Kilkaset osób na scenie Teatru Letniego, barokowe pieśni w Ogrodach Śródmieście, muzyczne historie dawnych Kresów, pierwszy szczeciński koncert twórczości Otto Manassego, wypełniona po brzegi katedra i muzyka dawnych synagog w ewangelickim kościele. Między 23 a 30 sierpnia Szczecin po raz kolejny stał się miejscem spotkania z muzyką, która z różnych powodów zniknęła z głównego nurtu. Za nami główna część 9. Festiwalu Muzyki Przywracanej.

Tegoroczny festiwal rozpoczął się 23 sierpnia w Teatrze Letnim im. Heleny Majdaniec. Już pierwszy wieczór pokazał, że muzykę przywracaną można prezentować inaczej niż podczas tradycyjnego koncertu. Publiczność nie zajęła miejsc na widowni – razem z artystami znalazła się na wielkiej scenie amfiteatru. Przestrzeń wypełniło niemal sto kostek słomy, a zespół WOWAKIN wystąpił w poszerzonym składzie: z Niną Kodorską, Kazimierzem Nitkiewiczem i Martą Maślanką. Zabrzmiały utwory znane milionom widzów serialu „1670", ale przede wszystkim melodie, pieśni i tańce odnajdywane przez muzyków w archiwach, dawnych nagraniach i podczas spotkań z ludźmi, którzy wciąż pamiętają lokalne tradycje. 

Trzy dni później festiwal przeniósł się do zupełnie innej przestrzeni. W Ogrodach Śródmieście Ensemble del Passato – Anna Budzyńska, Maciej Kończak i Henryk Kasperczak – zaprezentował „Jazz sprzed 400 lat", pokazując muzykę wczesnego baroku jako świat pełen improwizacji, emocji i nie zawsze poważnych historii.

Anna Budzyńska opowiadała o miłości, winie, dawnych tekstach i realiach pracy muzyków przed czterema stuleciami, a artyści pokazywali, jak wiele swobody kryło się w pozornie skromnych zapisach nutowych. Szczególne okazało się jednak samo miejsce koncertu. Część gości przyszła specjalnie na festiwal, inni trafiali na koncert przypadkiem – w drodze na spotkanie, drinka czy wieczór ze znajomymi. Niektórzy zatrzymywali się na kilka lub kilkanaście minut, ale wielu pozostawało już do ostatniego utworu. Dla części z nich było to pierwsze spotkanie z muzyką barokową. I być może właśnie tak powinno tętnić kulturą miasto: wychodzi się w ciepły sierpniowy wieczór do popularnego miejsca spotkań i nagle, między światłami, rozmowami i ogrodowymi leżakami, trafia się na muzykę sprzed czterystu lat.

Muzyka jako opowieść

W czwartek festiwal przeniósł się do Zamku Książąt Pomorskich. Stanisław Łopuszyński, klawesynista, podróżnik i organizator misji humanitarnych do Ukrainy, poprowadził publiczność przez muzyczny świat dawnego Lwowa i Kresów. Koncert „Lwów On the Move" był równie mocno recitalem, co opowieścią o ludziach, podróżach i skomplikowanej historii Europy Środkowo-Wschodniej.

Zabrzmiały utwory kompozytorów związanych ze Lwowem i terenami dawnej Rzeczypospolitej, a wśród muzycznych ciekawostek znalazł się także polonez Tadeusza Kościuszki. Publiczność mogła poznać również historię słynnego „Pożegnania Ojczyzny" – utworu tradycyjnie przypisywanego Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu, którego autorstwo okazuje się znacznie bardziej zagadkowe, niż mogłoby się wydawać. 

Muzyka stała się punktem wyjścia do rozmowy o podróżach Łopuszyńskiego, jego działalności na Ukrainie i o tym, jak ślady dawnej wspólnej kultury przetrwały mimo zmieniających się granic i tragicznych doświadczeń XX i XXI wieku.

Dzień później, również w Zamku Książąt Pomorskich, wydarzyło się coś szczególnie ważnego dla szczecińskiej historii muzycznej. Po raz pierwszy w rodzinnym mieście Otto Manassego zabrzmiały jego odnalezione utwory kameralne.

Manasse urodził się w Szczecinie w 1861 roku. Jego muzyka przetrwała przede wszystkim w rękopisach odnalezionych po latach w Monachium. Podczas festiwalowego koncertu wykonali ją Anja-Maria Luidl, Tomasz Szczęsny i Michaela Pühn. Publiczność usłyszała m.in. suitę na wiolonczelę i fortepian oraz cykl pieśni, których teksty zostały podczas koncertu przedstawione również w polskich tłumaczeniach. Dla Tomasza Szczęsnego możliwość zagrania tej muzyki była spotkaniem z nieznanym dotąd elementem dziedzictwa rodzinnego miasta. Jeszcze bardziej osobisty wymiar miał wieczór dla Anji-Marii Luidl. Od czasu odnalezienia rękopisów w rodzinnych zbiorach w 2014 roku artystka angażuje się w przywracanie twórczości Manassego, ale dopiero teraz mogła wykonać ją w Szczecinie – mieście, w którym kompozytor przyszedł na świat.

Gościem festiwalu był również Michael Grill, monachijski muzykolog i dyrektor muzyki kościelnej, od lat również zaangażowany w badania i popularyzację twórczości Manassego. To właśnie dzięki jego pracy i kontaktom możliwe było sprowadzenie do Szczecina artystów związanych z ponownym odkryciem muzyki kompozytora.

Kobiety wracają do kanonu

Sobotni koncert Gail Archer zgromadził w szczecińskiej archikatedrze ponad 600 osób. Amerykańska organistka przyjechała z programem „Kobiety w cieniu kanonu", poświęconym kompozytorkom XX i XXI wieku, których muzyka – mimo wysokiej wartości artystycznej – przez dziesięciolecia pozostawała poza głównym repertuarem organowym.

Był to jeden z najbardziej wymagających programów tegorocznej edycji, ale reakcja publiczności pokazała, że przywracanie muzyki nie musi oznaczać wyłącznie odnajdywania nieznanych rękopisów. Czasami przywrócenia wymaga także twórczość, która istnieje, została wydana i może być wykonywana, lecz z różnych powodów nigdy nie zajęła należnego jej miejsca w kanonie. W tym przypadku równie ważne jak konkretne kompozycje stało się więc samo przesłanie wieczoru – przypomnienie o kobietach, które komponowały, publikowały i odnosiły sukcesy, a mimo to w kolejnych dekadach niemal zniknęły z programów koncertowych.

Weekendowa część festiwalu przyciągnęła również do Szczecina dziennikarzy ogólnopolskich mediów branżowych. To ważny sygnał dla wydarzenia, które w nowej formule chce nie tylko prezentować kolejne odkrycia, lecz także budować w Szczecinie miejsce ogólnopolskiej dyskusji o zapomnianym i pomijanym dziedzictwie muzycznym.

Wszystkie głosy synagogi

Główną część festiwalu zakończył niedzielny koncert „Wszystkie głosy synagogi" w kościele ewangelicko-augsburskim Świętej Trójcy. Był to zarazem powrót do tradycji, z której wyrósł Festiwal Muzyki Przywracanej – przez osiem poprzednich edycji wydarzenie funkcjonowało jako Dni Muzyki Żydowskiej. Publiczność powitał proboszcz parafii, ks. Sławomir Sikora. Przypomniał o stojącym przed kościołem pomniku tolerancji i podkreślił otwartość miejsca na muzykę niosącą dobro, piękno i prawdę. Już po raz czwarty świątynia stała się przestrzenią festiwalowego spotkania z muzyką synagogalną.

Aleksandra Szerocka-Bokwa, Matylda Sielska, Stanisław Zyskowski i Adam Radnicki, przy fisharmonii Jakuba Stefka, wykonali utwory kantorów i kompozytorów związanych z synagogami dawnej Rzeczypospolitej. Szczególnie ciepło publiczność przyjęła kompozycje Eliezera Goldberga, XIX-wiecznego kantora związanego z Krakowem. Nie mogło zabraknąć także Psalmu 121 Louisa Lewandowskiego – dzieła napisanego na uroczystość otwarcia szczecińskiej Nowej Synagogi w 1875 roku. Od pięciu lat utwór ten powraca podczas kolejnych edycji festiwalu, wykonywany przez zapraszane chóry i zespoły. Stał się już jednym z muzycznych znaków rozpoznawczych wydarzenia.

Integralną częścią koncertu były wizualizacje przygotowane przez Andrzeja Wochnika i Zuzannę Marczak. Początkowo, wciąż przy dziennym świetle wpadającym do kościoła, jedynie subtelnie towarzyszyły muzyce. Z każdą kolejną minutą i zapadającym za oknami zmrokiem stawały się jednak coraz intensywniejsze. Pod koniec wieczoru muzyka, światło i architektura świątyni stworzyły wspólną przestrzeń, nadając zakończeniu koncertu niemal nierzeczywistą atmosferę.

Wszystkie koncerty głównego tygodnia otwierał lub prowadził dr Jakub Stefek, dyrektor Festiwalu Muzyki Przywracanej. Tegoroczna edycja ponownie zgromadziła zarówno publiczność, która towarzyszy wydarzeniu od lat, jak i osoby spotykające się z prezentowanym repertuarem po raz pierwszy.

Festiwal jeszcze trwa

Choć zakończył się intensywny szczeciński tydzień, dziewiąta edycja Festiwalu Muzyki Przywracanej ma jeszcze dwa koncerty towarzyszące.

13 września o godz. 18.00 w Młynie nad Wodą w Maszewie zabrzmi francuska muzyka barokowa podczas koncertu „Versailles w Maszewie. Muzyka królów i mistrzów". Z kolei 24 września o godz. 19.00 w Willi Lentza w Szczecinie wystąpi berliński Diplomatisches Streichquartett w programie „Między tradycją a pamięcią".

Równocześnie trwają już prace nad jubileuszową, dziesiątą edycją festiwalu. Jednym z jej najważniejszych punktów będzie zupełnie nowy program przygotowywany specjalnie na jubileusz. Jego podstawą staną się XVII- i XVIII-wieczne druki okolicznościowe związane z Pomorzem, obecnie opracowywane w ramach wspólnego projektu badawczego Centrum Muzyki Przywracanej i Książnicy Pomorskiej im. Stanisława Staszica w Szczecinie. Za rok część tej muzyki po raz pierwszy od stuleci ma ponownie zabrzmieć.