„Makabra. Którędy dzieci będą teraz chodziły do szkoły?”. „To jakaś kpina. Poradzę sobie, będę codziennie przeskakiwał górą, ale z wózkiem już nie przejdę”. Tak mieszkańcy Osiedla Arkońskiego i Warszewa komentują decyzję o postawieniu muru, który zagrodził popularny skrót między ul. Wiosny Ludów a ul. Duńską.

– Mieszkańcy stali się zakładnikami mojego sporu z miastem, za co bardzo przepraszam – przyznaje Grzegorz Kuderski, który na swojej działce wybudował mur, kompletnie blokując wąskie przejście między garażowiskiem na końcu ul. Wiosny Ludów a spokojną ul. Wieczorowskiego.

– Liczę na gest dobrej woli i zdemontowanie części muru. Tak, aby mieszkańcy nie byli kartą przetargową negocjacji. Bo na to nie zasługują – komentuje radny Andrzej Radziwinowicz, przewodniczący Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa.

„Komentują, że to głupota, bo przecież nie ma innej drogi”

Mur przeciął najkrótszą drogę między dwoma dużymi osiedlami mieszkaniowymi. Choć opisywany fragment był wąskim, nierównym i zarośniętym przejściem, to był bardzo często wybierany przez pieszych. Czy to w drodze do sklepów przy ul. Duńskiej, szkoły przy ul. Złotowskiej, pętli autobusowej przy ul. Wiosny Ludów, czy Parku Chopina.

Alternatywą jest ponad dwukrotnie dłuższy spacer dookoła, przez ulice Duńską i Wszystkich Świętych. Dlatego wśród okolicznych mieszkańców zawrzało.

– Wszyscy klienci o tym mówią – słyszymy w osiedlowym sklepie na Wiosny Ludów. – Komentują, że to głupota, bo przecież nie ma innej drogi. Dzisiaj jeden pan opowiadał, że musiał przyjechać naokoło autobusami, a wcześniej codziennie chodził skrótem.

– Makabra. Którędy dzieci będą teraz chodziły do szkoły? – pyta starsza pani. – To jest prywatna działka? To niech ją właściciel najpierw posprząta, bo jest tam straszny syf.

Mur nie jest wysoki, dlatego młodsi i sprawniejsi po prostu przeskakują górą. Pan Kacper pokonał nową przeszkodę wraz ze swoim psem.

– Nie będę chodził dookoła. Przecież to jakaś kpina. Codziennie rano chodzę tędy do pracy i codziennie będę przeskakiwał nad murem. Poradzę sobie, ale z wózkiem już nie przejdę, a w Parku Chopina jest przecież fajny plac zabaw dla dzieci – mówi.

Miał być wygodny chodnik, ale nie wiadomo, kto ma go zbudować

Czego dotyczy spór? Właściciel, a mówiąc precyzyjnie użytkownik wieczysty działki, chciałby otrzymać zgodę na realizację inwestycji mieszkaniowej. W zamian zadeklarował przekazanie gminie fragmentu nieruchomości z przejściem, by zbudowała tam chodnik.

Magistrat w ostatniej fazie negocjacji zaznaczył jednak, że zgoda na zabudowę mieszkaniową oznaczałaby wzrost wartości działki. Dla wyrównania bilansu zaproponowano, aby to jej użytkownik wieczysty na swój koszt zbudował chodnik i przekazał go miastu.

Pan Grzegorz nie zgadza się z taką argumentacją. W studium zagospodarowania przestrzennego wpisano już w tym miejscu zabudowę wielorodzinną, więc jego zdaniem miejscowy plan powinien zostać po prostu dostosowany do studium. Przypomina, że bardzo często właściciele działek zyskują na zapisach nowych planów przestrzennych i miasto nie każe im budować w zamian chodników. A koszt takiej infrastruktury na swojej działce wycenił na 600 tys. zł.

Ostatecznie, w nowym miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego po prostu pominięto większość spornej działki. Objęto nim tylko ten skrawek z przejściem. Oznaczony został jako miejsce inwestycji celu publicznego (chodnik) i może być za odszkodowaniem wywłaszczony, czyli przejęty przez miasto.

W odpowiedzi właściciel zagroził zagrodzeniem przejścia. W piątek spełnił swoją zapowiedź. – Czekałem kilka dodatkowych dni na propozycje spotkania ze strony miasta. Niestety byłem naiwny – mówi.

„Liczę na wyciszenie emocji i proponuję powrót do stołu negocjacji”

Właściciel działki zaskarżył miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego do wojewody. Ale nadal deklaruje gotowość do rozmów z miastem celem znalezienia kompromisu.

– Z powodu budowy muru temat stal się bardzo medialny i myślę że spowoduje to chęć spotkania ze strony miasta – przyznaje Grzegorz Kuderski.

– Na Komisji ds. Budownictwa i Mieszkalnictwa padła wyraźna deklaracja wiceprezydent Anny Szotkowskiej, że gmina jest otwarta na kontynuowanie negocjacji. Stąd niezrozumiały jest dla mnie argument siły w postaci postawienia muru zamiast kontynuowania rozmów – mówi radny Andrzej Radziwinowicz. – Jeśli wojewoda nie zakwestionuje zapisów planu wtedy podejmiemy decyzję. Przymusowy wykup jest jedną z rozważanych opcji. Jednak liczę na wyciszenie emocji i proponuję właścicielowi powrót do stołu negocjacji.

Dlaczego w ogóle sprzedano tę działkę razem z przejściem?

Obecnie podstawową funkcją działki na końcu ul. Wiosny Ludów są sport i rekreacja z usługami towarzyszącymi. Okazuje się, że taka inwestycja też jest brana pod uwagę przez właściciela.

– Jeżeli w najbliższym czasie nie dojdzie do porozumienia z miastem i wypracowania jasnego stanowiska, działka zostanie w całości ogrodzona i stanie się placem budowy, więc i tak mieszkańcy nie będą mogli z niej korzystać – mówi Grzegorz Kuderski.

– Dlaczego w ogóle sprzedano tę działkę razem z przejściem? – pytają mieszkańcy Arkońskiego i Warszewa.