„W obecnej formie nie tylko nie pełni już swojej pierwotnej funkcji, ale wręcz szpeci” – pisze radny Przemysław Słowik o fontannie „Kotwica” na Placu Tobruckim. „Szacunkowy koszt jej remontu i ponownego uruchomienia to około 6 mln zł” – odpowiada Michał Przepiera, zastępca prezydenta Szczecina. Takich pieniędzy w budżecie nie ma.

Kotwica wieńczy postument, na którym kiedyś stała słynna Sedina. Wykonana przez Ludwiga Manzla rzeźba została zdemontowana w czasie drugiej wojny światowej i najprawdopodobniej przetopiona na cele militarne.

Pozostał historyczny mechanizm. Do 2013 roku fontanna jeszcze działała, ale była w coraz gorszym stanie i wojewódzki konserwator zabytków nakazał odłączenie wody.

„W celu uniknięcia zagrożenia polegającego na możliwości uszkodzenia lub zniszczenia zabytku” – tłumaczy prezydent Przepiera.

Radny Słowik (klub Koalicji Obywatelskiej) wystosował interpelację, w której pytał o możliwość ponownego uruchomienia fontanny.

„Zadbana i sprawna fontanna w tym miejscu mogłaby pełnić istotną rolę w kształtowaniu pozytywnego wizerunku Szczecina. Fontanny w przestrzeni miejskiej pełnią nie tylko funkcje estetyczne – są również miejscami odpoczynku, poprawiają mikroklimat w okresach upałów, a ich obecność podkreśla rangę i znaczenie danej lokalizacji. W przypadku Placu Tobruckiego mamy do czynienia z przestrzenią o dużym potencjale reprezentacyjnym, który obecnie pozostaje niewykorzystany” – przekonywał.

Okazuje się jednak, że kwestie finansowe są w najbliższych latach nie do przeskoczenia. „W Wieloletnim Programie Rozwoju Szczecina na lata 2025-29 nie zapisano środków na realizację powyższego zadania” – informuje prezydent Przepiera.

Co jakiś czas wraca również pomysł odtworzenia rzeźby Sediny. Prowadzona była nawet społeczna zbiórka pieniędzy, ale nie przyniosła rezultatu.