Jest szansa, że w czwartek Sąd Rodzinny w Szczecinie podejmie decyzje, by dzieci pani Natalii, które od 1 listopada przebywają w niemieckim Jugendamcie, wróciły do Szczecina, gdzie zaopiekuje się nimi babcia. To optymistyczna wiadomość, ale w tej sprawie nadal trudno o porządek i szczęśliwe zakończenie. Pani Natalia przebywa w niemieckim areszcie i wiele wskazuje na to, że może zostać nawet deportowana do USA.

Sprawa pani Natalii, jej partnera i trojga ich dzieci jest skomplikowana i trudno ją streścić w kilku zdaniach. Kobieta wraz z dziećmi w 2020 roku wróciła z USA do Polski. Została wówczas oskarżona przez partnera o porwanie dzieci. W Polsce kobieta była bezpieczna, a sąd przyznał jej rację, że do porwania nie doszło. 1 listopada 2025 roku pani Natalia, będąc pewną, że decyzja polskiego sądu jest honorowana także w Niemczech, pojechała z dziećmi na zakupy. Podczas kontroli straży granicznej została zatrzymana i osadzona w areszcie, a dzieci trafiły do Jugendamtu.

Dzieci nie mają kontaktu z matką, a kontakt z babcią jest znikomy. Strona niemiecka nie zgodziła się także na to, by dzieci na święta mogły wrócić do Szczecina. W czwartek decyzję w sprawie ich przyszłości ma podjąć sąd w Szczecinie.

– Dzieci przeżywają traumę nie do opisania. Trzy miesiące osadzenia, warunki quasi-aresztowe w Greifswaldzie. Bez kontaktu z innymi dziećmi, bez obowiązku szkolnego, z małą ilością kontaktu z rodziną, z babcią, z samymi sobą. Nie wróciły na święta do domu, nie wysłuchano nas – mówi mecenas Michał Lizak.

Prawnik dodaje, że strona niemiecka zachowuje się arbitralnie i powinna zdecydowanie szybciej podejmować decyzje.

Mecenas Michał Lizak bardzo ostro komentuje również brak zaangażowania polskiego wymiaru sprawiedliwości w pomoc kobiecie i jej dzieciom.

– Mamy tu połączenie interpretacji prawa niemieckiego, polskiego, amerykańskiego i europejskiego. Przed nami kumulacja posiedzeń i decyzji w tej sprawie. Polskie organy wcześniej nie wydały pani Natalii Ameryce i nie powinna ona podlegać ekstradycji. Sąd niemiecki nie może wydawać decyzji odnośnie do obywatelki Polski, obywatela Ameryki i dzieci, które mają podwójne obywatelstwo – mówi mecenas Lizak. – Mam wielkie pretensje do systemu praw-politycznego. Dzieciom nie zapewniono opieki i bezpieczeństwa. Dużo mówimy o praworządności i wspólnej Europie, a taka sprawa zabrała nam racjonalność. Nie ma realizacji podstawowych praw obywateli Polski – komentuje prawnik.

Potencjalna decyzja sądu, która ma zapaść w czwartek, pozwoli na zabezpieczenie dzieci, ale nie rozwiązuje całej sprawy. Posiedzenie sądowe dotyczące pani Natalii też ma się odbyć w czwartek.