„Nie możemy mieć nawet roweru miejskiego”
– Formalnie w granicach osiedla znajduje się droga rowerowa przy ulicy Miodowej, od Podbórza do ulicy Piotrowskiego. To bardzo krótki odcinek, na którym i tak jest ograniczenie prędkości do 20 kilometrów na godzinę – mówi Stanisław Dziechciarz.
Jak jednak słyszymy, mieszkańcy potrzebują jej w zupełnie innym miejscu. Od lat starają się o ścieżkę przy głównej drodze Osowa, która prowadziłaby ulicą Chorzowską do skrzyżowania ulic Chopina i Wszystkich Świętych. Tutaj mogłaby połączyć się ze ścieżkami prowadzącymi do centrum i Lasu Arkońskiego.
– To jedno z najbardziej niebezpiecznych miejsc, a droga rowerowa rozwiązałaby część problemów komunikacyjnych. Osów nie jest w ten sposób połączony z żadnym innym osiedlem. Przez to nie możemy mieć nawet roweru miejskiego – mówi Jakub Wojciechowski, przewodniczący Rady Osiedla Osów.
„To szczególnie niebezpieczna jazda dla dzieci”
Według radnych osiedlowych absolutnym minimum jest droga rowerowa od skrzyżowania ulicy Chorzowskiej z Junacką do przystanku autobusowego „Podleśna”. Idąc tą trasą, trudno poczuć się bezpiecznym – wąski chodnik uniemożliwia swobodne poruszanie się więcej niż jednej osoby. Pędzące auta również nie poprawiają komfortu.
– Do ulicy Junackiej mamy jeszcze w miarę dobry chodnik, ale dalej jest naprawdę kiepsko. Najbardziej niebezpieczny jest zakręt przy osiedlu Skarbówek. Między zatokami autobusowymi jest wyjazd z ogródków działkowych, ale kierowcy nie mają tutaj dobrej widoczności. To szczególnie niebezpieczne dla dzieci – mówi Jakub Wojciechowski.
Gdy docieramy do kolizyjnego fragmentu, jesteśmy świadkami jednej z takich sytuacji. Kierowca wyjeżdżający z osiedla Skarbówek prosił nas o maksymalne przesunięcie się w stronę żywopłotu. Nie widział, czy droga jest wolna.
– Szkoła rejonowa znajduje się na Zakolu. Gdyby udało się wybudować tę drogę, dzieci mogłyby jeździć rowerami do szkoły. Teraz jest to po prostu zbyt niebezpieczne – dodaje Stanisław Dziechciarz.
Składają projekty do SBO od pierwszej edycji
Mieszkańcy złożyli kilka projektów do Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego. Za pierwszym razem, w 2014 roku, zebrali 871 głosów.
– W 2017 roku (1029 głosów – red.) projekt przegrał raptem kilkoma głosami. W 2018 roku zdobył 587 głosów, a gdy po kilku latach chcieliśmy ponownie go zgłosić, to nie został w ogóle dopuszczony do głosowania – mówi Stanisław.
– Część terenu należy do ZDiTM–u, kolejne to działki leśne pod zarządem Lasów Miejskich i ZUK-u. To różne jednostki, ale każda z nich podlega miastu. Dodatkowo drogę można tak poprowadzić, aby ominęła drzewa – dodaje Jakub.
To nie jedyny brak na osiedlu
Dlaczego projekt drogi rowerowej nie został dopuszczony do głosowania w ostatniej edycji Szczecińskiego Budżetu Obywatelskiego? Czekamy na odpowiedzi magistratu, do tematu powrócimy.
– Na osiedlu brakuje również siedziby, w której moglibyśmy się spotykać i prowadzić integrację mieszkańców, ale to już zupełnie inna historia – dodaje Jakub Wojciechowski.
Komentarze