Szczecinianie oszaleli na punkcie sushi
Kolejki przed KOKU Sushi ustawiają się od ubiegłego tygodnia. W rekordowych momentach przed lokalem stało nawet 50 osób, a na stolik trzeba było czekać ponad godzinę.
– Uwielbiam sushi, jestem z koleżanką i zamierzamy spędzić tutaj miło czas, a mamy wolne akurat – mówi nam jedna z młodych kobiet stojących w kolejce. Jak dowiedziała się o ofercie? Jak większość obecnych przed lokalem przy Al. Wojska Polskiego, czyli z social mediów.
W rozmowie z portalem wSzczecinie.pl właściciel KOKU Sushi, Maciej Mietkiewicz, przyznaje, że sytuacja jest zaskakująca.
– Lunch bufet to prosta propozycja w stylu „jesz, ile chcesz”, pomyślana jako wygodna propozycja na środek dnia, za 49 złotych, między 12:00 a 16:00 – mówi Mietkiewicz. – Z naszej perspektywy najważniejsze w tej ofercie są przede wszystkim szybkość i wygoda. Gość nie czeka długo na realizację zamówienia, tylko może praktycznie od razu skorzystać z lunchu. Istotna jest też różnorodność, oferta nie będzie codziennie wyglądała identycznie, bo chcemy, żeby ten format był atrakcyjny również dla osób, które będą wracać regularnie. Lunch bufet ma też nieco inny charakter niż klasyczne zamawianie z karty. To luźniejsza, bardziej swobodna forma, która ma odpowiadać na potrzebę szybkiego, sensownego i ciekawego lunchu w ciągu dnia – dodaje właściciel lokalu.
Influencer: „Takich kolejek w Szczecinie nie widziałem już dawno”
Kolejki przed restauracjami zawsze zwracają uwagę mieszkańców i przyciągają nowych klientów. Swego czasu sensacją były kolejki ustawiające się do restauracji Manekin w całej Polsce. W Szczecinie do tej pory zdarza się, że trzeba czekać na stolik w słynnej naleśnikarni.
– Czy takie promocje są do zatrzymania na dłużej? Wiernych gości można zdobyć tylko poprzez klasyczną ofertę. Goście, którzy tłumnie odwiedzają restaurację ze względu na promocję, często kończą odwiedziny w momencie zakończenia akcji promocyjnej. W większości przyciąga ich atrakcyjna cena, a nie do końca konkretne miejsce, danie, smak i jakość. Można to porównać do promocji w dyskontach czy sklepach z ubraniami – mówi Adrian Nijak, influencer prowadzący kanał „Podróże ze smakiem”.
I dodaje: – Restauracja osiągnęła swój cel – po prostu się o niej mówi. Nie tylko w mediach, ale mówią o niej mieszkańcy. Marketingowo na pewno zyskają. O ile bufet nie okaże się czymś niejadalnym lub tanim zapychaczem, gdzie ryby mamy jak na lekarstwo. To już ocenią goście, którzy na razie zaskoczyli chyba samych właścicieli. Takich kolejek nie widziałem w Szczecinie już dawno, nawet do najmodniejszych lokali.
Komentarze