„Cieszymy się, że nasza koncepcja wywołuje emocje. To oznacza, że Szczecin ma zaangażowanych mieszkańców, którzy interesują się tym, co dzieje się w ich mieście” – mówi Martyna Dryś z warszawskiej pracowni SAAW. Architekci opracowali zwycięską koncepcję nowej siedziby Teatru Współczesnego przy Nabrzeżu Celnym.

Porównania do filharmonii, pochwały od architektów, ale też głosy krytyki w mediach społecznościowych. Choć zwycięska koncepcja została jednogłośnie wybrana przez sąd konkursowy, to wywołuje spore kontrowersje wśród mieszkańców. Jedni chwalą ją za nawiązanie do szczecińskiego Bauhausu, drudzy ganią za podobieństwo do zabudowy fabrycznej czy nawet cmentarnej.

– Śledzimy tę dyskusję i komentarze mieszkańców. Oczywiście, pojawiają się w nas różne emocje, ale cały czas mamy przekonanie, że to dobry wariant – mówi Martyna Dryś podczas naszego spotkania w pracowni architektonicznej SAAW na warszawskiej Saskiej Kępie.

Niektórym nie podoba się także ciemna elewacja i wybór materiałów. Zdaniem części komentujących przywodzą na myśl właśnie zabudowy fabryczne. Jak słyszymy od architektów – to nawiązanie do mocno industrialnego i portowego charakteru szczecińskiej wyspy.

– Stal czerniona i opalane drewno tworzą mocne i wyraziste połączenie. Materiałami podkreślamy to, jaka jest Łasztownia. A jest jedyna w swoim rodzaju – podkreśla architektka.

„Aby widoczne było życie w środku teatru”

Pomysł pracowni SAAW na nowy Teatr Współczesny to dwa niezależne budynki. Proces projektowania trwał kilka miesięcy – od wizji lokalnej przez analizy urbanistyczne po wiele prób modelowania i sprawdzania różnych konfiguracji w poszukiwaniu tej najlepszej.

– Wprowadzamy ludzi do wnętrza kwartału, i przepuszczamy go przez te budynki, aby mogli dotrzeć do projektowanego przystanku komunikacji miejskiej. Nie widzieliśmy sensu łączenia wszystkiego w jedną, dużą kubaturę. Podczas budowy mogłyby wystąpić problemy z etapowaniem, a w późniejszym czasie – z funkcjonowaniem. Dodatkowo w zapisach konkursowych również były sugestie rozbicia siedziby Teatru Współczesnego na więcej brył – tłumaczy nasza rozmówczyni.

SAAW Sp. z o.o.

To, co zwraca uwagę w budynku z największymi scenami, to duże okna. Jak słyszymy, mają dwa cele.

– Bardzo nam zależało, aby widoczne było życie w środku teatru, we foyer i poszczególnych salach. Chcieliśmy to wszystko odsłonić. Co ważne, to działa również w drugą stronę. Z wnętrza teatru będzie można oglądać panoramę Szczecina – opowiada Martyna Dryś.

Wchodząc do środka głównej bryły, znajdziemy się w przestronnym foyer prowadzącym do sali głównej. Z foyer do sali kameralnej i ogrodu na dachu poprowadzą nas spiralne schody. Bardzo podobne do tych, które znajdziemy w Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza.

– Są bardzo charakterystyczne dla Szczecina i niesamowicie udane. Owszem, zapadły nam w pamięci, ale czerpaliśmy z nich jedynie inspirację. Nie jest to odniesienie 1 do 1 – podkreśla Martyna Dryś.

Foyer Sceny Dużej/SAAW Sp. z o.o. 

Pylon, działka i otoczenie nie pomagały

Co zdaniem architektów było najtrudniejsze podczas kilkumiesięcznego procesu projektowania?

– Kontekst oraz duży i wielowątkowy program funkcjonalno–użytkowy. To były główne problemy do rozwiązania. Choć im teren jest trudniejszy, tym bardziej angażuje architektów. Głowa cały czas pracuje nad pomysłami i kolejnymi rozwiązaniami.

Wyrazistym kontekstem jest też planowany Most Kłodny z ogromnym pylonem. Zgodnie z wytycznymi konkursowymi, architekci musieli wziąć go pod uwagę.

– Obserwowaliśmy związaną z nim dyskusję. Zadaniem architekta jest stworzenie dialogu z tym, co jest lub zostało ustalone. Dlatego mamy takie zagospodarowanie terenu i odsunięcie brył, które umożliwia swobodne poruszanie się. Uszanowaliśmy decyzję, że ludzie będą tamtędy jeździć i chodzić, nawet więcej, bardzo nas to cieszy, że teatr będzie spajać się z miastem – tłumaczy Martyna Dryś.

SAAW Sp. z o.o.

„Trzeba odwagi, żeby tak budować”

Jacek Lenart, z pracowni Studio A4 i szczecińskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich, był pod dużym wrażeniem zwycięskiej pracy. Jego zdaniem, to projekt na miarę filharmonii. „Przeniesie nas do przodu. Jego realizacja wzbudzi pewnie mnóstwo kontrowersji, ale też mnóstwo dumy. Trzeba odwagi, żeby tak budować” – podkreślał.

– Porównywanie naszej pracy do jednego z wzorów współczesnej architektury, jest niesamowite i trudne do wyobrażenia. Nie dość, że gmach filharmonii jest po prostu przepiękny, to dodatkowo został niesamowicie zaprojektowany. Czerpię wielką satysfakcję, gdy oglądam rzuty i plany, a potem widzę odzwierciedlenie we wnętrzach. Sposób, w jaki została rozwiązana, jest dla mnie po prostu mistrzowski – podkreśla nasza rozmówczyni.

Czy autorzy zwycięskiej pracy nie obawiają się, że podczas etapu projektowania może dojść do pewnych modyfikacji i cięć?

– Nie, kwestia budżetu jest kontrolowana na każdym etapie projektowania. Mimo wszystko, nasz projekt jest dość powściągliwy, jeśli chodzi o gospodarowanie powierzchnią. Już na etapie konkursowym bardzo pilnowaliśmy, aby nie proponować zabudowy na całej działce tylko skondensować wszystko w tych dwóch bryłach – tłumaczy Martyna Dryś.

Wnętrze głównej sali teatralnej/SAAW Sp. z o. o. 

„Największa satysfakcję daje projektowanie i budowanie dla swoich ludzi”

Dla pracowni SAAW to pierwszy projekt instytucji kultury. Na co dzień architekci zajmują się projektami dużych zabudów mieszkaniowych oraz plombami w centrum Warszawy.

– Uczucie wygranej nadal jest w granicach niedowierzania. Mimo że wierzymy w ten projekt, uważam, że jest bardzo dobry i zgodny z naszą filozofią, to cały czas mamy tę dozę niedowierzenia – przyznaje Martyna Dryś.

Dlaczego postanowili wziąć udział w konkursie? Doświadczenie przy projektowaniu gmachów kultury zdobyli podczas prac w innych pracowniach, a dodatkowo nasza rozmówczyni jest związana ze Szczecinem.

– Związki ze Szczecinem bardzo pomogły. Motor emocjonalny jest najważniejszy i najskuteczniejszy. Najbardziej satysfakcjonuje zrobienie czegoś dla ludzi, których znamy, mijamy na ulicy. Nie chodzi o pochwalenie się w branży, zdobywanie nagród. Dla mnie największą satysfakcję daje projektowanie i budowanie dla swoich ludzi – mówi.

„Jesteśmy gotowi i otwarci na wszelkie komentarze”

Obecnie architekci szykują się na poniedziałkową dyskusję pokonkursową w Willi Lentza (23 marca o 13:00).

– Jesteśmy gotowi i otwarci na wszelkie komentarze. Bierzemy odpowiedzialność za realizację projektu do końca. Jestem o to spokojna – podkreśla architektka.

Kolejne kroki to zaproszenie od miasta do negocjacji i podpisanie umowy na realizację projektu.

– Nie możemy się doczekać podpisania umowy i oficjalnego rozpoczęcia prac projektowych – przyznaje Martyna Dryś.

 

AUTORZY: Karolina Rzeszotarska, Marcin Gigiel