“Ja zobaczyłem, że (...) ktoś mnie tutaj okłamuje. I oczywiście myślę tutaj o (...) urzędzie miejskim w Szczecinie”
Jakub Skrzywanek jest w Szczecinie na wydarzeniu Kultura Wolności. W sobotę wziął udział w panelu dyskusyjnym “Szmula w Warszawie, many w Londynie”. Rozmowa dotyczyła tego, jak zatrzymać w Szczecinie kreatywnych mieszkańców.
Skrzywanek był w Szczecinie dyrektorem artystycznym Teatru Współczesnego między 2022 a 2024 rokiem. Skomentował szeroko swoją burzliwą współpracę ze szczecińskim Urzędem Miasta i podwładnymi prezydenta oraz swój wyjazd z miasta.
– Nigdy nie włożyłem tyle serca w żaden inny projekt w swoim życiu, co w Teatr Współczesny w Szczecinie. I dlatego to jest takie bolesne. Ten pierwszy rok, półtora [pracy jako dyrektor art. Teatr Współczesnego - red.] był dla mnie kluczowy, bo ja zobaczyłem, że po prostu ktoś mnie tutaj okłamuje. I oczywiście myślę tutaj o moim organizatorze, czyli urzędzie miejskim w Szczecinie. (...) Słyszałem jedne rzeczy, a później przychodziły rozliczenia budżetowe czy projekty budżetów na kolejny rok i to się (...) nie zgadzało – mówił Skrzywanek.
W magistracie słyszał: “Czy nam się to podoba, czy nie, społeczeństwo jest głupie”, a “kultura nikogo nie interesuje i nie jest ważna”
Dalszą wypowiedź zaczął od odniesienia się do hasła Kultury Wolności, “Szczecin na początku Polski”:
– Dla mnie to nie jest kwestia, czy Szczecin jest na początku, czy na końcu Polski. Dla mnie to jest kwestia tego, jak daleko on jest od ogólnopolskich standardów. Ja wychowałem się we Wrocławiu, studiowałem w Krakowie, mieszkałem chwilę w Warszawie, przyjechałem do Szczecina z pewną intuicją, którą tutaj testowałem. I mogę powiedzieć, że po półtora roku od wyjazdu ze Szczecina jestem jej pewny. To znaczy (...): Szczecin jest tak daleko od czegokolwiek, co moglibyśmy nazwać (...) “standard”, jeśli chodzi o instytucje kultury w Polsce, że to się nie mieści w głowie.
Dodał, że w trakcie bycia dyrektorem artystycznym Współczesnego wraz z innymi dyrektorami miejskich instytucji kultury był stawiany w magistracie w sytuacjach “w skrajnie niekomfortowych, a czasami wręcz upokarzających”: – Jeśli nominowani przez prezydenta pracownicy urzędu zajmujący się kulturą rozpoczynają spotkania publiczne z dyrektorami instytucji kultury od słów “Czy nam się to podoba, czy nie, społeczeństwo jest głupie”, no to jak my mamy funkcjonować potem. To jest trudne – wspominał Skrzywanek.
– Robiliśmy [w Teatrze Współczesnym - red.] dobrą sztukę i odbijaliśmy się, ja nie rozumiem do dzisiaj dlaczego, od grupy osób, które robiły wszystko, żeby uniemożliwić nam rozwój i nasze cele statutowe, czyli robienie dobrej sztuki dla mieszkańców – mówił też Skrzywanek.
– Pamiętam, ile razy słyszałem za zamkniętymi drzwiami gabinetów [Urzędu Miasta - red.], że kultura nikogo nie interesuje i nie jest ważna – dodał także.
120 tys. zł na zakup ginu i 200 tys. zł mniej na teatr
Jakub Skrzywanek wspomniał też, że w 2023 roku, po okresie działalności Współczesnego z dobrze przyjętymi spektaklami (m.in. Spartakusem), miasto obcięło dotację na TW o ponad 200 tys zł (był to ówczesny średni koszt premiery teatralnej we Współczesnym).
W tym samym roku Willa Lentza wydała 120 tys. złotych na zakup ginu rzemieślniczego. O kontrowersjach wokół tego wydatku pisaliśmy na wSzczecinie.pl tutaj.
Wysłaliśmy do szczecińskiego Urzędu Miasta prośbę o komentarz do słów Jakuba Skrzywanka. Gdy tylko otrzymamy odpowiedź, pojawi się ona w tym tekście.
***
Panel “Szmula w Warszawie, many w Londynie” w ramach Kultury Wolności odbył się w Zamku Książąt Pomorskich, w sali Bogusława wypełnionej publicznością.
Poprowadził go Adam “Łona” Zieliński, a oprócz Jakuba Skrzywanka wzięli w nim udział Katarzyna Nosowska, Adam Kuzycz-Berezowski, Mikołaj Małek i Anna Maria Karczmarska.
Komentarze