W czwartek trzeba było czekać nawet pół godziny, by zatankować
Kierowcy, których spotykamy w Lubieszynie, mówią nam, że ceny z dnia na dzień wzrosły z 5,75 zł za litr do 5,92 zł/l, a na dodatek to i tak najtaniej w okolicy. Dynamika cen będzie w najbliższym czasie bardzo zmienna. Nikt tak naprawdę nie potrafi przewidzieć, na ile konflikt na Bliskim Wschodzie będzie przekładać się na długoterminowe ceny paliwa.
Jak ten stan komentują klienci stacji w Lubieszynie?
– Chcemy się przygotować, bo w Niemczech ceny są i tak zawsze wyższe. Mamy z żoną dwa samochody, przyjechaliśmy, zatankowane do pełna i jest oszczędność nawet kilkudziesięciu euro. Nie wiem, czy jest jakieś niebezpieczeństwo, ale jeżeli się zaraz okaże, że paliwo będzie po 7 złotych za litr, to trochę zaoszczędzimy – mówi nam mieszkaniec miejscowości Rossow.
– Moje tankowanie tutaj nie ma nic wspólnego z żadnym pędem, bo zaraz nie będzie paliwa, bo w to nie wierzę. Trzeba tankować, dojeżdżam codziennie do Szczecina, a tu jest najtaniej. Zdziwiły mnie dzisiaj te kolejki – słyszymy od innej osoby.
Nasz rozmówca przekonuje, że po niemieckiej stronie na stacjach paliw panują pustki, a zatankowanie pełnego baku w Polsce może przynieść duże oszczędności
Matulewicz: „W tydzień cena hurtowa diesla wzrosła o złotówkę”
Konflikt na Bliskim Wschodzie trwa niemal od tygodnia, choć już wcześniej spekulowano, że atak na reżim w Iranie jest możliwy. Obecnie sytuacja jest najmocniej odczuwalna gospodarczo dla transportu, spedycji i logistyki.
– Przewoźnicy drogowi są jeszcze spokojni, ale spodziewamy się dalszych wzrostów cen w hurtach. W czwartek była kolejna podwyżka. W tydzień cena hurtowa diesla wzrosła o złotówkę. Takie koszty, dla wielu firm niespodziewane już teraz, są obciążeniem, które trzeba wpisać sobie w koszty lub podnosić ceny. Obserwujemy sytuację, bo zmiany są dynamiczne – komentuje dla portalu wSzczecinie.pl Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
Co się dzieje z ceną baryłki ropy naftowej? Jeszcze na początku roku, tego roku, to było po około sześćdziesięciu dolarów za baryłkę. Dziś już mamy osiemdziesiąt cztery i spodziewane sto, a nawet są prognozy, że będzie sto trzydzieści czy sto pięćdziesiąt. Mamy także wzrost wartości dolara w przeliczeniu na złotówki, więc sytuacja jest poważna i nie chcąc straszyć nikogo, ale nie można wykluczyć czarnego scenariusza, że cena 7 złotych za litr zostanie osiągnięta dość szybko i może być jeszcze więcej – mówi prof. Jarosław Korpysa, ekonomista z Uniwersytetu Szczecińskiego.
Poza transportem i logistyką najmocniej sytuację na Bliskim Wschodzie odczuwa turystyka. Odwoływane są loty do Omanu, Kataru czy Dubaju. Niezmiennie turyści latają np. do Tajlandii czy Egiptu.
Komentarze