Ostatni w tym sezonie występ Sceny Impro Szczecin odbędzie się już jutro, 25 czerwca, w klubie Jazzment. Tym razem motywem przewodnim wieczoru będzie Festiwal Piosenki w Opolu. W pierwszej części widzowie zobaczą przygotowania uczestników do wielkiego występu, w drugiej – zajrzą za kulisy. Tam dopiero zacznie się prawdziwy festiwal: romanse, intrygi, plotki, kaprysy gwiazd, techniczne katastrofy i wszystko to, czego kamery zwykle nie pokazują.
– Długa forma jest zawsze opcją trudniejszą niż krótkie gry. Ale niezwykle rozwojową dla nas, a dla naszej stałej publiczności fajnym urozmaiceniem. Mam wrażenie, że nie trzeba w niej się silić na żarty, bo sam fakt, że nasza czwórka w popłochu próbuje pokleić wątki, pamiętać imiona, zdarzenia i płynąć razem do brzegu już jest komiczny. Wymaga to od nas słuchania się i bardzo silnej współpracy. A to najlepsze ćwiczenia na pracę zespołową – zaznacza Agata Kolasińska. – Opole to studnia tematów bez dna. Poza tym będzie to zakończenie sezonu, więc mamy świetną okazję, żeby wystroić się jak na prawdziwy Festiwal Piosenki przystało.
– Opole dlatego, bo chcieliśmy mieć je w Szczecinie, ze względu na to, że jest daleko i nie chce nam się tam jechać – dodaje Maciej Sikorski.
Widowisko rozpocznie się o godz. 21:00, bilety kosztuja 50 zł, rezerwacje przez Facebook, Instagram @scenaimpro lub mail: scenaimpro@gmail.com.
To był sezon pełen nowości
W ciągu ostatnich miesięcy grupa Scena Impro Szczecin dużo eksperymentowała, proponując widzom zarówno krótkie gry, długie formy, jak i innowacyjne formuły. Artyści improwizowali na jednej scenie m.in. ze szczecińskimi pisarzami.
– Improwizacja na bazie ich twórczości prezentowanej na żywo przez samych autorów jest niezwykłym przenikaniem się różnych form artystycznych. Dzięki temu my jako improwizatorzy mamy niezwykle ciekawy materiał do gry, a nasi goście mogą spojrzeć na swoje dzieła w krzywym zwierciadle – mówi Agata Kolasińska.
– Wspaniałe były też przerwy podczas literackich wieczorów impro. Widzowie podchodzili ze swoimi książkami, zbierali autografy i rozmawiali z pisarzami. Dzięki temu nasze luźne, komediowe wieczory zyskały na wartości. Stały się miejscem niezobowiązujących spotkań ze swoimi ulubionymi autorami – dodaje Hania Wilińska, menadżerka zespołu.
Pojawiły się nie tylko nowe formaty. Obok zapraszanych gości, m.in. z innych grup improwizacyjnych, skład osobowy Sceny Impro Szczecin lekko się zmienił.
– Agata Kolasińska występowała z nami, gdy graliśmy w większym składzie – jako Impro z Krypty czy później Bryganda. Można więc powiedzieć, że to jej powrót z urlopu macierzyńskiego – przyznaje Maciek Sikorski.
W tym momencie trzon Sceny Impro tworzą Paweł Niczewski, Maciek Sikorski, Rafał Hajdukiewicz, Agata Kolasińska i Bartek „Orzeł” Orłowski. – W takim składzie będziemy też grać od września. Cały czas jednak jesteśmy otwarci na wspólne występowanie z innymi aktorami i członkami szczecińskich grup improwizacyjnych – podkreśla Sikorski.
Wrócą jesienią z nowymi pomysłami. „Impro to naprawdę niekończąca się opowieść”
Scena Impro Szczecin już teraz zapowiada, że po powrocie po wakacjach nie zamierza zwolnić tempa.
– Będziemy wymyślać nowe formaty i pokazywać, że impro to naprawdę niekończąca się opowieść – zdradza Wilińska. – Najpiękniejsze w impro jest to, że widz nie jest tylko odbiorcą, jest także współtwórcą. Do tego chcemy ludzi zachęcać, bo tym jest właśnie aktywne uczestnictwo w kulturze. No i nie zapominajmy o dobrej atmosferze w Jazzmencie – miejscu, które staje się co raz ważniejszą sceną oddolnych inicjatyw i działań lokalnych – i nie tylko – artystów.
Komentarze