Szczecińska Agencja Artystyczna wychodzi z nową propozycją i tworzy markę „Szczecin Festival”. Inicjatywa w teorii ma pomagać organizatorom wydarzeń i wspierać promocję lokalnych festiwali. Chodzi także o „sieciowanie się”, czyli wzajemną wymianę doświadczeń pomiędzy różnymi podmiotami kultury. Czy do tego była jednak potrzebna osobna marka obok samej SAA, która ma podobne zadania?

Wbrew pierwszemu skojarzeniu z nazwą, „Szczecin Festival” to nie nowe wydarzenie, a marka „parasolowa”, która w jednym miejscu ma zbierać wiele szczecińskich festiwali. Szczecińska Agencja Artystyczna twierdzi, że w pierwszej kolejności chce w nowym projekcie wesprzeć inicjatywy NGO-sów, które nie mają jednego, zbiorczego kalendarza wydarzeń. 

Znajdziemy tu informacje o festiwalach. Niektórych.

Dzięki rozpisce na stronie „Szczecin Festival” mieszkańcy, organizatorzy i turyści mają móc w jednym miejscu znaleźć informacje o tym, jakie inicjatywy festiwalowe dzieją się w danym okresie w Szczecinie. Agencja wyszła jednak z założenia, że w kalendarzu – przynajmniej na start projektu – nie znajdą się wydarzenia produkowane przez miejskie instytucje kultury.

– Zaczęliśmy od NGO-ów, stowarzyszeń, prywatnych organizatorów. Ponieważ instytucje kultury mają swoje działy promocji, budżety, świetne festiwale, które oczywiście też zapraszamy. Ale oni aż takiej pomocy nie potrzebują, radzą sobie sami, mają swoje budżety. My proponujemy wsparcie tym, których czasami nie stać na przykład na to, żeby wyprodukować ulotkę czy prowadzić Facebooka – mówi Anna Lemańczyk, dyrektorka Szczecińskiej Agencji Artystycznej.

Póki co w kalendarzu znalazły się między innymi festiwal Come With Us, Szczecin Film Festival, Project Szczecin ‘26 czy Hells Bells Festival. Na konferencji w Teatrze Letnim byli obecni także organizatorzy innych festiwali, które znalazły się w kalendarzu. 

Na stronie „Szczecin Festival” zamieszczono moduł zachęcający do zgłaszania innych festiwali i wydarzeń kulturalnych, które mogą zostać umieszczone w rozpisce.

Agencja ma już niejeden kalendarz

Funkcją kalendarza cały czas dysponuje podstawowa strona internetowa Szczecińskiej Agencji Artystycznej. O znajdującej się na niej zakładce wydarzeń było głośno w kwietniu, gdy na Komisji ds. Kultury Rady Miasta radny Przemysław Słowik zwrócił uwagę, że od dawna nie była aktualizowana. 

Nie było na niej między innymi informacji o jednym z najważniejszych szczecińskich festiwali – Kontrapunkcie – mimo że właśnie się odbywał (co warto zaznaczyć – przy wsparciu promocyjnym SAA). Po posiedzeniu komisji strona internetowa Agencji została szybko zaktualizowana, a informacje o Kontrapunkcie pojawiły się na niej ze wsteczną datą publikacji (więcej pisaliśmy o tym tutaj). 

Warto nadmienić, że Agencja zarządza też osobną stroną internetową Teatru Letniego, gdzie także jest kalendarz wydarzeń. Tam również nie znajdziemy w tym momencie wszystkich zaplanowanych w tym miejscu wydarzeń. 

Sama Anna Lemańczyk mówiła na kwietniowej Komisji ds. Kultury, że „strony internetowe są już dosyć archaiczną formą promocji”. Jako przeciwwagę wskazywała możliwość promocji kultury w mediach społecznościowych.

Głównym punktem informacji o nowym projekcie „Szczecin Festival” jest jednak strona internetowa. Dyrektorka SAA mówi, że instytucja nie ma opracowanych założeń odnośnie do pożądanego ruchu i liczby odwiedzin w nowej witrynie.

Budżet na promocję? „Nie powiem panu, że to będzie 50 czy 100 tysięcy”

Nowa, nierozpoznawalna marka zazwyczaj potrzebuje dużych środków na wypromowanie. Tym bardziej z tak uniwersalną i mało charakterystyczną nazwą jak „Szczecin Festival”. Założenia promocji nowej inicjatywy wydają się jednak mgliste. 

Z jednej strony Szczecińska Agencja Artystyczna chce promować nową markę, a z drugiej włączać się w reklamowanie inicjatyw, które agreguje w swoim najnowszym kalendarzu internetowym.

– Środków na promocję, jako takich, z miasta nie posiadamy. Będą to nasze środki wypracowane z działań w Szczecińskiej Agencji Artystycznej, z przychodów – mówi Anna Lemańczyk. – To program pilotażowy. Zobaczymy, czy to wyjdzie, czy nie wyjdzie. Ja też tego nie wiem – dodaje.  

Dyrektorka zapowiada także, że „Szczecin Festival” ma mieć kampanię promocyjną widoczną w mieście. – Planujemy to na dosyć dużą skalę – mówi.

Założenia budżetowe, strategia działań ani konkretne cele oparte o dane nie zostały przedstawione podczas głównej części konferencji dla mediów. Po niej był jednak czas na dopytanie o szczegóły. Jak więc przedstawiają się plany wydatków związane z promocją „Szczecin Festival”?

– Nie zakładamy, że to będzie 10 tysięcy, bo to jest za mało. Ja nie powiem panu, że to będzie 50 tysięcy czy 100 tysięcy. To wszystko wyjdzie w trakcie – powiedziała Anna Lemańczyk. 

– Tak, ale mówi pani, że do końca roku będą działania, więc jakieś środki pewnie państwo zaplanowaliście – dopytujemy.

– Oczywiście, mamy zaplanowane środki, robimy przetargi na outdoory na cały rok. 

– A kampanie internetowe? 

– Kampanie internetowe też będziemy robić. 

– To jaki budżet łączny państwo macie na tę promocję? – dopytujemy dalej.

– Mam nadzieję, że około 100 tysięcy, jeśli będziemy mieli wypracowane z własnych środków, to podkreślam. Łącznie z outdoorem – mówi Anna Lemańczyk.

Pilotażowy etap projektu „Szczecin Festival” ma potrwać do połowy 2027 roku. – Szczecin nie jest na końcu świata. Teraz będzie na początku świata festiwalowego – mówi Anna Lemańczyk.