Pierwsza zostanie wyremontowana 60-letnia wiata z przystanku „Grabowa” przy ulicy Batalionów Chłopskich. Dziś jest czerwona, ale po remoncie wróci do swojego pierwotnego, beżowego koloru.
„Nie ma takiej drugiej”
– Wiata jest unikatowa i na stałe wpisała się w krajobraz Parku Leśnego Zdroje. Nie ma takiej drugiej o takim kształcie w całym Szczecinie. To wystarczające argumenty, by móc ją zachować – mówi Małgorzata Wleklak.
Radna miejska była jedną z pierwszych osób, które apelowały o wyremontowanie wiaty. Co ciekawe, historia zaczęła się od starań o… usunięcie starych, metalowych wiat.
– Zależało mi, aby z przestrzeni miejskiej stopniowo znikały takie relikty jak stare, czerwone, metalowe wiaty przystankowe, które wciąż można było spotkać na obrzeżach Szczecina, między innymi na osiedlach Załom–Kasztanowe czy Płonia. Większość z nich była już mocno zniszczona i nie spełniała współczesnych standardów. Mieszkańcy zwrócili jednak uwagę na tę jedną. I tak się zaczęło – opowiada.
Wiata jest już mocno zniszczona – miejscami widać duże ubytki, z których wystają pilśniowe płyty. W ramach remontu braki zostaną uzupełnione, a odświeżona konstrukcja zyska listwę oświetleniową.
– Chciałabym, aby niektóre ściany zostały udekorowane muralami przez lokalnych artystów. Pomysł spotkał się z przychylnym odbiorem zarówno ze strony ZDiTM, jak i zastępcy prezydenta Szczecina Łukasza Kadłubowskiego – dodaje Małgorzata Wleklak.
Przy niej wysiadali pracownicy Kombinatu Budownictwa Ogólnego nr 1
Do remontu szykowana jest również modernistyczna wiata, którą znajdziemy na drugim końcu Szczecina. Przy ulicy Polickiej stoi od połowy lat 70.
– Została zbudowana w czynie społecznym przez pracowników Huty Szczecin dla pracowników Kombinatu Budownictwa Ogólnego nr 1, którego fabryka stała w miejscu dzisiejszego Vendo Park – opowiada Paulina Romanowicz ze Stowarzyszenia Przyjaciół Stołczyna FORUM.
Szczecinianka jako jedna z pierwszych zwróciła uwagę na wiatę i zaczęła działać w kierunku jej zachowania.
– Obecnie może i nie jest estetyczna, ale to jedna z dwóch takich w mieście. I ma w sobie historię. Opowiada nie tylko o czynie społecznym, ale i o fabryce, hucie. Te miejsca dały pracę tysiącom ludzi – podkreśla.
Choć zniszczona i zaniedbana, stołczyńską wiatę wyróżnia witromozaika (okładzina z kolorowych, szklanych płytek), ściany pokryte otoczakami i metaloplastyka. Każdy z tych elementów był dobrze znaną i chętnie stosowaną dekoracją w PRL-u.
– Witromozaika zostanie wymieniona na nową. Ma być w tym samym stylu, ceramiczna. Metaloplastyka zostanie uzupełniona. Tutaj na przykład powróci słońce – nasza rozmówczyni wskazuje na pustą przestrzeń z przodu wiaty.
Zachowana zostanie również litera B (wielu myli ją z liczbą 3) od „budowlanych”. Dodatkowo wiata zostanie dostosowana dla osób z niepełnosprawnościami.
– Wiem, że jej remont wzbudza pewne kontrowersje. Czuć i widać, że przebywają tutaj różne osoby, którym niekoniecznie zależy na jej wyglądzie. Ale decyzje o jej zachowaniu jest słuszna. Nie znajdziemy drugiej takiej w mieście – podkreśla Paulina Romanowicz.
Pokazują specyficzne podejście w PRL–u
Temat zachowania i wyremontowania modernistycznych wiat był konsultowany z miejskim konserwatorem zabytków Michałem Dębowskim.
– Udzieliłem poparcia dla tej idei, uznając że są to ciekawe elementy budujące lokalną tożsamość kulturową oraz świadczące o specyficznym podejściu do tego typu infrastruktury drogowej w okresie PRL-u. Warto je utrwalić w tkance miasta – komentuje.
Wiaty nie znajdują się pod ochroną konserwatorską – nie ma ich ani na liście gminnej ewidencji zabytków, ani w rejestrze zabytków.
– Nie zmienia to faktu, że miasto może i powinno zadbać o ich utrzymanie i właściwe wyremontowanie – zaznacza Michał Dębowski.
Komentarze