– To są standardy białoruskie, standardy z trzeciego świata, a nie standardy w demokracji. Zastraszono właściciela hotelu, mówiąc o zabójstwie, spaleniu obiektu. To nie zdarzyłoby się, gdyby nie media szczujące na polskich patriotów i gdyby nie ta władza. To metody lat 30. i III rzeszy, a nie demokratycznego państwa. Niszczone są demokracja i nasza wolność – mówił Robert Bąkiewicz przed szczecińskim hotelem Vulcan.

Przypomnijmy, spotkanie z liderem Ruchu Obrony Granic miało się odbyć w hotelu Vulcan, ale po medialnym zainteresowaniu i presji społecznej hotel odwołał rezerwację, argumentując swoją decyzję względami technicznymi i organizacyjnymi.

Robert Bąkiewicz spotkał się z mieszkańcami przed obiektem. Mówił, że zgromadzenie ma charakter „spontaniczny” i jest wyrazem sprzeciwu wobec „bezprawia”. Polityk przepraszał za „niekorzystne okoliczności”.

– Ja za dwa dni mam sprawę w Gorzowie Wielkopolskim, potem w Warszawie i Zamościu. Próbują nas zastraszyć. Odebrać nasz czas i naszą wolność – krzyczał do tłumu Bąkiewicz. Wtedy ktoś z tłumu krzyknął: „Banda jeb***”.

– Cieszę się, że przyszliście, że jest was wielu i mogę do was mówić. Mamy zagrożenie dla naszej ojczyzny – mówił Bąkiewicz.

Polityk nawiązał do sytuacji na granicy polsko-niemieckiej. – Proszę Państwa Tusk przez kilka miesięcy mówił, że jesteśmy przestępcami i bandytami, a potem wprowadził kontrole pod presją społecznego oburzenia. To jeden z największych sukcesów ostatnich lat. Społecznie udało się zrealizować presję na władzę. Po tej wypowiedzi, zgromadzeni zaczęli skandować: „Tu jest Polska”.

– Możecie nasyłać służby, szantażować właścicieli obiektów i robić „cuda”, byle tylko nas zdusić. Nic z tego. Ten ruch to lawina, która właśnie ruszyła. Idziemy po was – mówił dalej polityk.

Na miejscu obecny był także poseł Dariusz Matecki, którego tłum przywitał oklaskami I skandowaniem jego imienia.

Robert Bąkiewicz to lider Ruchu Obrony Granic, który zasłynął nielegalnymi kontrolami na przejściach polsko-niemieckich w lipcu ubiegłego roku. Jesienią 2023 roku startował z list Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu.