Miasto Szczecin lada moment ma ogłosić konkurs w ramach Programu Wsparcia Sportu Profesjonalnego. To w nim Pogoń Szczecin, co roku, dostaje około 6-7 milionów publicznych złotych. Pieniądze nie należą się jednak dłużnikom. Klub nie zapłacił w tym roku za żaden miesiąc podatku od nieruchomości. Co więcej, zalega także za czynsz Stadionu Miejskiego. – Wezwania do zapłaty wysyłane są co miesiąc, ale pozostają bez odpowiedzi - tłumaczy naszej redakcji Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta.

To długi, które powstały za prezesury Alexa Haditaghiego. Rok temu, żeby Pogoń Szczecin mogła otrzymać miejską dotację, Miasto Szczecin zgodziło się rozłożyć zobowiązania Portowców na raty. Wówczas chodziło o zaległości rządów Jarosława Mroczka w kwocie 600 tysięcy złotych. W tym roku sytuacja się powtarza. Chodzi jednak o większe kwoty i zaległości które powstały w ciągu ostatnich miesięcy. Ogłoszenie konkursu na wsparcie klubów sportowych - nie tylko Pogoni - opóźnia się. O szczegóły zapytaliśmy Dariusza Sadowskiego.

– Na dzień 21 lipca tego roku Pogoń Szczecin zalega łącznie za dzierżawę stadionu 733 000 złotych (z tego 181 709 złotych jest objęte ugodą realizowaną na bieżąco zgodnie z przyjętym harmonogramem). Ponadto klub nie zapłacił w tym roku za żaden miesiąc podatku od nieruchomości. Z uwagi na tajemnicę skarbową nie możemy jednak podać dokładnej kwoty zaległości z tego tytułu. Wezwania do zapłaty wysyłane są co miesiąc, ale pozostają bez odpowiedzi. Konkurs na wsparcie sportu profesjonalnego opóźnia się z powodu zmian budżetowych. Na dniach powinien być ogłoszony. Środki w ramach tego konkursu mogą być przekazane wyłącznie podmiotom, które nie mają żadnych długów wobec Miasta - przestrzega Sadowski.

Spłacili prawie 100 milionów złotych

W niedawnym wywiadzie dla tygodnika Piłka Nożna dyrektor zarządzający Pogoni Szczecin Tan Kesler podkreślał, że nowy zarząd klubu spłacił już 90 milionów złotych różnego rodzaju długów.

– Pragnę przypomnieć, że do tej pory spłaciliśmy ponad 90 milionów złotych różnego rodzaju zobowiązań, które ciążyły na klubie. Wiem, że często o tym mówię, ale gdyby te długi nie zostały spłacone, Pogoń musiałaby najprawdopodobniej ogłosić upadłość. To był ostatni dzwonek - klub znajdował się nad przepaścią. Przede wszystkim dzięki Alexowi udało się tę sytuację unormować. W przeciwieństwie do wielu innych klubów otrzymaliśmy licencję na najbliższy sezon bez nadzoru finansowego - powiedział w wywiadzie Kesler.

To swego rodzaju zmiana, jeżeli chodzi o narrację w kwestii spłaconej kwoty zadłużenia. Do tej pory przedstawiciele klubu podawali, że zobowiązania Pogoni Szczecin wynosiły między 60, a 70 milionów złotych. Warto dodać, że Alex Haditaghi przejął Pogoń Szczecin w głównej mierze za uregulowanie zobowiązań spółki.

Spółka była w tragicznej sytuacji

O “poważnie złej” kondycji finansowej Pogoni Szczecin pisaliśmy podczas tarapatów finansowych projektu Jarosława Mroczka. Wówczas, kondycję firmy, oceniała ekonomistka z Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie.

– Corocznie skumulowane straty przewyższały sumę kapitałów zapasowego i rezerwowego oraz jedną trzecią kapitału zakładowego. Zgodnie z art. 397 Kodeksu Spółek Handlowych obligowało to zarząd do niezwłocznego zwołania walnego zgromadzenia akcjonariuszy celem powzięcia uchwały dotyczącej dalszego istnienia spółki. Jej zarząd corocznie podejmował taką uchwałę o możliwości kontynuowania działalności w najbliższych dwunastu miesiącach, wskazując na plany zbilansowania możliwych do uzyskania wpływów gotówkowych z bieżącymi wydatkami na pokrycie kosztów prowadzonej działalności, co jak wiemy, nie zostało zrealizowane – tłumaczyła wówczas doktor Marzena Rydzewska.

Przekazaliśmy Pogoni Szczecin, drogą mailową, pytania o spłaty zadłużenia wobec Miasta Szczecin oraz o brak odpowiedzi na próby kontaktu ze strony urzędników. Do tej pory nie otrzymaliśmy jeszcze żadnego stanowiska piłkarskiego klubu.