„Grama piasku nie widziały. Dotarcie do pracy graniczy z cudem”. „Na Wyszyńskiego chodnik przy przystanku jest posypany piaskiem, ale przed nim módlcie się, żeby ześlizgać się z górki”. „Nie chce mi się wierzyć, że za te miejsca w centrum jest odpowiedzialny ktoś inny niż miasto”. „Zarządcy budynków nie wywiązują się ze swoich obowiązków” – krytykują mieszkańcy.

Nie tylko na obrzeżach Szczecina, ale i w samym centrum mieszkańcy narzekają na lodowiska zamiast chodników. 

„Rozumiałabym taką sytuacją w poniedziałek lub wtorek, ale jest piątek”

„Wyszyńskiego to istny dramat. Idziemy z Bramy Portowej i przed przystankiem autobusowym w stronę Basenu Górniczego wchodzimy na lodowisko. Poddałam się temu i fragment prześlizgałam, ale co mają zrobić starsze osoby? Jak mają się poruszać? To nie do pomyślenia” – krytykuje jedna z mieszkanek.

„Zdjęcia zrobione przed chwilą na ulicy Matejki i na przejściu przy alei kwiatowej. Całkowicie oblodzone. Nie chce mi się wierzyć, że za te miejsca w centrum jest odpowiedzialny ktoś inny niż miasto. Rozumiałabym taką sytuację w poniedziałek lub wtorek, ale jest piątek” – dodaje pani Katarzyna.

Na Gumieńcach problem mają m.in. mieszkańcy osiedla przy ul. Kazimierskiej. „Chodniki są dalej w opłakanym stanie. Grama piasku nie widziały. Dotarcie do pracy graniczy z cudem. I tak jest w całym mieście. Zarządcy budynków nie wywiązują się ze swoich obowiązków” – krytykuje Czytelnik wSzczecinie.pl.

Zamiast soli inne, bardziej egzotyczne sposoby

– W poniedziałek nie było nawet szans, aby odśnieżyć chodniki. Wszystko, co robili zarządcy, spływało razem z deszczem. Natomiast od dwóch dni mamy przegrupowane siły i więcej patroli pieszych, które docierają do zarządców i nakazują odśnieżenie – informuje rzecznik prasowa Straży Miejskiej w Szczecinie Joanna Wojtach.

Strażnicy miejscy liczą na współpracę ze strony mieszkańców. – Prosimy o wskazywanie tych najbardziej pilnych miejsc, do których mamy dotrzeć i nakazać zarządcy oczyszczenie chodnika.

Na oblodzonych chodnikach problem się nie kończy. Kolejnym jest brak środków odśnieżających. Towarem deficytowym stała się sól, która jest jednym z najpopularniejszych produktów w walce z ulicznymi lodowiskami.

– Słyszałam jeszcze o takich egzotycznych sposobach jak posypywanie chodników fusami kawy – dodaje Joanna Wojtach.

„Kiedy nie ma ubezpieczenia, zaczyna się szukanie winnego”

Choć za nieodśnieżenia chodnika jest niska kara – mandat 100 złotych, to konsekwencje są o wiele poważniejsze, gdy dojdzie do uszczerbku na zdrowiu.

– Jeżeli ktoś ma swoje ubezpieczenie, to nie myśli o szukaniu winnych i zgłasza się do swojego ubezpieczyciela. Jeżeli jednak go nie ma, a musi poddać się procesowi leczenia, wtedy zaczyna szukanie winnego. Wówczas koszty są pokrywane z OC właściciela – informuje ekspert ubezpieczeniowy Paweł Skotnicki.

Jak dodaje, choć nikt nie myśli o robieniu zdjęć chwilę po upadku, to w przypadku domagania się odszkodowania potrzebny jest materiał dowodowy, świadek.

– A to nie zawsze jest takie proste. Dlatego jestem propagatorem, aby posiadać swoje ubezpieczenie – mówi.