Charakterystyczna kania ruda uwiła swoje gniazdo na kilkunastometrowym drzewie, nieopodal ruchliwej drogi. „Ptaki są obecnie na etapie wysiadywania jaj. Choć dla przypadkowego przechodnia może wyglądać jak zwykła kępa gałęzi, dla przyrodników to prawdziwa sensacja” – mówi ornitolog Marcin Sowa, który dokonał odkrycia.

To gatunek objęty ścisłą ochroną i zazwyczaj unika zakładania gniazd w bezpośrednim sąsiedztwie gęstej zabudowy. Tymczasem szczeciński przykład pokazuje dzikiego drapieżnika w „betonowej dżungli”.

– Przypadek z Warszewa wpisuje się w szerszy trend obserwowany w całej Europie. Ornitolodzy zauważają, że ptaki drapieżne coraz częściej szukają schronienia w miastach lub na ich peryferiach. Bielik przelatujący nad szczecińską Łasztownią, sokół wędrowny na kominie elektrociepłowni czy pustułki w niszach bloków już nas tak nie dziwią, ale kania ruda w środku osiedla to wciąż rzadki widok – zaznacza Marcin Sowa.

Jak podkreśla redaktor serwisu ornitolog.info, lokalizacja gniazda kani rudej jest nietypowa nie tylko ze względu na sąsiedztwo ludzi, ale i status prawny terenu.

– W Lasach Państwowych sprawa jest prosta – wyznacza się strefę ochrony i ogranicza dostęp oraz gospodarkę leśną. W mieście, gdzie grunt może być przeznaczony pod inwestycje czy infrastrukturę, ochrona takiego stanowiska wymaga od urzędników większej elastyczności i wyobraźni – tłumaczy.

Dodaje przy tym, że sprawa została już zgłoszona do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Szczecinie. Przyrodnicy liczą, że uda się wypracować takie rozwiązania, które pozwolą ptakom na bezpieczne dokończenie lęgów, a mieszkańcom Warszewa – na podziwianie majestatycznych „latających latawców”.

Ze względu na wrażliwy okres lęgowy, dokładna lokalizacja gniazda nie jest ujawniana. Ornitolodzy apelują o nieposzukiwanie go.

– Najlepszą pomocą dla tych ptaków jest spokój – podkreśla Marcin Sowa.

Kania ruda w locie/fot. pexels.com