Spektakl pochodzącej z Argentyny Mariny Otero „Fuck me”, który zostanie zaprezentowany podczas tegorocznej edycji Kontrapunktu, wywołał ożywioną dyskusję, jeszcze zanim został zagrany w Szczecinie. Na Komisji Kultury Rady Miasta dyskutowano o jego wulgarnym tytule, który pojawia się w materiałach dostępnych w przestrzeni publicznej.
– Na scenie funkcjonuje pięciu nagich mężczyzn plus naga kobieta i nie wiem, czemu ma to służyć, ale okej, rozumiem, że jest jakiś głębszy sens. Nie muszę na to iść. Ale jeśli państwo umieszczacie w przestrzeni publicznej bluzg jako tytuł sztuki, to ja się na to nie zgadzam. Bo jeśli idę na stadion (...) i będę pewne rzeczy słyszał, to tam wchodzi z automatu spiker, który mówi, że nie wolno przeklinać. Wiemy, jak wygląda to na stadionie. Ale ja się nie zgadzam na to, żeby w przestrzeni publicznej, jako ojciec trójki dzieci, był bluzg w języku angielskim, z logotypem między innymi Pleciugi. (...) Na standach (...) w przestrzeni miasta (...) mają państwo bluzg z tytułem sztuki pani Otero. (...) Za publiczne pieniądze nie chciałbym, żebyśmy tego typu rzeczy share’owali – mówił radny Marek Duklanowski.
Na wypowiedź radnego odpowiedział najpierw jeden z dyrektorów artystycznych festiwalu Kontrapunkt, Michał Buszewicz.
– Niestety, taki właśnie jest tytuł tej sztuki. [Spektakl] został zaproszony nie ze względu na tytuł, a walory artystyczne. (...) Myślę, że obejrzenie całej sztuki na pewno pozwoli dostrzec jego walory artystyczne. Jeśli chodzi o ten tytuł, wygląda na to, że umiejętności językowe najmłodszych Szczecinian są bardzo wysokie i cieszy mnie, że rozumieją po angielsku. Martwi, że trzeba im odwracać wzrok. Następnym razem być może będziemy musieli ocenzurować tytuł i wpisać tam gwiazdki, tak jak zrobiliśmy to w innym tytule, który znajduje się w repertuarze Teatru Współczesnego – powiedział Buszewicz, który nawiązał jednocześnie do spektaklu „POV: masz 12 lat i prze****ne”.
– Rozumiem zgryźliwość Pana dyrektora, ale proszę sobie wyobrazić, znajomość języka angielskiego jest powszechna w młodym pokoleniu (...). Ja mówię tylko o tym, żeby niekoniecznie pewne rzeczy eksponować – odpowiedział od razu Marek Duklanowski.
Do wymiany zdań dołączył także Mirosław Gawęda, dyrektor naczelny Teatru Współczesnego w Szczecinie:
– Panie radny, może pana to zdziwi. Ja się do pewnego stopnia z panem zgadzam. Z drugiej strony jest jakiś rodzaj wolności w przestrzeni publicznej – powiedział krótko Gawęda.
Gdy wydawało się, że dyskusja zmierza do końca, głos zabrał radny Przemysław Słowik, który odniósł się do uwag Marka Duklanowskiego.
– Szkoda że drastyczne, makabryczne sceny martwych, rozerwanych płodów w centrum miasta, w biały dzień, pana tak nie oburzają, bo tu bym chciał zobaczyć taką reakcję (...). Tam dzieci to widzą na okrągło, przechodząc obok – powiedział Słowik.
Przemysław Słowik nawiązał do pikiety na Placu Adamowicza, gdzie na banerze zestawione są ze sobą biblijny cytat, wizerunek Chrystusa i zdjęcie płodu po aborcji w 11. tygodniu ciąży. Przemysław Słowik na swoim profilu w mediach społecznościowych nazwał zgromadzone z banerem osoby „zwyrolami” i poinformował, że sprawa została zgłoszona na policję z art. 141 KW za publikowanie w przestrzeni publicznej nieprzyzwoitych treści.
Spektakl „Fuck me” zostanie zaprezentowany podczas tegorocznej edycji Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Kontrapunkt w Szczecinie 25 kwietnia. Jest przeznaczony dla widzów pełnoletnich.
Kontrapunkt jest organizowany wspólnie przez dwa miejskie teatry: Współczesny oraz Pleciugę.
Komentarze