Były transparenty, gwizdki, trąbki, bęben, skandowanie haseł i dłuższe przemowy, ale przekaz jeden. „Żądamy rozbiórki nielegalnie budowanej bazy paliw” – powtarzali mieszkańcy Podjuch.

W piątek zebrali się, żeby zaprotestować przeciwko samowoli firmy Oktan Energy & V/L Service, która bez pozwolenia zaczęła nad Regalicą budowę zbiorników na paliwo.

Po interwencji mieszkańców Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego nakazał wstrzymanie prac. Prezydent zawiesił procedurę wydawania warunków zabudowy na półtora roku, więc w tym czasie inwestycja na pewno nie zostanie zalegalizowana, a wcześniej ma powstać miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego, który określi, co może zostać zbudowane przy ul. Szklanej.

„Wielka pani od Bobryka, niech nam Podjuch nie dotyka”

Mieszkańcy chcą jednak szybszych działań, czemu dali wyraz na większości transparentów przyniesionych na protest. „Czekaliśmy na marinę, a podłożyliście nam minę”, „Nielegalna baza, legalne zagrożenie” „Wielka pani od Bobryka [prezes Oktan Energy Iwona Bobrek – red.], niech nam Podjuch nie dotyka” – to tylko niektóre hasła, które można było przeczytać.

- Żądamy natychmiastowej rozbiórki. Mamy w Podjuchach dużo zieleni, miejsc do spacerowania, blisko jest las, a oni chcą nam tutaj zrobić dzielnicę przemysłową. Nie wyrażamy na to zgody – podkreślał pan Grzegorz.

„Podjuchy mieszkańców, a nie Oktana” – skandowali protestujący, którzy przeszli od skrzyżowania ulic Metalowej i Szklanej do Parku Wolności, a następnie z powrotem. Pierwsze szacunki obecnych na miejscu policjantów, mówią, że w zgromadzeniu uczestniczyło około 500 osób. Wśród nich radni Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, a także politycy Partii Razem.

„Nikt z nas nie spodziewał się, że przyjdzie tyle osób”

Na dobrych kilkadziesiąt minut, z przerwą na przemówienia w Parku Wolności, został zablokowany ruch na drodze wyjazdowej z miasta w kierunku Klucza. Gdy jednak trzeba było przepuścić karetkę pogotowia, poszło to protestującym bardzo sprawnie.

- Nikt z nas nie spodziewał się, że przyjdzie tyle osób. Można być tylko zadowolonym z aktywności zwykłych ludzi. Determinacja mieszkańców jest duża i na pewno się nie wycofamy, dopóki nie zapadnie decyzja o rozbiórce tej nielegalnej inwestycji – mówił Jakub Olszewski, współorganizator protestu.

Emocji też nie brakowało. – Ta inwestycja to bomba ekologiczna. Chcemy żyć godnie w zielonym otoczeniu. Przecież nad Regalicą miała być piękna marina. Co tutaj się z nami robi? Czy my jesteśmy gorszego sortu? – pytała jedna z mieszkanek.

„Jeśli uznamy, że trzeba jeszcze raz wyjść na ulicę, to na pewno to zrobimy”

Na razie budowa bazy paliw jest wstrzymana, choć wciąż na placu inwestycji jest ruch. Spółka Oktan Energy zapewnia jednak, że to tylko prace związane z demontażem maszyn. Mieszkańcy cały czas uważnie przyglądają się ruchom inwestora.

- Na pewno będziemy śledzić sytuację, która jest dynamiczna, cały czas coś się dzieje wokół tej inwestycji. Jeśli uznamy, że trzeba jeszcze raz wyjść na ulicę, to na pewno to zrobimy. I mam nadzieję, że wtedy protest będzie jeszcze większy – podkreślał Jakub Olszewski.