Autor „Mało szczegółowego przewodnika po Szczecinie” zgodził się oprowadzić nas po „swoich” Gumieńcach, choć od razu zastrzega, że mieszka tutaj „dopiero” od 6 lat. Uspokajamy, że przyszliśmy ze wsparciem. Jest z nami Wojciech Bigus, fotograf, który od dawna współpracuje z redakcją wSzczecinie.pl, a na Gumieńcach się wychował.
![]()
„Sielski klimat w środku miasta”
Z danych pochodzących z ubiegłorocznych wyborów do Rad Osiedla wynika, że na Gumieńcach mieszka ponad 23 tysiące osób. Więcej niż na Pogodnie (21 tys.), Pomorzanach (17 tys.) i wszystkich innych osiedlach. To czyni z Gumieniec największą sypialnię w Szczecinie.
Na miejsce spotkania wybieramy Jeziorko Słoneczne – akwen o wydłużonym kształcie, powstały w latach 30. XX wieku, gdy Niemcy przeprowadzili meliorację okolicznych terenów. Jest ładna pogoda, więc na ścieżce prowadzącej wzdłuż brzegu wyprzedzają nas rowerzyści i biegacze, a sami doganiamy osoby spokojnie przechadzające się z wózkami.
![]()
- To wyjątkowe miejsce na mapie Szczecina ze względu na sielski klimat w środku miasta. Nie przeszkadza nawet ten sznur samochodów na Derdowskiego, choć wzdłuż jezdni chętnie posadziłbym szpaler drzew - mówi Tomasz Panek.
Tej okolicy akurat poświęcił kilka rysunków publikowanych w Internecie. Tematem do żartów było alternatywne jezioro tworzące się po ulewach na środku Derdowskiego („Sam kiedyś władowałem się w tę fosę. Całe szczęście, auto dalej działa” - wspomina), a także bóbr, który na pewien czas zamieszkał w Jeziorku Słonecznym.
- Trochę szkoda, że już go tutaj nie ma. Okazał się fajnym elementem popkultury. Choć z drugiej strony pewnie męczył się w mieście, więc nie ma co żałować, że się wyniósł - podkreśla nasz rozmówca.
„Wyspa Miłości została definitywnie odcięta od Szczecina”
Gdyby bóbr został, musiałby oglądać postępującą degradację jeziorka. O ile bowiem miasto dba o rozwój infrastruktury przy brzegu (ścieżki, plac zabaw, siłownia pod chmurką), to stan samego akwenu jest coraz gorszy. Jeziorko zarasta i jest coraz płytsze, a rzeka Bukowa czasami przynosi zanieczyszczenia przemysłowe oraz ścieki. Zlikwidowano też część niszczejących pomostów.
![]()
- Tutaj było przejście na wysepkę. Czytałem, że mostek miał być remontowany, ale zniknął, chyba na zawsze. Wyspa Miłości została definitywnie odcięta od Szczecina. To symboliczne – opowiada półżartem Tomasz Panek.
Potrzebne są prace ratunkowe szacowane na miliony złotych. Przez lata trwały dyskusje, czy koszty powinny ponieść Wody Polskie, czy magistrat. Problem ma bowiem bardzo długą historię.
- Już ponad dwadzieścia lat temu jeziorko było zaniedbane. Towarzyszył mu brzydki zapach, który utrudniał życie mieszkańcom szczególnie latem. W końcu zbudowano najazdy i koparki oczyściły jeziorko. Problem zniknął, odżyła przyroda, pojawiły się łabędzie, kaczki i inne ptaki – wspomina Wojciech Bigus.
Zanim opuścimy teren wokół jeziorka, zatrzymujemy się na chwilę przy bardzo oryginalnym drzewie. Przychodzą tutaj rodzice z dziećmi, by pożegnać się ze smoczkami, które wspólnie wieszają na gałęziach.
- Tutaj trafił smoczek mojej pierwszej córki. Rozstanie poszło bardzo sprawnie - opowiada Wojciech Bigus.
![]()
„To cała esencja Gumieniec”
Ruszamy dalej. Jak się okazuje, szlakiem, który Tomasz Panek najczęściej pokonuje biegiem. Chodnikiem przy ruchliwej ul. Taczaka dochodzimy do Przygodnej. To uliczka między dwoma potężnymi arteriami, od ul. Ku Słońcu do ślepego końca przed ul. Taczaka. Biegnie wśród zieleni, obok pasieki i placu zabaw.
![]()
- Zobaczcie, to cała esencja Gumieniec. Zrobiliśmy kilka kroków od hałaśliwej ulicy Taczaka i już jesteśmy w spokojnym miejscu, słyszymy śpiew ptaków – zwraca uwagę Tomasz Panek. - Park Przygodna to świetne miejsce i bardzo bezpieczne dla rodziców z dziećmi. Nie ma obaw, że ktoś lekkomyślnie wybiegnie z placu zabaw pod koła samochodu. Przydałoby się tylko oświetlenie na całej długości ulicy.
Słyszymy, że widywane są tutaj czasami sarny, a bardzo często bażanty. I rzeczywiście. Po chwili mamy okazję zobaczyć bażanta spokojnie spacerującego po terenie należącym do ZWiK.
O Przygodnej było głośno kilka lat temu, gdy protestujący mieszkańcy skutecznie udaremnili budowę na zadrzewionej działce przedszkola, co oczywiście wiązałoby się z wycinką.
- To jedno. Po drugie wyobraźcie sobie na tej spokojnej uliczce sznur samochodów rodziców odwożących dzieci na zajęcia - podkreśla nasz przewodnik.
Z Niemiec przyjeżdżały całe autokary
Dochodzimy do ul. Ku Słońcu, mijając inną zieloną działkę przy ul. Przygodnej, którą miasto sprzedało deweloperowi. Gdybyśmy poszli w prawo, moglibyśmy sprawdzić, którędy ma przebiegać torowisko planowane w kierunku granicy z Mierzynem. I zajrzeć do Centrum Handlowego Ster, bardzo popularnego nie tylko wśród mieszkańców Gumieniec oraz Szczecinian, ale też sąsiadów zza zachodniej granicy.
- Pamiętam, że gdy weszliśmy do strefy Schengen, to z Niemiec przyjeżdżały całe autokary. Teraz też, zwłaszcza w weekendy, często można tam usłyszeć język niemiecki – opowiada Wojciech Bigus. – My też korzystaliśmy z tego, że Gumieńce są tak blisko Niemiec. Po drugiej stronie granicy są malownicze trasy rowerowe i zdarzało się, że jeździliśmy do Löcknitz i okolicznych miejscowości.
![]()
„Tylko nie wpadnij pod tramwaj!”
Z Przygodnej idziemy prosto, w stronę pętli tramwajowej na ul. Kwiatowej. Przechodzimy przez przejście dla pieszych na ul. Ku Słońcu. Przez lata było jednym z najniebezpieczniejszych w Szczecinie - do czasu, aż wreszcie pojawiły się tutaj światła. Nasi rozmówcy zwracają jednak uwagę, że nieopodal jest jeszcze jedno bardzo niebezpieczne przejście, na wysokości miejskiej biblioteki.
- Na tych przejściach zawsze było niebezpieczne. W czasach, gdy chodziłem do podstawówki na Brodnickiej, nie było jeszcze tak, że rodzice zawozili dzieci samochodami pod same drzwi. Chodziłem sam, właśnie przez jedno z przejść, na którym często dochodziło do potrąceń. Mama zawsze przed wyjściem przypominała: „Tylko nie wpadnij pod tramwaj!” – wspomina Wojciech Bigus.
Na Kwiatowej, jak zawsze, ruch jest bardzo duży. Z tramwajów wysiadają nie tylko mieszkańcy Gumieniec, ale też wszyscy, którzy przesiadają się na autobusy do Mierzyna czy Dobrej. Przy pętli jest duża piekarnia, pizzeria i inne punkty usługowe. Horyzont zamyka z przodu wybudowana niedawno dzwonnica Kościoła pw. Przemienienia Pańskiego.
![]()
- Od kiedy powstała, bardzo mocno działa na moją wyobraźnię. Czyż nie wygląda z daleka, jak wielka stalówka pióra? – zastanawia się Tomasz Panek.
Problem z demografią? Nie na Gumieńcach
Z Kwiatowej skręcamy w ul. Brodnicką, żeby zatrzymać się przy Szkole Podstawowej nr 8. To okazja, żeby porozmawiać o największym problemie Gumieniec. Przez lata mocno rozbudowały się w okolicy osiedla za Sterem, a zwarta zabudowa powstała też w miejscu fabryki Selfy. Wprowadziło się wielu nowych mieszkańców — głównie młodych rodzin. Co doskonale widać po liczbie osób spacerujących z dziećmi w wózku czy na rowerkach. Problem w tym, ze szkoły na Brodnickiej i Chobolańskiej (druga na Gumieńcach) ledwo mieszczą uczniów i mają zostać rozbudowane.
![]()
- SP 8 przy Brodnickiej to najbardziej naturalna placówka dla naszej rodziny, mamy ją bardzo blisko domu, więc martwią mnie jej problemy. Nie podoba mi się nauczanie zmianowe i lekcje po południu. Na Gumieńcach najlepiej widać, że choć w Polsce jest problem z demografią, to punktowo tych dzieci jest dużo – mówi Tomasz Panek.
„To świetne miejsce do życia. Ale nie wprowadzajcie się już do nas”
Drugi problem związany z rozbudowującymi się osiedlami mieszkaniowymi to korki. Potęgowany przez sąsiadów z Mierzyna, Dołuj czy Dobrej. Większość spotyka się codziennie rano w zatorze na ul. Ku Słońcu, który tworzy się przed Rondem Gierosa.
- Też liczyłem godziny, które tam spędziłem, aż w końcu zrozumiałem, że trzeba po prostu wcześniej wyjeżdżać z domu. Tak naprawdę korki w godzinach szczytu pojawiają się w różnych częściach Szczecina. Nie ma co szczególnie narzekać. Choć gdybym miał nieograniczone środki na jedną inwestycję dla Gumieniec, to rozbudowałbym Rondo Gierosa – komentuje nasz przewodnik.
Zabudowa w tej części Gumieniec będzie wkrótce jeszcze gęstsza. Deweloper z Zielonej Góry buduje przy ul. Bieszczadzkiej osiedle na 700 mieszkań. A układ drogowy nie zostanie przebudowany.
- Gumieńce to świetne miejsce do życia, ale bardzo was wszystkich proszę: nie wprowadzajcie się już do nas! – żartuje Tomasz Panek i dodaje już zupełnie serio. - Nie wyobrażam sobie kolejnych setek aut, które dołączą do codziennego ruchu.
![]()
„Na Gumieńcach jest wszystko”
W czasie rozmowy o korkach zagłębiamy się w labirynt mniejszych uliczek i poznajemy kolejne oblicze Gumieniec. Widzieliśmy już zielone płuca osiedla, szerokie arterie i osiedla deweloperskie. Teraz spacerujemy wśród domków jednorodzinnych, często jeszcze o przedwojennej historii.
![]()
Sprawdzamy jak działa piekarnia drive thru, gdzie kupując bułki nie trzeba wysiadać z samochodu. Zaglądamy na ulicę Ostrobramską, która jest zalewana po każdym większym deszczu. Oglądamy Kościół Matki Bożej Różańcowej przy ul. Lwowskiej, którego historia zaczęła się w XV wieku. Przy ul. Braniborskiej znajdujemy nawet kamienicę przypominającą te śródmiejskie, tyle że zrujnowaną, przygotowywaną przez miasto do sprzedaży.
![]()
Po drodze mijamy kolejne punkty usługowe, a nasz przewodnik nie przestaje przekonywać, że na Gumieńcach jest wszystko i gdyby się uprzeć, nie trzeba byłoby w ogóle wyjeżdżać z osiedla.
- Naprawdę. Nie muszę jechać do centrum, żeby odwiedzić sklep, pójść na siłownię czy pospacerować. Może brakuje kina, ale to już trochę wydumane. Gumieńce to bardzo samowystarczalne osiedle - mówi.
Ostatni dłuższy przystanek robimy na terenie SP 16 przy ul. Chobolańskiej. Wrażenie robi olbrzymie zaplecze rekreacyjno-sportowe szkoły. Jest duże boisko, bieżnia, mniejsze place, siłownia pod chmurką, korty… Widać, że to wszystko żyje w godzinach popołudniowych, bo dzieci i młodzieży nie brakuje.
- Infrastruktura była imponująca już ponad dwadzieścia lat temu, gdy przeniosłem się tutaj z zamienionej wówczas w gimnazjum SP 8 – opowiada Wojciech Bigus i od razu rzuca kilka ciekawostek. - Jakie zajęcia odbywały się na szczycie wieży? Oczywiście religia. A co było w tym jedynym pomieszczeniu z kratami w oknach? Gabinet dentysty.
Wenus z Milo wychodząca z puszki paprykarza
Kończymy spacer po Gumieńcach, choć nie zajrzeliśmy na Cmentarz Centralny, ulicę Mieszka I czy do dworku na ul. Husarów. To właśnie on kiedyś zainspirował Tomasza Panka do serii postapokaliptycznych rysunków ze Szczecinem w roli głównej. Osiedle jest tak duże, że postanowiliśmy podzielić je na dwa spacery.
Żegnamy się z naszym przewodnikiem, którego wkrótce czekają nowe wyzwania. Niedługo zostanie po raz drugi ojcem. Ma też marzenia artystyczne.
- Od dawna myślę o graffiti. Mam już pomysł na realizację. Chciałbym przenieść gdzieś na ścianę mój rysunek przedstawiający Wenus z Milo wychodzącą nie z muszli, lecz z puszki paprykarza szczecińskiego – opowiada Tomasz Panek.
Komentarze