Znacznie szersza panorama
Niemal dokładnie 16 lat temu na głównej scenie Teatru Polskiego można było zobaczyć premierę spektaklu „Którędy do morza?” według scenariusza Romana Ossowskiego i w reżyserii Adama Opatowicza. To było dość pogodne spojrzenie na kłopoty, rozterki i nadzieje Szczecinian w perspektywie kilku dziesięcioleci. Akcja sztuki rozpoczynała się w roku 1979, od przygotowań do budowy Pomnika Czynu Polaków i w tej inscenizacji wątki sportowe były obecne. Była m.in. mowa o zakończonym rekordowym zwycięstwem meczu Polska – Norwegia, rozegranym na stadionie Pogoni…
Najnowszy spektakl Teatru Polskiego (rozgrywający się głównie na Scenie Szekspirowskiej) pokazuje znacznie szerszą panoramę zdarzeń i postaci. „Za nami, w nas. Opowieść domowa” według tekstu Artura Daniela Liskowackiego oferuje widzom wgląd do biografii takich osób jak: Anna Jagiellonka, Sydonia von Borck, caryca Rosji Katarzyna II Wielka czy zesłana za karę do Szczecina księżna Elżbieta Brunszwicka. Te dwie ostatnie matrony zajmują dużo czasu scenicznego. Katarzyna II (w tej roli Olga Adamska) opowiada m.in. o spotkaniu z Diderotem, o swoich „konszachtach” ze Stasiem Poniatowskim, oczywiście używając przy tym dość pikantnych określeń… Elżbieta (w tej roli Dorota Chrulska), która dożyła do wieku 94 lat, wspomina, że stworzyła salon towarzyski w tym prowincjonalnym wówczas mieście. Ze świata polityki jest też wojewoda Leonard Borkowicz (Piotr Biernat) i André Robineau (Karol Olszewski) – ofiara szpiegomanii, a może rzeczywisty szpieg…
Dyskretnie zasłonięta mozaika
Są także Filipinki, Helena Majdaniec czy Emanuel Messer, malarz i plastyk, który razem z rzeźbiarzem Sławomirem Lewińskim zaprojektował i wykonał słynną mozaikę na ścianie głównej Kina Kosmos, od pewnego czasu „dyskretnie zasłoniętą”… Są oczywiście literaci: Konstanty Ildefons Gałczyński, Jan Papuga, Franciszek Gil. Mnogość postaci z jednej strony jest walorem, ale niestety konsekwencją takiej liczebności jest to, że wiele z nich jest nakreślona dość prosto, bez wydobywania niuansów charakterologicznych. Może dlatego narrator-lektor (w tej roli Marek Żerański) niektóre nazwiska powtarza kilka razy, żeby bardziej się nam utrwaliły…
Mimo wszystko w spektaklu jest kilka fragmentów godnych uwagi. To m.in. monolog Małgorzaty Chryc-Filary (kreującej Zofię Hołub, która została uhonorowana tytułem „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata”) oraz Katarzyny Bieschke-Wabich (interpretującej postać Bogusławy Czosnowskiej, aktorki, która przyjechała pracować do Szczecina w drugiej połowie lat 40.)
Aktorskie pojedynki i gorzka konkluzja
Właśnie aktorów jest w tym przedstawieniu wielu. To przede wszystkim Heinrich George (w tej roli Jacek Piątkowski) i Hans von Twardowski (Piotr Bumaj), którzy toczą na scenie coś w rodzaju pojedynku na osiągnięcia zawodowe. Poznajemy też historię reżysera Józefa Grudy (syna przedwojennego premiera) i obserwujemy próbę do pierwszej inscenizacji teatralnej w powojennym Szczecinie, czyli wystawienia „Grubych ryb” Michała Bałuckiego. Pojawia się też przy tym dość gorzka konstatacja, że tylko jeden ze Szczecinian-ludzi teatru został upamiętniony nazwaniem ulicy w naszym mieście jego nazwiskiem. To Zygmunt Duczyński, który otrzymał uliczkę, ale bez numerów…
Znajdujemy w tej inscenizacji także wątki wojenno-konspiracyjne. Marcin Sztendel kreujący postać żołnierza podziemia o pseudonimie „Huczny”, Olek Różanek jako „Jurek” oraz Maciej Szczepanik („Józef”) mówią o ukrywaniu się, przesłuchaniach, wyrokach… To na pewno kwestie istotne, ale myślę, że można było poświęcić im trochę mniej scen, z pożytkiem dla dramaturgii całego przedstawienia.
„Kocham Szczecin” i inne szlagiery
Są w tym spektaklu także piosenki. Takie jak „Kocham Szczecin”, znana w latach 50., kiedy wykonywała ją Szczecińska Czwórka Radiowa, „Szczecińska noc”, „Szczeciński tramwaj” czy wiele utworów niemieckich jak np. „Ich bin die fesche Lola” (piosenka Marleny Dietrich). Współczesną muzykę skomponował Janusz Stokłosa. Choreografię opracował zaś Jarosław Staniek, który przygotował m.in. występy artystek i artystów Tingel – Tangel, urozmaicające cały spektakl. Bezsprzecznie walorem inscenizacji są kostiumy nawiązujące do rożnych epok historycznych, które zaprojektowała Katarzyna Banucha.
Wystawa fotografii i Szczecinianie
W długiej, bo 90-minutowej przerwie między dwoma aktami, publiczność mogła w holu zobaczyć występ Zespołu Pieśni i Tańca Szczecinianie (były m.in. ludowe tańce rzeszowskie w wykonaniu tancerzy). W Sali Kameralnej zaprezentowano wybór archiwalnych filmów o Szczecinie z akompaniamentem Krzysztofa Baranowskiego. Na ścianach hallu została umieszczona wystawa fotografii ze zbiorów Archiwum Państwowego. Ekspozycja, której kuratorem jest Krzysztof Popiołek, ukazuje czas odbudowy i przemiany, jakie przechodził Szczecin przez lata. Uzupełniają ją plansze, na których widzimy np. zeszyt na notatki Carla Loeve i stronę tytułową jego oratorium, a także bardziej współczesne muzealia, jak np. ulotkę z odezwą do pracowników strajkującej Stoczni. W pobliżu kas stanął słup z afiszami dawnych spektakli takich jak np. „Matka Courage” czy „Widok z mostu”.
Hippisi i młode talenty
Także w przerwie na scenie w Czarnym Kocie Rudym, blues-rockowa grupa Fat Angels, stylizująca się muzycznie na epokę dzieci-kwiatów, przedstawiła m. in. swoją wersję utworu „Płacz wietnamskich dzieci” szczecińskiego zespołu Następcy Tronów (działającego w latach 60. ubiegłego wieku) oraz własną kompozycję „Down to the river of insane”. W foyer natomiast rozbrzmiewały piosenki przypominające czas Festiwalu Młodych Talentów – chociażby „10 w skali Beauforta”…
Od strony technicznej i realizacyjnej „Za nami, w nas. Opowieść domowa” jest przedsięwzięciem niewątpliwie bardzo pracochłonnym. Na ekranie za sceną widzimy też przecież archiwalne fotografie i filmy dokumentalne oraz krótkie fragmenty fabuł jak np. „Nie lubię poniedziałku” (pracował nad tym Michał Materna). Pokazywane są też czarno-białe sekwencje wideo z udziałem aktorów.
Przegląd ciekawostek i zdarzeń
Wiemy, że Szczecin, jego historia oraz ludzie, którzy ją tworzyli, na pewno zasługują na wydarzenie teatralne o dużym rozmachu, a jednak w tym wypadku nie wszystko się udało… Otrzymaliśmy przegląd ciekawostek i zdarzeń, na pewno intrygujący dla osoby, która przeszłość Szczecina znała dotąd słabo. Bardziej krytyczni i wymagający widzowie mogą być zawiedzeni w swych oczekiwaniach.
Premiera odbyła się 31 stycznia, a najbliższa prezentacja zaplanowana jest 28 lutego.
Komentarze