Propozycja czasowego zamknięcia ruchu samochodowego na ulicy Jagiellońskiej (na odcinku od Alei Wojska Polskiego do Placu Zamenhofa) to pokłosie petycji mieszkańców w sprawie nadmiernego hałasu. Wiosną i latem, gdy pogoda sprzyja, nie ma dnia, aby przez ulicę nie przejeżdżali kierowcy ze zmodyfikowanymi tłumikami lub fani „wciśnięcia gazu do dechy”. Podobnie było podczas wtorkowego Studia na żywo wSzczecinie.pl.
– Pomysł sam w sobie nie jest zły. To konsekwencja tego, że mieszkańcy przyszli do radnych z prośbą o pomoc. Ale uważam, że trzeba też wysłuchać drugiej strony. Osób, które ożywiły tę ulicę, zainwestowały w nią swoje pieniądze, budują charakter tego miejsca – tłumaczył radny Piotr Kęsik, który zorganizował plenerową debatę z udziałem przedsiębiorców.
„To wylewanie dziecka z kąpielą”
Przedsiębiorcy mają zgoła odmienne zdanie od mieszkańców i nie zgadzają się na czasowe zamknięcie ulicy Jagiellońskiej. Gastronomicy zwracają przede wszystkim uwagę na „odpływ klientów” i „problem z dostawami”.
– To wylewanie dziecka z kąpielą. Problem głośnych i szybkich samochodów istnieje, co jest uciążliwe i niebezpieczne zarówno dla nas, jak i mieszkańców oraz naszych gości. Ale weekendowe zamknięcie ulicy byłoby dla nas ciosem – mówił Jakub Wyszyński, właściciel restauracji Tajska i Epicka. – Jagiellońska, jako jedna z niewielu ulic w mieście, tętni życiem. Bardzo dużo naszej pracy, ale nie tylko oczywiście, zostało w to włożone. Wszyscy ciężko nad tym pracujemy. Chcemy, aby tak zostało.
– Kolejnym problemem są dostawy. One nie mają miejsca raz w tygodniu, tylko kilka razy dziennie. Jeżeli zamkniemy ulice, dostawy będą niemożliwe. Mowa o kilkuset kilogramach produktów na kilka lokali. Drugi problem to miejsca parkingowe, a trzecim sama logistyka weekendowego zamknięcia ulicy – dodał Patryk Dutkiewicz, właściciel restauracji Lili i lodziarni.
Gastronomik był jednym z pierwszych nowych przedsiębiorców, którzy otworzyli swój lokal po remoncie ulicy w 2017 roku. Jak jednak dodał, dziś nie ma już tych lokali, które istniały wcześniej, a podczas remontu musiały mierzyć się brakiem ruchu samochodowego.
– Jeżeli problemem są samochody, to zastosujmy takie rozwiązanie jak w Alei Wojska Polskiego. Czyli spowalniacze. Tutaj na pewno to pomoże – zaproponował.
Jak można mieszkać w centrum i narzekać na hałas? „To nie jest tor wyścigowy!”
Kolejny z przedsiębiorców nie mógł zrozumieć, dlaczego osoby mieszkające w centrum narzekają na hałas.
– To tak samo, gdyby ktoś zamieszkał obok lotniska i narzekał na samoloty, albo przeprowadził się na wieś i mówił, że mu śmierdzi obornikiem. Zamkniemy cała dzielnicę i nikomu nie będzie chciało się tu przyjść – mówił.
– To nie jest tor wyścigowy! Ten hałas, to coś zupełnie innego niż szum miejski – oburzyła się jedna z mieszkanek.
– Jako mieszkaniec tej ulicy nie wprowadziłem się do centrum, aby szukać spokoju. Bardzo lubię hałas miasta, ale ten sensowny. Nie idiotyczny, spowodowany przez idiotów. Weekendowe wyłączenie to pomysł testowy. Po to, aby zobaczyć, co się wydarzy, gdy wyłączymy ulicę i zrobimy podobnie jak inne miasta w Polsce – argumentował Łukasz Jastrubczak, autor petycji „Stop hałaśliwym rajdom samochodowo-motocyklowym w Szczecinie”.
Zamiast zamykania ulicy (nawet testowego), przedsiębiorcy proponują progi zwalniające i wzmożone kontrole Straży Miejskiej.
– Zobaczmy, co się stało z ulicą Krzywoustego. Nie ma jej. Zabił ją brak miejsc parkingowych. Widzimy, co się dzieje z Aleją Wojska Polskiego po remoncie. Niestety, wieje pustkami. I Menadżer Alei tego nie załatwi – dodał Daniel Danilewicz, który od ponad 30 lat prowadzi sklep z modą męską.
„Proszę sobie przypomnieć, jak wygląda Jagiellońska w 2012 i 2013 roku”
W połowie kwietnia radni z komisji ds. gospodarki komunalnej, mobilności, klimatu i zwierząt wystosowali wniosek do prezydenta Szczecina, w którym zarekomendowali trzy działania, aby ograniczyć hałas i ostudzić zapędy kierowców stuningowanych aut.
Mowa o: czasowym zamknięciu ulicy Jagiellońskiej na odcinku od Alei Wojska Polskiego do minimum Placu Zamenhofa, zastosowanie spowalniaczy oraz utworzenie strefy zamieszkania, która zastąpiłaby obecnie obowiązującą strefę 30. Różnica jest znaczna – w tej pierwszej piesi mają pierwszeństwo, a w tej drugiej – już nie.
– Chcemy zobaczyć, jak to będzie funkcjonować. Przyszli do nas mieszkańcy, którzy od wielu lat toczą walkę z hałasem. Sami państwo mówicie, że ten problem istnieje. Proszę sobie przypomnieć, jak wyglądała Jagiellońska w 2012 i 2013 roku. Lokale były puste, a ulica martwa – argumentował przewodniczący komisji Przemysław Słowik.
Podał przy tym przykład wrocławskiego Placu Solnego, który przed majówką został testowo zamknięty na dwa miesiące – od poniedziałku do czwartku w godz. 22:00-5:00 rano oraz na całe weekendy. Zapewniony jest wjazd dla mieszkańców, dostawców, gości hotelowych. Jak czytamy na stronie wroclaw.pl, o ograniczenie ruchu wnioskowali również niektórzy restauratorzy i przedsiębiorcy. Obawy miały kwiaciarki z całodobowych punktów, ale dla ich klientów przygotowano specjalne miejsca parkingowe.
„Dokuczymy przedsiębiorcom i mieszkańcom”
Przeciwni czasowemu zamknięciu ulicy Jagiellońskiej są także radni Prawa i Sprawiedliwości.
– Jest problem z hałasem i są służby, które powinny to egzekwować. Zamknięcie ulicy to robienie problemu nie tylko przedsiębiorcom, ale i wielu mieszkańcom. Można dyskutować o strefie zamieszkania, wprowadzeniu spowalniaczy. Ale nie możemy przez bandę niesfornych kierowców zamykać ulicy, ponieważ przeniosą się na inne. Dokuczymy przedsiębiorcom i mieszkańcom. Dlaczego chcemy robić coś, co jest po prostu głupie? – mówił radny Prawa i Sprawiedliwości Krzysztof Romianowski.
Decyzja w sprawie ewentualnego, weekendowego zamknięcia ulicy Jagiellońskiej nie zapadnie dziś ani jutro. Przygotowanie propozycji zmiany w organizacji ruchu może zająć od 3 do 6 miesięcy.
– Ta przestrzeń żyje. Jak słychać, bywa też głośno, dlaczego dobrze jest rozmawiać. Problemem jest duży hałas, auta i motocykle, których kierowcy przyjeżdżają tutaj dla szpanu, fejmu. Temat jest na pewno do głębszej analizy. Żadne drastyczne zmiany nie zajdą w najbliższych tygodniach, miesiącach – dodał radny Łukasz Tyszler.
Od marca policjanci Wydziału Ruchu Drogowego KMP w Szczecinie prowadzą badania głośności wydechów z użyciem sonometrów. Przez pierwsze trzy tygodnie zabrali 30 dowodów rejestracyjnych. Powód – generowanie hałasu i zakłócanie porządku.
Komentarze