„Mnie to przeraża. Słucham tej wolnej wypowiedzi, tego cedzenia słów i to wszystko brzmi fatalnie. Nie widzę żadnych efektów. Ludzie widzą paskudną przestrzeń, która nas otacza i brak działań ze strony miasta” – grzmi radny Marek Duklanowski. „Proszę nie obarczać mnie odpowiedzialnością za rzeczy, na którem nie mam wpływu” – odpowiada architekt miasta Marek Koguciuk.

Temat uchwały krajobrazowej w Szczecinie jest niczym niekończąca się telenowela albo marzenie nie do osiągnięcia. Na jakim etapie jesteśmy tak naprawdę? Obecnie miasto czeka na ogłoszenie przetargu, aby wyłonić kancelarię prawną, która wesprze tworzenie projektu uchwały.

„Sporo czasu zużyliśmy na ustalanie szczegółów”

– To proces żmudny i skomplikowany, który zaskoczył nas długością czasu. Wniosek o przeprowadzenie przetargu został złożony – poinformował architekt miasta Marek Koguciuk podczas posiedzenia radnych z komisji ds. budownictwa i mieszkalnictwa. – Sporo czasu zużyliśmy na ustalanie szczegółów. Zależy nam, aby kancelaria prawna była doświadczona, co da miastu gwarancję obronić uchwałę u wojewody, jak potem w sądach, gdyby była skarżona.

Obawy o skarżenia związane są z doświadczeniami innych miast, których uchwały były w ten sposób traktowane przez przedsiębiorców. Kiedy w takim razie przetarg? Wszystko zależy od Biura Zamówień Publicznych.

– Chyba czegoś nie rozumiem. Czy wyłonienie kancelarii, która będzie opiniować projekt uchwały krajobrazowej, jakkolwiek powstrzymuje możliwość prac zespołu? Czekamy na jeden krok, a czas płynie. W tym czasie zespół pracujący nad projektem uchwały mógłby już pracować. Co stoi na przeszkodzi? – pytał radny Wojciech Kępka.

Jak się okazuje, gotowe jest zarządzenie w sprawie powołania zespołu, ale brakuje jego zatwierdzenia. W gronie znaleźli się m.in. dyrektor Wydziału Zasobu i Obrotu Nieruchomościami Przemysław Taraciński, miejski konserwator zabytków Michał Dębowski, eksperci z Biura Planowania Przestrzennego, Zarządu Dróg i Transportu Miejskiego.

„Tutaj na wszystko się czeka. To dyskwalifikuje każdy harmonogram”

Radni po raz kolejny nie byli zadowoleni z raportu przedstawionego przez architekta miasta. „Czyli nic nie mamy”. „Mam nadzieję, że nie będzie to trwało tyle, ile przepuszczenie przez sitko piasku z Sahary” – komentowali.

– Był Pan u nas we wrześniu. Minęło 197 dni, a dalej nie ma podpisanego zarządzenia, jest problem z przygotowaniem przetargu, zespołu. I pewnie za kolejne 197 dni usłyszymy, że prace nad powołaniem zespołu są na ukończeniu. Cały czas słyszymy tylko o problemach, a to istotna sprawa. Ludzie widzą paskudną przestrzeń, która nas otacza i brak działań ze strony miasta. Pan nic nie robi, wypowiedź 2 września może być i dzisiaj zacytowana. Mnie to przeraża – krytykował radny Marek Duklanowski.

Nerwy puściły również architektowi miasta.

– Proszę nie obarczać mnie odpowiedzialnością za rzeczy, na które nie mam wpływu. Ani za obsługę prawną, ani za innych uczestników przetargu czy za Biuro Zamówień Publicznych. Gdybym we wrześniu przedstawił harmonogram, prawdopodobnie musiałbym go już 12 czy 15 razy zaktualizować. Niektóre rzeczy mnie zaskoczyły. Według moich wyobrażeń, jestem człowiekiem z wolnego rynku, to wszystko powinno iść błyskawicznie, a tutaj na wszystko się czeka. To jest nużące i dyskwalifikuje każdy harmonogram – mówił.

„Urząd jest jak machina i pewnym momencie można stanąć”

Przewodniczący komisji budownictwa i mieszkalnictwa Andrzej Radziwinowicz próbował załagodzić sytuację.

– Bardzo nam zależy na tej uchwale krajobrazowej. Chciałbym, abyśmy ją dowieźli, ponieważ ciągle o niej słyszę. Jaka była przeszkoda w powołaniu tego zespołu? Czy możemy jakoś pomóc? – pytał.

– Jeżeli mogę o coś prosić, to o to, aby ta uchwała krajobrazowa była traktowana priorytetowo przez Biuro Zamówień Publicznych. Abyśmy nie stali w kolejce z innymi zapytaniami, bo są ważniejsze sprawy, bo ktoś nie ma czasu albo kogoś nie ma w urzędzie. To bardzo spowalnia – mówił Marek Koguciuk. – Przynajmniej dwukrotnie modyfikowaliśmy zespół, ponieważ na okrętkę zmieniane są warunki i opis zamówienia. Kilkunastokrotnie musieliśmy to modyfikować. I tak ustalamy zespół roboczy, aby był adekwatny do warunków zamówienia.

– Urząd jest jak machina i w pewnym momencie można stanąć. Ale będziemy interweniować, przyspieszać. Chcemy, aby miał pan pełne pole do działania – dodał Andrzej Radziwinowicz.

Co z inwentaryzacją reklam?

Obecnie trwa także analiza próbnej inwentaryzacji reklam w mieście. Badanie objęło niewielki fragment Szczecina. Jak jednak zaznaczył Marek Koguciuk, jej zadaniem nie jest określenie, „które reklamy są legalne”.

– Dopiero po przyjęciu uchwały wyjdzie, które reklamy są nielegalne, które są niezgodne z prawem miejscowym. Inwentaryzacja ma dać odpowiedź z jakim problemem i natłokiem mamy do czynienia – mówił.

Z tłumaczeniem architekta miasta nie mogła zgodzić się jednak radna Wiktoria Rogaczewska.

– Inwentaryzacja pokazałaby, które nośniki są nielegalne, ponieważ stoją w pasie drogowym albo są bez wymaganego pozwolenia. Dzisiaj inwentaryzacja mogłaby rozwiązać połowę naszych problemów i usunąć połowę reklam. Nie rozumiem, dlaczego miasto i pana biuro nie podejmują takich działań.