Radni miejscy chcą, żeby rozrastająca się enklawa dzikiej zieleni wokół Alt Buchholz została objęta ochroną uniemożliwiającą zabudowę. Miasto przyznaje rację, ale obawia się roszczeń i odszkodowań ze strony właścicieli nieruchomości. „Wprowadzenie ochrony bez wypracowania kompromisu naraża gminę nie tylko na uchylenie uchwały” – informuje zastępca prezydenta Łukasz Kadłubowski.

Część dawnego folwarku Alt Buchholz jest już chroniona jako fragment użytku ekologicznego „Dolina strumienia Grzęziniec”, ale przez lata teren zielony znacząco się rozrósł. Stąd pomysł radnych, aby go chronić. Interpelacje w tej sprawie wystosowali Ewa Jasińska, Dariusz Smoliński i Wojciech Kępka.

„Wartości przyrodnicze wskazanego obszaru zostały zidentyfikowane i formalnie potwierdzone już w ubiegłym roku” – czytamy w odpowiedzi zastępcy prezydenta miasta Łukasza Kadłubowskiego.

Zgodnie z opinią Wydziału Ochrony Środowiska, część działek, w tym tej należącej do Uniwersytetu Szczecińskiego, otoczona jest siedliskiem chronionym (grądem subatlantyckim), którego zasięg pokrywa się z granicami „Doliny strumienia Grzęziniec”.

Natomiast na części działek należących do Skarbu Państwa (którymi zarządza Krajowy Zasób Nieruchomości) znajdują się mokradła i stawy śródpolne, a w ich obrębie stwierdzono chronione gatunki zwierząt – kumaki nizinne, żaby trawne, łabędzie nieme, w tym stanowisko lęgowe tego gatunku.

Nie ma zgody pozostałych właścicieli na objęcie ochroną

Miejski Wydział Ochrony Środowiska uważa, że tereny przy dawnym folwarku powinny zostać objęte ochroną w postaci zespołu przyrodniczo-krajobrazowego. Co więcej, „wyraża pełną gotowość do formalnego zabezpieczenia tego obszaru”. Z dwoma „ale”. Po pierwsze – miasto jest właścicielem tylko jednej działki oraz niewielkich działek drogowych.

„Dotychczasowa korespondencja wskazuje na jednoznaczny brak zgody właścicieli pozostałych działek, tj. Uniwersytetu Szczecińskiego oraz Krajowego Zasobu Nieruchomości, na objęcie tych obszarów formą ochrony przyrody” – informuje Łukasz Kadłubowski.

I choć projekt wniosku może być uzgodniony tylko z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska, a zgody właścicieli nieruchomości nie są potrzebne, miasto obawia się roszczeń ze strony uczelni i Skarbu Państwa.

„W sytuacji, gdy utworzenie formy ochrony przyrody głęboko ingeruje w prawo własności, przedmiotową uchwałę mają prawo skarżyć do sądu administracyjnego wszyscy właściciele nieruchomości objętych tą uchwałą. Wprowadzenie ochrony bez wypracowania kompromisu naraża Gminę Miasto Szczecin nie tylko na uchylenie uchwały przez Wojewódzki Sąd Administracyjny, ale także na roszczenia odszkodowawcze z tytułu spadku wartości nieruchomości i ograniczenia sposobu ich użytkowania” – informuje Łukasz Kadłubowski.

„Potrzebne są twarde, niepodważalne argumenty”

Przypomnijmy, że w powstrzymanie zabudowania okolic Alt Buchholz zaangażowani są mieszkańcy, Stowarzyszenie „Wspólnie dla Szczecina” oraz inicjatywa „Uratujmy Alt Buchholz”. W ostatnim czasie zebrali ponad tysiąc podpisów pod petycją oraz domagają się zmiany zapisów w planie „Warszewo-Wkrzańska” – aby zamiast zabudowy mieszkaniowej, wpisać zieleń naturalną.

Tematem zajmowała się także ostatnio komisja rewizyjna Rady Miasta Szczecin. Jak podkreśla jej przewodniczący, radny Marek Duklanowski, do bronienia terenu potrzebne są „twarde, niepodważalne argumenty”.

– A to, co do zasady oznacza ostatecznie jedno: musimy mieć solidną, szczegółową inwentaryzację przyrodniczą. Żeby prowadzić skuteczny dialog z dwiema instytucjami, potrzebujemy solidnego zaplecza merytorycznego, czyli właśnie konkretnej inwentaryzacji przyrodniczej – podkreśla.

Na razie działka bez zainteresowania

Przypomnijmy, że w 2000 roku Uniwersytet Szczeciński dostał ponad 10-hektarową działkę w darowiźnie od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa na „realizację celów statutowych”.

W 2024 roku Uniwersytet Szczeciński po raz pierwszy próbował sprzedać nieruchomość na Wzgórzach Warszewskich za co najmniej 61 mln zł, ale wycofał się z rozstrzygania postępowania po protestach społecznych.

Druga próba miała miejsce w lipcu. Cenę wywoławczą ustalono na poziomie 46 mln zł, ale nie zgłosił się żaden zainteresowany. Zgodnie z zapisami miejscowego planu „Warszewo – Wkrzańska”, zwycięzca przetargu mógłby tam postawić domy jednorodzinne (na 70 tys. m kw.) i wielorodzinne (na 6 tys. m kw.).

Mieszkańcy dociekali, jak to się stało, że na zielonych terenach przy Alt Buchholz zezwolono na zabudowę mieszkaniową. Okazuje się, że po raz pierwszy pomysł pojawił się w planie z 1977 roku, gdy były to jeszcze pola. Wówczas praktycznie każdą wolną przestrzeń przeznaczano docelowo pod mieszkaniówkę, ponieważ uważano, że liczba Szczecinian będzie cały czas rosnąć.

Wysłaliśmy pytania do Uniwersytetu Szczecińskiego i Krajowego Zasobu Nieruchomości o to, dlaczego nie zgadzają się na objęcie ochroną ich nieruchomości. Do tematu powrócimy.