„Jarzębiny to nie chwasty”
Pani Anna mieszka przy ulicy Jaworzynki. Do wycinki doszło kilka miesięcy temu, ale mieszkańcy nie wiedzieli z jakiego powodu. Jak się okazało, drzewa usunięto, by postawić automat do odbierania przesyłek znanej korporacji.
„Ta firma w swoich komunikatach wielokrotnie podkreśla zaangażowanie w ochronę środowiska, redukcję śladu węglowego oraz wspieranie inicjatyw związanych z nasadzeniami drzew. Tym bardziej zaskakuje fakt, że w imię wygody logistycznej usunięto w pełni zdrowe drzewa, które nie tylko pełniły funkcję estetyczną, ale również realnie wpływały na jakość powietrza, retencję wody i mikroklimat osiedla. Jarzębiny to nie „chwasty”, które można bezrefleksyjnie zastąpić betonową płytą” – napisała nasza czytelniczka. „Nie mniejszą odpowiedzialność ponosi zarządca terenu, który wyraził zgodę na wycinkę. W dobie rosnącej świadomości ekologicznej mieszkańców decyzje tego typu powinny być poprzedzone konsultacjami społecznymi i analizą alternatywnych lokalizacji. Czy naprawdę nie było innego miejsca na paczkomat? Czy wygoda kilku kliknięć w aplikacji musi oznaczać trwałą ingerencję w zieleń osiedlową?” – pyta mieszkanka.
Sprawa oburzyła mieszkańców Warszewa, którzy przyznają, że wycinka ta nie była konieczna, bo dookoła jest sporo przestrzeni, gdzie można byłoby ustawić automaty, których zresztą na osiedlach w Szczecinie jest coraz więcej.
Już nie tylko „betonoza”, ale i „paczkomatoza” ogarnia Szczecin?
Oburzeni wycinką jarzębin na Warszewie są także radni komentujący temat dla portalu wSzczecinie.pl. Przemysław Słowik napisał w tym temacie interpelację, a Marek Duklanowski przyznaje, że sytuacja ze Szczecina, gdzie „automaty na przesyłki stawiane są gdzie się da”, zaczyna przypominać tę z Warszawy. W stolicy musieli się tym zająć radni.
– Kompletny brak poszanowania dla przyrody i zero zrozumienia dla tego jak duże znaczenie dla komfortu życia ma otaczająca nas zieleń. Automat do paczek nie jest obiektem niezbędnym, ale coraz częściej tego typu maszyny dominują naszą przestrzeń miejską. Najważniejsze w tej sytuacji, czy zarządca działał zgodnie z prawem i czy uzyskał wymaganą zgodę na usunięcie dwóch drzew. Zwróciłem się w tej sprawie z interpelacją. Jeśli takiej zgody nie było, konieczne jest postępowanie kontrolne w celu wymierzenia kary – komentuje radny Przemysław Słowik.
– Coraz bardziej ogarnia nas, oprócz tej już trochę osławionej betonozy, coś, co można by nazwać „paczkomatozą”. Tych obiektów jest naprawdę bardzo dużo. Ja wiem, że oczywiście wymaga tego rynek i że to rynek dyktuje pewne rozwiązania, ale tych obiektów jest już momentami tak wiele, że czasami w zasięgu wzroku potrafimy zobaczyć nie jeden, nie dwa, ale naprawdę kilka. Czy za każdym razem obok infrastruktury komunikacyjnej, gdzie dobrze byłoby mieć choćby trochę zieleni, choćby dla zacienienia parkujących samochodów, poświęcać każdą przestrzeń na to, żeby wydusić z niej każdą złotówkę. To chyba trochę gorzka refleksja, ale jeżeli teren jest prywatny, to niestety tylko na tyle możemy sobie pozwolić – również jako radni czy jako urzędnicy. Pecunia non olet – komentuje radny Marek Duklanowski z Prawa i Sprawiedliwości.
Miasto nie odpowiedziało jeszcze na interpelację w sprawie wyciętych jarzębin.
Komentarze