Produkcja trwała ponad rok. Była wymagająca i czasochłonna, bowiem opowieść toczyła się w zachodniopomorskich plenerach przez cztery pory roku. Tym razem filmowcy wzięli na warsztat postać niemieckiego ornitologa Paula Robiena, który całe swoje życie poświęcił „zielonej rewolucji”.
– Udało nam się zrealizować dużo dobrych pomysłów, mam nadzieję, że kupią publiczność. Nie znałem wcześniej historii Paula Robiena i zaskoczyło mnie, że tak mocno funkcjonuje wśród mieszkańców Szczecina. Z jednej strony byłem zaskoczony, ale z drugiej bardzo się ucieszyłem. To bardzo ciekawa postać – mówi Bartosz Jurgiewicz odpowiedzialny za zdjęcia do filmu i montaż.
Film w reżyserii Marka Osajdy to nie tylko opowieść o człowieku, a przede wszystkim nadal aktualnej idei. W dokumencie występuje całe grono osób zafascynowanych postacią ornitologa. Wśród nich jest m.in. pisarz Artur Daniel Liskowacki, autor opowiadania o Robienie.
– Piszą o nim opowiadania, reportaże, powstał także spektakl teatralny i słuchowisko radiowe. Choć Paul Robien urodził się ponad 100 lat temu, to postać bardzo współczesna i zarazem fascynująca. Musieliśmy po prostu nakręcić o nim film – mówi Marek Osajda.
Dziennikarz zaprosił do współpracy m.in. inicjatorów powołania do życia Parku Narodowego Doliny Dolnej Odry – ornitologa Łukasza Ławickiego, hydrobiolożkę Agnieszkę Szlauer-Łukaszewską, muzyka i łowcę dźwięków natury Michała Zygmunta. O życiu przyrodnika opowiadają kustosz Muzeum Narodowego w Szczecinie Marta Kurzyńska i znawca Szczecina Przemek Głowa. W postać prekursora ekologii wcielił się Wiesław Łągiewka.
– Film Marka Osajdy jest dla mnie dokumentalnym esejem z odrobiną poezji. Autor dokumentu pokazał, że miłość do przyrody może łączyć. Stąd w filmie pojawiają się naśladowcy Paula Robiena – Jerzy Noskiewicz i Jerzy Giergielewicz. To oni, a także Łukasz Ławicki, sprawiają, że niemiecki przyrodnik powraca na swoją wyspę – mówi współscenarzysta filmu Marek Klasa.
W dokumencie wykorzystano spektakularne zdjęcia Międzyodrza autorstwa Piotra Piznala, Nie brakuje także archiwaliów, dzięki którym możemy poznać „odkrywcę” i popularyzatora działań Robiena – Jerzego Giergielewicza.
Paul Robien był antyfaszystą – tuż przed zakończeniem wojny współpracował z polskimi przyrodnikami, a po kapitulacji III Rzeszy polskie władze chciały, by kontynuował badania na wyspie Sadlińskie Łąki, gdzie miał swoją stację ornitologiczną.
Filmowcom udało się spotkać z wnukiem zielonego rewolucjonisty – Hartwigiem Ruthke. Mężczyzna nie krył wzruszenia, że powstał dokument o jego dziadku. Podczas spotkania z ekipą filmową w Barlinku podkreślał, że jego ojciec od dziecka nasiąkał pasją ornitologiczną Robiena, która z czasem stała się również i jego zawodem.
Kolejne emisje filmu „Paul Robien – człowiek, który nie kłaniał się hydroplanom” planowane są Domu Kultury Delta, TVP Szczecin oraz w jednym ze szczecińskich kin.
Komentarze