Wielkoformatowe pojedyncze obrazy, kameralne serie, nawiązujące do tematów globalnych, ale i surrealizujące. Ponad 400 artystów z Polski i zagranicy zgłosiło 1150 prac do Festiwalu Polskiego Malarstwa Współczesnego. „Wystawa będzie bardzo różnorodna”, obiecuje jury.

Powrót po dekadzie

Swoją pierwszą edycję miał w 1962 roku, co czyni go najstarszym przeglądem współczesnego malarstwa w Polsce. Po dziesięciu latach przerwy Związek Polskich Artystów Plastyków Okręg Szczeciński postanowił przywrócić Festiwal Polskiego Malarstwa Współczesnego na kulturalną mapę Szczecina.

– Ten festiwal to ważny punkt na mapie Polski, zawsze był najważniejszym miejscem prezentacji malarstwa współczesnego – przyznaje prof. dr hab. Anna Bochenek, członkini jury. – To, że po 10 latach został wznowiony to niezwykła determinacja, siła i mam nadzieję, że wzrastający poziom. Liczba nadesłanych prac świadczy o dużym zainteresowaniu i o tym, że artyści mają wiele do powiedzenia.

– Możemy mówić o sukcesie. Mam nadzieję, że to zapoczątkuje kolejne edycje, które będą na stałe wpisane w dofinansowanie – dodaje Małgorzata Buca, Prezes Szczecińskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, kurator generalna festiwalu.

„Różnorodność jest potęgą i siłą”

Jak przekazano podczas konferencji prasowej, na festiwal zgłoszono 1150 prac 416 artystów. 

– Z tej ogromnej puli do finału, czyli do wystawy, zakwalifikowano prace 123 artystów. Są to dyptyki, tryptyki, pojedyncze obrazy, poliptyki. Wystawa będzie bardzo różnorodna. Od wielkoformatowych obrazów po kameralne, skromne wypowiedzi artystyczne. Ekspresyjne, pełne koloru, wartości czysto malarskich, ale też te z pogranicza rysunku, grafiki – wymienia Bochenek. – Różnorodność jest potęgą i siłą, dlatego warto przyjechać na festiwal i to zobaczyć. Polskie malarstwo współczesne jest po części tradycyjne, bazujące na portrecie, tematach antycznych czy opowiadaniu przez własny pryzmat świata, ale bywają tematy symboliczne, surrealizujące.

Jak podkreśla, dla siedmioosobowego jury najważniejsze było dbanie o wysoki poziom. W skład komisji wchodzą osoby z różnych środowisk, to i preferencje były różne. Przyjęto jednak demokratyczną formę, że obraz ma być wybrany co najmniej dwa razy.

– Było dużo powtórzeń – zaznacza Bochenek.

– Prace nadsyłali polscy artyści mieszkający także za granicą, m.in. w Australii, Francji, Niemczech czy Hongkongu – dodaje Buca. – Mimo sztucznej inteligencji, artyści sięgają po warsztat tradycyjny, używają tradycyjnych mediów i na płótnie przekazują swoje emocje. 

Tam, gdzie wszystko się zaczęło

Wystawa finałowych prac tradycyjnie zagości na Zamku Książąt Pomorskich.

– W 2026 roku 26. edycja festiwalu wraca do Zamku. Bardzo się z tego cieszymy, bo to tu się wszystko zaczęło – mówi Wioleta Słoka, Dyrektor Zamku Książąt Pomorskich. 

Kolejne posiedzenie jury odbędzie się w dniach 21–23 września 2026 roku. Wówczas wyłonieni zostaną laureaci nagród oraz zostanie ustalony ostateczny kształt wystawy pokonkursowej.

– 24 września odbędzie się uroczysta gala w Sali Bogusława X, na której zostaną ogłoszone wyniki – zapowiada Słoka. Będzie ona połączona z wernisażem. Wystawę zaplanowano do 27 grudnia.

Więcej szczegółowych informacji na: https://fpmw.szczecin.pl/.

Portal wSzczecinie.pl jest patronem medialnym wydarzenia.