Zażarta dyskusja, która pokazała, że temat hałasu w mieście nie jest młodzieży obojętny
W debacie oksfordzkiej pt. „Czy można ograniczyć hałas w mieście, nie ograniczając życia społecznego” udział wzięli uczniowie I prywatnego liceum Leonarda Piwoniego oraz XIV Liceum Ogólnokształcącego.
– Ograniczenie hałasu nie oznacza zamykania kawiarni, odwoływania koncertów, a sprowadza się do szukania rozwiązań, które pozwolą pogodzić aktywność mieszkańców z ich prawem do spokoju – rozpoczęła strona propozycji.
– Walka z hałasem nie jest walką z liczbami, a jest walką z ludźmi – z dziećmi na boisku i znajomymi w kawiarni – przedstawiała strona opozycji.
Widać było, że młodzież spędziła sporo czasu nad przygotowaniem się do dyskusji. Nie brakowało przykładów ze świata, przytaczania danych, odniesień do badań naukowych. Mówiono o tym, że głównym źródłem hałasu jest transport, dlatego modernizacje torowisk i wybieranie samochodów elektrycznych to działania, które mogą ten hałas ograniczyć. Z drugiej strony przywoływano przypadki ingerencji w działalność klubów z wieloletnią tradycją, co było jednoznaczne z niszczeniem kultowych miejsc.
– Hałasu nie da się usunąć całkowicie, ale ograniczenie może wpłynąć na polepszenie naszego zdrowia – zaznaczała strona propozycji. – Niektóre zmiany, które zachodzą, przyniosą efekty dopiero za jakiś czas.
– Mając zabytkowe miasto, trudno zmienić jego infrastrukturę – kontrargumentowano.
Letnie serce Szczecina na tapecie
Sporo argumentów w dyskusji dotyczyło szczecińskich Ogrodów Śródmieście. Miejsce licznie odwiedzane przez Szczecinian mierzy się ze skargami okolicznych mieszkańców na generowany przez nie hałas.
Stąd nie dziwi, że po debacie panel dyskusyjny z publicznością otworzył Przemysław Kazaniecki, współwłaściciel Ogrodów Śródmieście. Przyznał, że w większości zgadza się z argumentami dwóch stron.
– Świat się rozwija, 10 lat temu ludzie na hałas nie reagowali z taką wrażliwością. Wiadomo, że jakość życia przeciętnego mieszkańca powinna być coraz większa. Jednak obecność Ogrodów to nie jedyne źródła hałasu w mieście, mimo to staramy się znaleźć sposoby, żeby dostosować się do sytuacji – mówił Kazaniecki.
Pytań i spostrzeżeń z widowni nie brakowało, wywołując do dyskusji w dużej mierze członków strony propozycji.
– Wiele osób mówi, że Szczecin, w porównaniu do innych miast, jest bardzo mało rozrywkowy, a ograniczając hałas, dotknie to i tę rozrywkę. Czy ludzie na pewno będą z tego zadowoleni? – pytano.
– Chcąc modernizować tory, wprowadzimy do miasta remonty, które też generują hałas – podkreślano.
– Spełnienie norm nie gwarantuje komfortu każdemu mieszkańcowi – komentowano.
I choć zagadnień, które chciano poruszyć, było jeszcze więcej, prowadzący debatę musiał ją zakończyć.
Głos przekazany zaproszonym gościom
Po krótkiej przerwie na scenie pojawili się paneliści: Marcin Chruśliński – aktywista miejski, Sofiia Galaida z fundacji Varia Posnania, Mateusz Kucia z firmy Demant, Marcin Fryda, który pracował nad mapowaniem hałasu i Przemysław Kazaniecki. Każdy z uczestników miał dedykowane pytania, chociaż wszyscy chętnie odpowiadali także na te skierowanie do innych, dając dodatkową perspektywę do poruszanego wątku.
– Problem hałasu jest coraz bardziej dostrzegany. W cyklicznych badaniach świadomości i zachowań ekologicznych mieszkańców Polski należy wskazać trzy najważniejsze problemy ekologiczne. I w 2018 tylko 16% respondentów wskazało hałas, a w roku 2024 – 43% – przytoczył Chruśliński.
– Czy całkowicie ciche miasto byłoby przyjazne społecznie? Niekoniecznie – przyznała Galaida. – Trzeba znaleźć kompromis.
– Ograniczenie hałasu wymaga kosztów i zmian, ale to normalny rozwój. Dzisiejsze samochody są o wiele cichsze niż 20 lat temu, więc te zmiany są – podkreślał Fryda.
– Często pomysły działaczy społecznych są oderwane od jakiejkolwiek ekonomii – zwrócił uwagę Kazaniecki. – Przeniesienie się na Łasztownię nie jest rozwiązaniem.
– Jak mógłby brzmieć Szczecin za kilka lat? Najlepiej mógłby to określić soundscaper miejski, czyli osoba, która zajmuje się projektowaniem miasta nie pod względem architektonicznym, a dźwięku – podpowiadał Kucia.
Festiwal Słyszę Dobre Dźwięki już za nami. Specjalne koncerty, warsztaty mindfulness, interaktywna wystawa, międzypokoleniowe silent disco, stanowiły jego artystyczną część. Nie zabrakło jednak wiedzy merytorycznej, którą można było uzyskać od specjalistów z firmy Audika podczas badań w słuchobusie. A także podczas debaty oksfordzkiej i panelu, które rozpoczęły cały festiwal.
Portal wSzczecinie.pl był patronem medialnym wydarzenia.
Komentarze