeznaczyć na ten cel 200 milionów złotych rozłożone w latach, a 100 milionów złotych zostało zadeklarowane – lecz bez potwierdzenia w umowie – przez marszałka województwa, Olgierda Geblewicza.
– Oczywiste było, że przyjdzie czas na nowy Teatr Współczesny i teraz on nadszedł w tym sensie, że pracujemy nad dokumentacją projektową. Nadal nie wiadomo natomiast, jakie będzie finansowanie tej inwestycji ani kiedy nastąpi odbiór samego obiektu. Jeżeli lekceważy się kontekst sytuacji i prezentuje się obecne próby wypchnięcia przez Muzeum Teatru Współczesnego z Wałów Chrobrego jako realizację praw właściciela obiektu, to udawadnia się jedynie, że nie rozumie się historii szczecińskiej kultury – dodaje Gawęda, który podkreśla też, że scena teatralna istnieje w budynku głównym Wałów Chrobrego od 1949 roku.
Pod koniec sierpnia w programie wSzczecinie.pl „Kulturalny Szczecin” prezydent Piotr Krzystek potwierdził, że 100 mln złotych, które miasto chce pozyskać ze środków unijnych poprzez współpracę z marszałkiem województwa Olgierdem Geblewiczem, jest kluczowe dla powodzenia inwestycji w nową siedzibę Współczesnego.
Prezydent dodał też, że miastu zależy, aby Współczesny funkcjonował w dotychczasowym miejscu najdłużej jak będzie to możliwe.
Teatr nie chce grać po szkolnych salkach
Współczesny głośno mówi o tym, że wyprowadzka z dotychczasowej siedziby w 2028 (bo mimo wszystko taki plan wydaje się w tym momencie najbardziej prawdopodobny), nie będzie niczym dobrym, jeśli teatr nie będzie miał zapewnionych odpowiednich warunków do przetrwania okresu bezdomności. A ten potrwa przynajmniej do początku 2031 roku, czyli do wejścia do nowej siedziby na Łasztowni.
– Teatr Współczesny w nowej siedzibie to nie jest praca na pstryk. To jest przygotowanie całego zespołu do tego, żeby w ten nowy budynek wejść gotowym, przeszkolonym, przygotowanym i najlepiej z sukcesami artystycznymi. A nie okaleczonymi po pięciu czy sześciu w roku występach w znalezionych przestrzeniach, z przetrzebionym zespołem i tak naprawdę z niemożliwością pracy na nowoczesnym sprzęcie, bo szkoła czy przedszkole takich nowoczesnych sprzętów nie udostępniają – mówi Michał Buszewicz.
Wypowiedź Buszewicza sugeruje, że ze strony miasta pojawiły się propozycje lokalizacji w przestrzeniach placówek edukacyjnych.
Miasto jednak do tej pory nie informowało o konkretnych propozycjach.
Do tematu będziemy wracać.
Komentarze