Projekt nowego miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego „Międzyodrze – Kępa Parnicka – Wyspa Zielona” wzbudził wiele emocji właśnie ze względu na podwyższone wskaźniki wysokości dopuszczalnej zabudowy. Na czterech działkach zlokalizowanych na Kępie Parnickiej wpisano 200 metrów.
Choć architekci przekonywali, że inne parametry (m.in. intensywność zabudowy) czynią tak wysoką zabudowę w praktyce nieopłacalną, to gdyby ktoś bardzo chciał i był gotowy ponieść koszty, to 200-metrowy wysokościowiec rzeczywiście mógłby tam stanąć.
Wnioski złożone przez radnych
Efektem dyskusji na ten temat podczas Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa były wnioski do planu, które radni przedłożyli Biuru Planowania Przestrzennego.
Chcą, aby od brzegu Odry do ul. Heyki można było budować maksymalnie 55 metrów w górę. To oznaczałoby zmianę ostatniej wersji planu na działkach z bazą PKS, gdzie zapisano możliwość budowy 200-metrowych wysokościowców.
Na pozostałej części Kępy Parnickiej (za ul. Heyki) miałyby obowiązywać ustalenia starego planu. W praktyce tylko w jednym punkcie przewidziano zabudowę wysokościową – 80 metrów w pobliżu mostu kolejowego. Nowy projekt planu tutaj też chciał podwyższyć tę wartość do 200 metrów.
Poza tym, radni zaproponowali zwiększenie liczby miejsc parkingowych dla rowerów i zmniejszenie intensywności możliwej zabudowy na działkach należących do PKS. Obok nich, bardziej na południe, na terenie należącym do gminy, mógłby powstać park. To pomysł Marka Koguciuka, architekta miasta.
Analiza ZUT, wizja architekta miasta i obawa przed pozwami
Dyskusję radnych poprzedziła prezentacja przygotowanego już kilka lat temu studium kompozycyjnego autorstwa profesorów Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego: Klary Czyńskiej, Waldemara Marzęckiego i Pawła Rubinowicza. Zaproponowano w nim, by skupiska wysokiej zabudowy rozwijać między biurowcem Pazim a Hanza Tower. Nad Odrą nie rekomendowano wysokich budynków.
Inne podejście ma architekt miasta, który przekonywał, że odważne zapisy w planie mogą pomóc przyciągnąć do miasta poważnych inwestorów.
– Sky is the limit. Nieprawdziwe są te hejterskie prezentacje w internecie, że zgodzimy się na Kępie Parnickiej na „szafy” o wysokości 200 metrów. Zabudowę możemy kształtować innymi parametrami. Maksymalnej wysokości najchętniej byśmy nie ustalali, ale ustawa tego wymaga, więc wpisaliśmy tak nadmiarowo wysoko, żeby miasto Szczecin już nigdy nie zderzyło się ze szklanym sufitem – mówił Marek Koguciuk.
Architekt Karol Nieradka, przewodniczący Miejskiej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej zwracał uwagę na inny powód, dlaczego parametry zapisane w planie są wysokie.
– To, co wybrzmiewa na posiedzeniach komisji ze strony urzędu miasta, to obawa przed pozwami za obniżenie wartości gruntu, czyli zmniejszenie ilości powierzchni użytkowych możliwych do wybudowania przez inwestorów względem poprzedniego planu – tłumaczył.
Radni byli wyjątkowo zgodni
Nie przekonało to jednak ani radnych Koalicji Obywatelskiej, ani Prawa i Sprawiedliwości, którzy wypowiadali się dość zgodnie.
– Komu przyszedł pomysł do głowy, żeby na wyspie, na którą nie ma dojazdu, tworzyć tak opresyjną zabudowę? – pytał Przemysław Słowik z klubu KO.
– Nie widzę możliwości dawania inwestorom zupełnej dowolności. Powinniśmy wpisać wymóg przeprowadzenia konkursu architektonicznego przed przystąpieniem do budowy – dodawał Andrzej Radziwinowicz, przewodniczący Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa.
– Wolałbym, żeby ten szklany sufit był, bo on pewne rzeczy porządkuje – mówił Marek Duklanowski z Prawa i Sprawiedliwości, nawiązując do słów architekta miasta.
Ostatecznie wszyscy radni zagłosowali za wnioskami do miejscowego planu, które pozwolą ograniczyć wysokość możliwej zabudowy.
Komentarze