Rdzewiejąca stępka pod budowę promu z czasów rządów PiS stała się symbolem nieudolności. Teraz w związku z nią Prokuratura Regionalna w Szczecinie kieruje akt oskarżenia przeciwko dwóm członkom zarządu Polskiej Żeglugi Bałtyckiej S. A.

Wśród osób, przeciwko którym skierowany jest akt oskarżenia, jest prezes PŻB. Chodzi o popełnianie przestępstwa polegającego na „wyrządzeniu spółce szkody majątkowej w wielkich rozmiarach”. Mowa o ponad 8 mln zł. 

Prokuratura zarzuca w akcie oskarżenia, że osoby, których dotyczy sprawa, nie zachowały ostrożności i podpisały ze Stocznią Remontową Gryfia S. A. kontrakt na zaprojektowanie, wybudowanie i dostawę promu – pomimo że stocznia nie była przygotowana do realizacji projektu. W uzasadnieniu czytamy, że było tak z uwagi na złą sytuację finansową i majątkową, a także organizacyjną stoczni. Ponadto chodziło o brak odpowiedniego zaplecza technicznego i kadry pracowników mających wystarczające doświadczenie w budowie promów ROPAX.

Sprawa dotyczy także podpisania aneksów do wspomnianego kontraktu.

Oskarżeni nie przyznali się popełnienia zarzucanego im czynu. Grozi im kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Sprawa stępki ma już prawie 10 lat

Historia stępki sięga 2017 roku. Na pochylni Wulkan zapowiedziano wtedy budowę promu pasażersko-samochodowego dla Polskiej Żeglugi Bałtyckiej. 

Statek miał powstać w Szczecińskim Parku Przemysłowym i być dowodem na odradzanie się polskiego przemysłu stoczniowego, o czym przekonywał między innymi ówczesny premier, Mateusz Morawiecki. 

Z ambitnych planów PiS nic nie wyszło, a stępka przez lata rdzewiała na nabrzeżu.