Pomysł umieszczenia teatru w gmachu przy Wałach Chrobrego sięga 1945 roku. Stanisław Czapelski, aktor, reżyser i organizator życia teatralnego powojennego Szczecina postanowił wtedy zaadaptować na potrzeby sztuki scenicznej część budynku należącego do Muzeum Morskiego (dziś jest to Muzeum Narodowe).
Pomysł został zrealizowany kilka lat później, w 1949 roku. Pierwsza premiera na Wałach odbyła się w 1950 roku – byli to „Niemcy” Leona Kruczkowskiego. Wtedy jeszcze dzisiejszy Współczesny był filią Państwowego Teatru Polskiego. Jako samodzielna scena zaczął działać od 1976 roku.
Zgodnie z najnowszymi planami zespół teatru pozostanie w dotychczasowym miejscu do połowy 2028 roku. Wiosną 2031 roku otworzy nową erę w wybudowanej od podstaw siedzibie na Łasztowni.
Zanim jednak ekipy budowlane rozpoczną prace na wyspie, a aktorzy pożegnają dotychczasowe muzealno-teatralne mury, ruszyliśmy w głąb korytarzy, schodów i zakamarków, które tworzą duszę Teatru Współczesnego na Wałach Chrobrego.
Najdłuższa scena w Polsce
Jedną z największych osobliwości Współczesnego jest konstrukcja dużej sceny. Nie ma drugiej tak długiej przestrzeni teatralnej w kraju. Za to w miejscu obecnej widowni przed II Wojną Światową znajdował się… pomnik Colleoniego.
– Tam, gdzie widownia, pod wieżą, stał Colleoni za Niemców. Tam jest przepiękna szklana kopuła, która w tej chwili jest zasłonięta sztucznym sufitem z płyt gipsowo-kartonowych. Chyba zresztą 10 lat temu prawie, że się zawalił po większej ulewie – mówi Jerzy Wolny, rzemieślnik Teatru Współczesnego.
Przez brak tak zwanych kieszeni bocznych – magazynów przy scenie, technicy muszą działać w szczecińskim teatrze inaczej niż w innych siedzibach. Wszystkie dekoracje chowane są za ostatnią kotarą sceny, albo są zwożone z magazynów w szczecińskim porcie.
„Manhattan” i garderobiane sekrety
Teatralna rekwizytornia bywa nazywana pieszczotliwie „Manhattanem”. Wejście, niczym drzwi do Narnii, prowadzą do czegoś w rodzaju skrzyżowania antykwariatu ze skarbcem i graciarnią.
Znajdziemy tu wszystko: od starego telefonu, przez łuk, kij baseballowy, trupią rękę, aż po, aż po... sztuczne ryby, kwiaty i żywność.
Pracująca na miejscu rekwizytorka ma swój sposób na odnalezienie się w tej specyficznej i ciasnej przestrzeni.
– Działam instynktownie, mam pamięć fotograficzną. Mam ruchome półki, które pozwalają mi dostać się do następnej przestrzeni, gdzie mam ukryte schowki – mówi Małgorzata Losiak, rekwizytorka w Teatrze Współczesnym.
Kawałek dalej tętni życie garderoby męskiej, po której oprowadza nas aktor, Arkadiusz Buszko. Poza stanowiskami do charakteryzacji można tam znaleźć między innymi śpiwór do relaksu.
Tu się przerabia. Albo szyje od nowa
W pracowni krawieckiej, z okien której rozpościera się widok na Plac Adama Mickiewicza, praca wre. Teatr produkuje średnio sześć nowych sztuk w sezonie.
– Są sztuki, gdzie szyjemy wszystko od zera. I są takie, gdzie są ubrania pozyskiwane z magazynu, czy ze sklepu z drugiej ręki. Wtedy jest to łączone, montowane, przerabiane – mówi Elżbieta Milańska, krawcowa.
Ubrania są przechowywane w jednym z najlepiej wyposażonych w Polsce magazynów kostiumów w Polsce. Obok współczesnych garniturów wiszą w nim suknie renesansowe i oryginalne kreacje z czasów PRL. Przy magazynie znajduje się oddzielny pokój wyłącznie na buty, w którym znaleźć można między innymi historyczne trzewiki ze spektaklu „Pan Tadeusz”.
Od malarni do sceny eksperymentalnej
Niezwykłą historię ma też Scena Nowe Sytuacje, wcześniej nosząca nazwę „Malarni”. Dawniej faktycznie mieściła się tu teatralna malarnia.
Przestrzeń z warsztatu ewoluowała w teatr za dyrekcji Anny Augustynowicz, która postanowiła przekształcić te miejsce w scenę eksperymentalną. Jej nazwę na „Scena Nowe Sytuacje” zmienił później kolejny dyrektor artystyczny, Jakub Skrzywanek.
To dość surowa, niewielka, intymna przestrzeń, gdzie umiejscowienie widowni i sceny niejednokrotnie się zmienia w zależności od pomysłu na sztukę.
We foyer Jan z Kolna buduje statek
Spacer kończymy w teatralnym foyer, które na co dzień służy widzom jako bufet i miejsce spotkań w przerwach spektakli. Miejsce ma jednak także funkcję teatralną. Aktorzy grają tu spektakle np. „Dotyk za dotyk. Dansing” czy „POV: Masz 12 lat i prze****ne”.
Zasłonięta obecnia ściana foyer skrywa polichromię z 1948 roku. Przedstawiają one Jana z Kolna – legendarną postać, która według niektórych podań miała odkryć Amerykę przed Kolumbem. – Przyznają się do niej wszystkie wycieczki, które tutaj oprowadzam: Duńczycy, Holendrzy, Niemcy – mówi oprowadzająca po teatrze Marta Gosecka, pedagożka Współczesnego.
Na obrazie uwieczniono moment budowy statku, co miało nawiązywać do powojennego rozkwitu przemysłu stoczniowego w Szczecinie.
Gdy dobrze się przyjrzeć, zza dekoracyjnej zasłony zasłaniającej polichromię udaje się nam dostrzec młot, który budowniczowie wykorzystują do skonstruowania statku.
Czas pożegnania, czas nowego
Teatr Współczesny na Wałach Chrobrego to miejsce, które stało się domem setek spektakli. Jego siedzibę odwiedzały wszystkie pokolenia powojennych Szczecinian, a marka wypracowana przez artystów jest szanowana w całej Polsce i za granicą.
Zespół od lat starał się o nową, samodzielną siedzibę, a współdzielenie dotychczasowej z Muzeum Narodowym niejeden raz budziło kontrowersje.
Zbliżamy się do ery końca tymczasowości Współczesnego na Wałach. Nierozstrzygnięta w momencie pisania tego artykułu pozostaje kwestia funkcjonowania teatru między ustalonym czasem wyprowadzki z Wałów (obecnie ma to być w wakacje 2028 roku), a oddaniem do użytku nowego budynku na Łasztowni (wiosna 2031 roku).
Komentarze